BMG Goworowski - dwadzieścia dwa lata trójmiejskiego Mercedesa

Kwiecień 1998 roku, właśnie wtedy Bogdan Goworowski otworzył pierwszy w Trójmieście salon sprzedaży aut koncernu Mercedes-Benz. Dzisiaj – po 22 latach - jego spółka BMG Goworowski jest jednym z największych i najbardziej docenianych dealerów Mercedesa w Polsce. I choć rocznica marki przypadła na czas wyjątkowo trudny dla całej branży motoryzacyjnej, Bogdan Goworowski zapewnia, że w biznesie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.


10 Kwiecień 2020

Trzy filie zlokalizowane na polskim pasie pobrzeży. Trzy marki samochodowe cieszące się dużym zainteresowaniem wśród fanów motoryzacji. Jeden człowiek, na którego barkach spoczywa ciężar sterowania jedną z największych i najbardziej uznanych spółek samochodowych w Polsce. Bogdan Goworowski, prezes BMG z siedzibą w Gdyni, to absolwent Politechniki Gdańskiej, który blisko trzy dekady temu rzucił wszystko, by rozpocząć ścieżkę życia związaną z motoryzacją, a niedługo później - przekuć pasję do samochodów w biznes na najwyższym poziomie.

Każda historia ma swój początek

Prowadzenie spółki zajmującej się autoryzowaną sprzedażą samochodów marki premium nie było pierwotnym planem na życie Bogdana Goworowskiego. Pierwsze kroki w branży postawił dzięki rodzinnym koneksjom, kiedy to Sobiesław Zasada, mąż krewnej Goworowskiego, zaproponował mu pracę w generalnym przedstawicielstwie Mercedesa w Polsce. Goworowski był wówczas świeżo upieczonym absolwentem Politechniki Gdańskiej samodzielnie prowadzącym biznes za granicą.

- Sobiesław Zasada potrzebował kogoś zaufanego w regionie, zaproponował mi pracę. Ja miałem już wtedy bardzo dobrze funkcjonujące dwie firmy w Szwecji. Jedna firma zajmowała się dystrybucją reklam, druga sprzątaniem biur. Propozycja Zasady była jednak na tyle interesująca, że przyjąłem pracę - wspomina Bogdan Goworowski.

Ze Skandynawii do „Zieleniaka”

Przyjmując propozycję Zasady, Goworowski zrezygnował z działalności w Szwecji i powrócił do Trójmiasta, a dokładniej - na 12. piętro za gdańskiego wieżowca „Zieleniak”, gdzie wówczas mieściło się biuro gdańskiego oddziału firmy generalnego przedstawiciela Mercedesa w Polsce. Goworowski pełnił funkcję szefa oddziału do roku 1998, kiedy to firma prowadzona przez Zasadę zmuszona została do likwidacji na skutek wejścia do Polski koncernu Mercedes-Benz.

Niemiecki importer nie mógł dłużej działać na dotychczasowych zasadach. Goworowski wykorzystał okazję i odkupił od Sobiesława Zasady gdański punkt sprzedaży, otwierając tym samym pierwszy autoryzowany salon samochodowy sygnowany przez koncern Mercedes-Benz. Potem przyszedł czas na ekspansję - spółka prowadzona przez Goworowskiego rozpoczęła sprzedaż sprzedaż aut niemieckiego producenta także w Gdyni, w punkcie, który obecnie jest siedzibą firmy.

Rok po uruchomieniu działalności pod własnym nazwiskiem Goworowski poszerzył siatkę sprzedaży o trzecią filię. Decyzja o uruchomieniu salonu Mercedesa w Słupsku była ryzykowna, wszak pojazdy klasy premium od zawsze sprzedawały się lepiej w większych aglomeracjach. Goworowski wierzył jednak w potencjał drzemiący w tym niewielkim mieście.

- Słupsk, w czasach, gdy jeździło bardzo dużo przerabianych, „wielozadaniowych” samochodów dostawczych, był bardzo dobrym rynkiem. Ze 100-metrowego, wynajmowanego salonu sprzedawaliśmy 200 aut rocznie - wyjaśnia Goworowski. - Dziś, mając tak dużą działkę w Słupsku, wykorzystujemy ją również jako magazyn. Dzięki temu nasze obiekty w Gdyni i w Gdańsku zyskują większe możliwości logistyczne.

Przez trudy do gwiazd

Dziś firma BMG Goworowski uważana jest na jednego z liderów na rynku samochodowym w Polsce. Prezes i założyciel spółki przyznaje jednak, że nie zawsze było z górki. Jednym najtrudniejszych momentów w okresie działania BMG był rok 2005, w którym obciążenia finansowe związane z budową nowego, dwupoziomowego salonu Mercedesa w Gdańsku spotkały się z niekorzystnymi zmianami prawnymi dotyczącymi samochodów z „kratką”.

- Mercedes został z samochodami, które nie dawały pełnego odliczenia. Auta osobowe stały się w porównaniu z zeszłym rokiem mniej atrakcyjne cenowo, a ich sprzedaż spadła o 30%. Posiadałem olbrzymi magazyn i… świadomość, że nie będę go mógł sprzedać - wspomina Bogdan Goworowski.

Tamten rok był dla spółki BMG pierwszym, w którym firma poniosła stratę. Potrzeba było wiele trudu i prac nad reorganizacją działalności biznesu, by przetrwać kryzys, nie zwalniając przy tym kadr. Po półtora roku nieustannej walki o przetrwanie dzieła swojego życia Goworowski w końcu zauważył, że jego firma odbija w górę. Dziś wspomina, że był to najlepszy moment w całej historii BMG Goworowski. Zahartowanie pozwoliło na to, by trzy lata później do gamy aut oferowanych przez spółkę dołączyć markę Mazda, a jeszcze później - markę Smart.

- Każdy, kto prowadzi biznes, powinien choć raz dostać takiego solidnego kopniaka, aby cofnąć się, przewartościować parę spraw i jeszcze raz wystartować. Ja miałem taki moment właśnie w 2005 roku - dodaje Goworowski. - Dziś chcemy inwestować, rozwijać się i iść do przodu.