ABSURDY RODO

Od kilkunastu dni, a dokładniej od 25 maja 2018, według opinii wielu komentatorów żyjemy w podobno nowej rzeczywistości – rzeczywistości wykreowanej przez RODO – Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych. Czy obowiązek dostosowania się do nowych przepisów, nałożony na wszelkiego rodzaju instytucje w związku z RODO, został przez nie w prawidłowy sposób wdrożony? Czy może jednak strach przed gigantycznymi karami sprawił, że w niektórych firmach poziom wdrażania wszedł na wyższe szczeble wtajemniczenia?

- Czy znasz dobrego specjalistę od RODO?

- Tak. Znam.

- Czy możesz mi dać adres mailowy do tej osoby?

- Nie mogę. Ochrona danych osobowych

 

Wspomniany przeze mnie żart, to jeden z pierwszych, które zaczęły krążyć w internecie odnośnie RODO. Pokazuje on doskonale to, co zaczęło się dziać i z jakimi, czasami większymi, czasami mniejszymi absurdami przyszło nam się zmierzyć. Lektura internetowych forów czy portali społecznościowych, na których ich członkowie opisują napotkane przez siebie absurdy wynikające z wdrażania RODO to skarbnica wiedzy.  

 

W jednym z salonów fryzjerskich, jego właściciel chciał wymusić na klientach podpisanie umów powierzenia ze względu na to, że powierzają oni zakładowi fryzjerskiemu swoje dane w postaci ściętych włosów. Kolejnym przykładem jest zakład kosmetyczny, który przekazywał swoim klientom oświadczenie o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych polegające wyłącznie na przyjęciu przez klienta do wiadomości, że podstawa przetwarzania danych osobowych znajduje się w ustawie z 1197 roku! oraz tego, że administratorem danych jest dany salon. 

 

Inna anegdota związana z taksówkami.
Klientka zamawiająca taksówkę: 

- Poproszę taksówkę na nazwisko Kowalska.

- Nie, nie proszę Pani, teraz już nie obsługujemy zamówień na nazwisko, bo RODO weszło.

Proszę powiedzieć, na jakie hasło?

Zdezorientowana Pani mówi:

- Na hasło Kowalska

Na co głos w słuchawce odpowiada:

- A ok, w porządku przyjęłam.

Nagle okazuje się, że RODO, które miało ułatwić osobie fizycznej dbanie o swoje dane oraz zarządzanie nimi, jest wielokrotnie naszą bolączką. Proste do tej pory załatwianie spraw, po 25 maja stało się w wielu przypadkach bardzo uciążliwe bądź niejasne. 

Ostatnio sama byłam świadkiem jak w niewielkiej przychodni lekarskiej cała kolejka (zaznaczam, że dość długa) ludzi stała przed drzwiami wejściowymi. Kiedy zapytałam się dlaczego wszyscy stoją przed budynkiem, bo przecież w środku jest praktycznie pusto, jeden z panów poinformował mnie, że tak musi być, bo „to RODO jest i ochrona danych osobowych obowiązuje”. Pacjenci przychodni byli wpuszczani pojedynczo do rejestracji w budynku, a Pani w rejestracji miała strach w oczach, bo bała się, że nie spełni swojego obowiązku w stosunku do pacjentów. 

Należy pamiętać, że absolutnie nie ma żadnych wątpliwości co do faktu, że zwiększenie ochrony naszych danych osobowych jest bardzo potrzebne, ale jeśli nie będziemy podchodzić do tego zagadnienia w większą rozwagą i dystansem, to będziemy sobie i innym utrudniać życie. Natomiast, jeśli zaczniemy stosować przepisy rozporządzenia nadintepretowując je, to może się w pewnym momencie okazać, że nawet odśpiewanie pracownikowi 100 lat w dniu jego urodzin, będzie stanowiło naruszenie przepisów ochrony danych. 

Patrząc na pewnego rodzaju szaleństwo, które opanowało nasz kraj, można stwierdzić, że niektórzy stwarzają wrażenie, jakby przetwarzanie danych stało się czymś nielegalnym.  Oczywistym jest fakt, że nowe przepisy wprowadzają pewnego rodzaju zamieszanie w naszym życiu, bo dane te muszą być przetwarzane zgodnie z prawem, zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach, powinny być również prawidłowo i w razie potrzeby uaktualniane, jak również przechowywane w formie umożliwiającej identyfikację osoby, której dane dotyczą przez okres nie dłuższy, niż jest to niezbędne do celów, w których dane są przetwarzane. 

Na pierwszy rzut oka brzmi to strasznie. Owszem, każda instytucja przetwarzająca choćby w minimalnym stopniu dane osobowe zobowiązana jest do dostosowania się do nowych przepisów i niejednokrotnie będzie to dla niej spory wysiłek pod względem technicznym, organizacyjnym i finansowym. Pamiętajmy o jednym - to nie prawo jest złe, a jego nieznajomość.

 

LEX EDUCATIO, tel. 513 287 681, kontakt@lexeducatio.plwww.lexeducatio.pl