JULITA WÓJCIK STAWIA PYTANIA

Kilkanaście prac Julity Wójcik m.in. rzeźb, instalacji i wideo z lat 2004–2017 można do 22 kwietnia oglądać w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. Trójmiejska artystka stawia m.in. pytanie, czy współczesna Polska nie zmierza w kierunku nadmiernych podziałów. 


Matylda Promień

„Niedzielne popołudnie” to wystawa-esej, składająca się ze zbioru prac pełniących rolę wizualnych szkiców stworzonych w latach 2004-2017, gdzie główne napięcie sytuuje się nie w przekraczaniu granic, lecz w zestawianiu rzeczy i aktywności jak najbardziej zwyczajnych. 

Tytuł wystawy nawiązuje do wideo dyptyku „Niedzielne popołudnie w Belo Horizonte”. Projekcja składająca się z dwóch zaledwie kilkudziesięciosekundowych ujęć – podglądania sielankowych scen zarejestrowanych w brazylijskiej metropolii – pokazuje głęboki, wynikający z kolonialnej przeszłości podział brazylijskiego społeczeństwa. 

Wójcik chce, aby jej prace prowokowały i skłaniały do zadania sobie wielu pytań. Na ile nasza środkowoeuropejska struktura społeczna jest odległa od tej postkolonialnej, brazylijskiej? Czy wychodząc od zanegowania PRL-owskiej rzeczywistości po 1989 roku, nie posunęliśmy się za daleko – czy przy okazji nie odrzuciliśmy również pozytywnych przemian społecznych, które dzięki powojennym działaniom emancypacyjnym i modernizacyjnym zagościły w naszej tożsamości?

Dlaczego pozwalamy odebrać sobie wiarę w mit nowoczesności? Czy zaniedbaliśmy dążenie do budowy egalitarnego społeczeństwa? Czy przyjęliśmy w jego miejsce skrajnie konsumpcyjny neoliberalizm gospodarczy, połączony z coraz bardziej dynamicznym w ostatnim czasie zwrotem konserwatywnym? Czy w relacjach społecznych nie zmierzamy do odtwarzania struktur feudalnych, kreujących podziały i rozwarstwienie podobne do tych istniejących w krajach postkolonialnych?

Wystawa Niedzielne popołudnie w kilku zawartych w niej pracach zdaje się wysyłać nam pytanie-ostrzeżenie: Czy po dzisiejszym ruchu wstecz będzie nas stać na to, aby kolejny raz zaczynać od nowa? 

 

90
03/2018

W dzieciństwie marzyła o zdobyciu Nagrody Nobla z... geografii. Małej marzycielce nikt nie powiedział, że nie jest to możliwe, bo w tej akurat dziedzinie, nagroda ta nie jest przyznawana.