Od naczelnego

Jakub Jakubowski

prestiz

Plotkarskie serwisy internetowe doniosły ostatnio, że na okładce kolorowego dwutygodnika można zobaczyć aż trzy polskie seksbomby, które byłyby o wiele mniejszymi seksbombami, gdyby nie zostały dotknięte magiczną różdżką photoshopa. Byłyby, czy nie byłyby - kwestia dyskusyjna.

Dyskusji za to nie podlega fakt, że na naszej okładce przysłowiowej lipy nie ma. Krzysztof Skiba w wersji saute, nic mu nie wycinaliśmy, nie robiliśmy żadnego komputerowego liftingu, no bo jakże by to wyglądało? Skibę wygładziliśmy jednak w inny sposób. Mniej więcej po godzinie wywiadu i po kolejnym pytaniu o sprawy poważne i ważne Krzysztof z niedowierzaniem stwierdził, że ja chyba „na serio chcę gadać na serio”. Tak było w istocie. Wyszedł z tego chyba najpoważniejszy wywiad w całej karierze Skiby.

Zmieniając temat. Balzac, wielki powieściopisarz francuski, powiedział kiedyś, że nurkowanie na samo dno rozkoszy przynosi więcej żwiru niż pereł. Jak się pewnie domyślacie, mówiąc to nie miał na myśli sensu stricte nurkowania, bo przecież w jego czasach nurkowaniem nazywało się wskakiwanie do wody „na bombę” z nosem ściśniętym za pomocą kciuka i palca wskazującego. Nie chcę też wnikać, jakie to doświadczenia życiowe skłoniły Balzaca do wypowiedzenia tych wielce kontrowersyjnych słów. Ważne jest to, że prawie 250 lat później, są ludzie, którzy pod tym stwierdzeniem podpisują się rękami i nogami. Jednym z nich jest Sebastian Popek. Nurkowanie to dla niego rozkosz, sposób na życie. I chociaż grzebie w żwirze, mule i piachu, to często udaje mu się znaleźć prawdziwe perły. Tymi perłami są wraki i ich niesamowite historie. Historię Sebastiana Popka, odkrywcy wielu wraków spoczywających na dnie Bałtyku, przeczytacie na stronie 20.

Wszyscy mamy nadzieję, że Sebastian Popek nigdy nie będzie musiał badać historii jachtu Operon. Na tym właśnie jachcie Zbigniew „Gutek” Gutkowski płynie po sławę, splendor i chwałę w okołoziemskich regatach samotników Velux 5 Oceans (str 42). Najgroźniejsze akweny świata, na których duże statki przepadają jak - nomen omen - kamień w wodę, nie są jednak „Gutkowi” straszne. Ten doświadczony sternik jachtowy rzucił rękawicę naturze by zrobić kolejny krok w kierunku realizacji jeszcze bardziej ekstremalnego marzenia. Tym marzeniem jest udział w regatach Vendee Globe. Po nich już nic nie jest wyzwaniem.

Trzymamy kciuki!

P.S. Prestiż się rozwija, powiększa się też nasza Prestiżowa Rodzina, co zmusiło nas do zmiany naszej siedziby. Szukajcie nas w samym centrum Gdyni, przy ulicy 3 Maja 21/6.

 

Jakub Jakubowski

Polecane artykuły

nic