AMG PERFORMANCE TOUR 2017

Prestiżowe, usportowione modele marki Mercedes-Benz sygnowane są literami AMG. W tym roku przypadają 50-te urodziny tego nadwornego tunera stuttgardzkiego producenta, a obchody tego jubileuszu odczuwają również polscy klienci marki z gwiazdą. Dealer BMG Goworowski zaprosił ich do przetestowania całej floty modeli AMG na trasie biegnącej między innymi po autostradzie A1. Było szybko, emocjonująco i bardzo efektownie! 

AMG pierwotnie było niedużym warsztatem, w którym modyfikowano seryjne Mercedesy. Firma powstała w 1967 roku, a jej nazwa to skrót od „Aufrecht Melcher Großaspach”. Dwa pierwsze człony to nazwiska założycieli, a ostatni to miejsce pierwszej siedziby firmy, miasta w okolicach Stuttgartu. 

Aktualnie właścicielem marki AMG jest Mercedes-Benz, które sygnuje nią swoje sportowe samochody. Aktualną siedzibą i fabryką silników jest miejscowość Affalterbach w Bawarii. To właśnie tam, sztab inżynierów przystosowuje samochody marki Mercedes do najwyższych osiągów i buduje do nich silniki według zasady „one man, one engine”. Za każdy z nich, od początkowego do końcowego etapu montażu odpowiada jeden pracownik. Jego nazwisko umieszczane jest na specjalnej blaszce, która umiejscowiona jest w centralnym miejscu pod maską każdego AMG. 

Podczas tegorocznej edycji AMG Performance Tour 2017, którą zorganizował dealer BMG Goworowski do dyspozycji gości były modele A45, GLA45, C43 Coupe, C43 Limuzyna, GLC43 Coupe oraz w drugiej grupie: GT C, S63 i E43. Trasa wiodła od salonu w Gdyni, przy Łużyckiej 9 do węzła zjazdowego Kopytkowo, na autostradzie A1 i z powrotem. 

Tradycyjnie i zgodnie z przewidywaniami, najwięcej emocji wzbudził najbardziej sportowy w stawce model GT C z silnikiem 4.0 V8 o mocy 557 KM. Te osiągi wymusiły na konstruktorach rozwiązania, które dalekie są od określenia „komfortowy”. Niska pozycja za kierownicą stwarzała problem z... sięgnięciem po autostradowy bilet. Hałas przy dużych prędkościach, złowrogi pomruk i natychmiastowa reakcja na najbardziej delikatne dotknięcie pedału gazu – to wzbudzało respekt. W zamian bezcenne poczucie radości z panowania nad mocą piekielną. 

Najmocniejsza w stawce była natomiast Klasa S w wersji 63 AMG z silnikiem o mocy, bagatela, 612 KM! Ultraluksusowa limuzyna o wadze blisko 2000 kg zdolna jest rozpędzić się do 100 km/h w zaledwie 3.5 sekundy, a przy prędkości nawet na prawo od tej dopuszczalnej na autostradzie, wciąż zachowywała niezrównany komfort jazdy. 

Osobiście do gustu najbardziej przypadły mi dwa modele: A45 i E43. Klasa A w swojej najmocniejszej odmianie to wymarzony samochód do zabawy na krętych drogach. Niestety na autostradzie, jakkolwiek zabrzmi to absurdalnie, czuć było, że w konfrontacji z GT C czy też S63 dostaje lekkiej zadyszki, mimo aż 381 KM z 2 litrowego silnika biturbo.

Pozytywnym zaskoczeniem była również Klasa E w „słabszej” odmianie AMG, czyli oznaczonej liczbą „43” z silnikiem 3.0 V6 o mocy 401 KM. Jest to samochód, który świetnie łączy rewelacyjne osiągi z tradycyjnym mercedesowskim komfortem jazdy i jest przy tym rozsądnie wyceniony - od 356 900 zł.