ME AND THAT MAN W SZEKSPIROWSKIM

ME AND THAT MAN – efekt współpracy Nergala, lidera grupy Behemoth oraz weterana polskiej sceny rockowej, Johna Portera już 30 września w Teatrze Szekspirowskim. Muzycy zagrają klimatyczne utwory ze swojej pierwszej płyty „Songs Of Love And Death". Koncert rozpocznie się o godz. 20:00 a bilety kosztują 65 zł. 


Matylda Promień

Każdy, kto zna się na muzyce, niezależnie od swoich gustów i preferencji, przyzna, że John Porter i Nergal są muzykami znakomitymi i wszechstronnymi. I właśnie dlatego, mimo że muzyczne korzenie i kręgosłupy mają zupełnie inne, ta artystyczna wspólna podróż odniosła wielki sukces, a jej potencjał drzemie nie tylko w charyzmie twórców projektu, ale przede wszystkim w sile muzyki. 

Jaka jest muzyka Me And That Man? Przede wszystkim męska. Tajemnicza, intrygująca, pełna surowych, brudnych brzmień. Gatunkowo jak ekumeniczne nabożeństwo. Prawdziwy eklektyzm, choć, jak mówią sami muzycy, najbardziej przebija się tutaj bluesowa nuta, ale nie brakuje też klimatów folkowych, country, rocka, czy nawet postpunku. 

Wprawne ucho wychwyci inspiracje muzyką takich artystów, jak Nick Cave, Swans, King Dude, Neil Young, czy Leonard Cohen. Wzorce najlepsze z możliwych, ale trzeba posłuchać, by przekonać się, że w muzyce Me And That Man jest wiele świeżości. Z pewnością, takiego projektu nad Wisłą jeszcze nie było. 

- Projekt Me And That Man to dwóch samotnych facetów, którzy znaleźli się w miejscu, w którym nie byli nigdy wcześniej, którzy nagle poznają się i podają sobie ręce. To pokazuje, jak muzyka zbliża: dwóch zupełnie obcych ludzi rozpoczyna wspólną, artystyczną przygodę. Nie było to łatwe, ale obydwaj  zdecydowaliśmy, że nie pójdziemy na żadne kompromisy, które są nieodłącznym niebezpieczeństwem każdej muzycznej współpracy. Na szczęście wiemy, że w tym przypadku, tym lepiej dla nas – mówi John Porter. 

84
09/2017

Jego życie nie kręci się wokół sztalug, choć codziennie uważnie dobiera kolory. Doskonale bawi się bielą przekonany, że w połączeniu z czernią staje się największym wyzwaniem dla grafika.