WYJĄTKOWA WYSTAWA W PGS

Blisko 70 dzieł malarstwa, rzeźby i rysunku prezentowanych jest na wystawie "Fleur de Paris. Obrazy z kolekcji Villa La Fleur" w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. Kolekcja ta stanowi szeroką panoramę zjawisk, które tworzyły bogactwo i różnorodność École de Paris, jedynego w swoim rodzaju artystycznego zjawiska pierwszej połowy XX wieku.

Paryż pierwszej połowy XX wieku był nie tylko niekwestionowaną stolicą świata, ale i sztuki. Przyciągał artystów ze wszystkich stron i kusił nadziejami na wielką, międzynarodową karierę. Wśród nich chyba najliczniejszą grupę stanowili przybysze z Europy Środkowo - Wschodniej, często terenów dawnej Rzeczpospolitej, zazwyczaj żydowskiego pochodzenia. 

Włączyli się w życie wielkiej metropolii, wzbogacając je i współtworząc. Sprowadzili nad Sekwanę nie tylko wschodnią melancholię, ale i nieczęsty tam, bardzo ekspresyjny sposób malowania. Ulegali urokowi francuskiej urody życia, kultury, języka wreszcie, do pewnego stopnia stapiając się z otaczającym ich światem. 

Tworzyli zarazem kolonie artystyczne: najpierw na Montmartre, a potem po drugiej stronie Sekwany, na Montparnassie. Polsko - żydowska kolonia była liczna i zróżnicowana. Niektórzy z artystów odnieśli spore sukcesy, wystawiali na paryskich salonach i w galeriach, a ich prace pojawiały się w gazetach i publikacjach. Mojżesz Kisling, Ludwik Markus – znany lepiej jako Louis Marcoussis, Tamara Łempicka, Eugeniusz Zak. Po innych sława przyszła z niejakim opóźnieniem, ale też ich dogoniła: tak było z Melą Muter, Henrykiem Haydenem czy Jeanem Lambertem-Ruckim. 

Legendą tamtego heroicznego czasu początków École de Paris, był Włoch żydowskiego pochodzenia Amadeo Modigliani, zaprzyjaźniony z Mojżeszem Kislingiem. Na wystawie można oglądać wykonane przez niego portrety marszanda i przyjaciela o polskim również rodowodzie, Leopolda Zborowskiego, a także malarza Henryka Epsteina. To prawdziwa gratka dla miłośników jego sztuki. Wystawa czynna jest do 10 października.

 

83
08/2017

Jak kameleon. Tak określają ją internauci, którzy codziennie z ciekawością zaglądają na jej bloga „What Anna Wears”.