Zimowy surfing

Surfing kojarzy się zazwyczaj z błękitnymi falami i złocistymi piaskami. A co powiecie na surfowanie w lodowatej wodzie?! Maksymilian Michalewski oraz Karolina Wolińska zostali zwycięzcami pierwszych w historii polskiego surfingu, zimowych zawodów surfingowych.

W momencie kiedy do Polski zawitały już pierwsze oznaki wiosny, nad Bałtykiem pojawił się sztorm, wystarczająco dobry, żeby zorganizować pierwsze zimowe surf zawody – O’neill Cold Water Jam. 

Impreza odbyła się w Górkach Zachodnich w Gdańsku na tzw. prognozę – organizatorzy czekali na odpowiednie warunki, czyli na solidny swell z północy lub z północnego wschodu. Ostatni raz tak dobra pogoda umożliwiająca surfowanie była w styczniu – w święto Trzech Króli. Sprzyjających dni do uprawiania tego sportu, jest około stu w ciągu roku. Ostatecznie termin zawodów ustalono na 7 marca. Na starcie pojawiło się szesnastu zawodników i aż sześć zawodniczek. 

- Atmosfera tego dnia zrobiła się naprawdę mroźna, w nocy spadł śnieg, a woda miała niecałe 2'C. Na szczęście słońce towarzyszyło nam niemal przez cały dzień, a fale były stabilne. Zawody rozpoczęły się męskimi heatami o godzinie 10:00, a kobiece heaty ruszyły około 13:00.. Z dwóch heatów eliminacyjnych 4 dziewczyny przeszły do finału – komentuje Karolina Wolińska, topowa surferka, zwyciężczyni O’neill Cold Water Jam.

Poziom zawodów był wysoki, a same heaty bardzo widowiskowe, szczególnie za sprawą juniorów, którzy na szybkich i stromych falach pokazywali kawał dobrego surfingu. W finale mężczyzn bez niespodzianek. Rywalizacja o czołowe lokaty odbyła się między Maksem Michalewskim, Kubą Kuzia, Bartkiem Kulczyńskim i Stefanem Wesołowskim. Jednak to Maks okazał się najlepszy i zdecydowanie  najlepiej wybierał fale.

Z kolei wśród kobiet zwyciężyła Karolina Wolińska, drugie miejsce zajęła Anna Matveeva z Kaliningradu, a podium zamknęła Daria Łobasiuk!

- Same zawody miały charakter przyjacielskiego Jamu, rywalizacja sportowa miała dla nas (kobiet) drugorzędne znaczenie. Najważniejsze było, aby przełamać obawy przed wejściem do wody, która miała w tym czasie 1,8'C! I to się nam wszystkim udało. Łącznie spędziłam w wodzie około 60min i naprawdę nie było aż tak zimno. Zawody zostały odebrane bardzo pozytywnie i przyznam się szczerze już z niecierpliwością czekam na kolejną edycję – dodaje Wolińska. 

Jedno jest pewne – surferzy z północy dowodzą, że w Polsce z powodzeniem można uprawiać tą dyscyplinę w ekstremalnych warunkach.

79
04/2017

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Światła reflektorów wypaczają normalne życie.