DR MACIEJ DĘBSKI. FONOHOLIK NA DETOKSIE

Smartfony, tablety, urządzenia mobilne to zdaniem naukowców przekleństwo XXI wieku. Kto z nas wyobraża sobie dzień bez telefonu w kieszeni, ucieczkę ze świata online? Poczucie, że coś nam przepada jest na tyle dotkliwe i duszące, że natychmiast wracamy po zgubę z przekonaniem, że być offline oznacza koniec świata. O trzęsieniu ziemi jakie w naszym życiu powodują ulubione nowinki technologiczne oraz o tym, że w praktyce szewc jednak bez butów chodzi, rozmawiam z dr Maciejem Dębskim, socjologiem, założycielem fundacji „Dbam o mój z@sięg”, edukatorem społecznym, ekspertem i pomysłodawcą badań nad fonoholizmem.

Ma pan internet w telefonie?

Siłą rzeczy świat bez internetu nie istnieje. Smartfony to pożyteczne urządzenia, które zdecydowanie podnoszą komfort naszego codziennego funkcjonowania. Internet to nie jest zło absolutne, o ile potrafimy nawiązywać normalne, prawidłowe relacje w miejscu pracy, domu, grupie rówieśniczej. Media cyfrowe można wykorzystywać pożytecznie a co najważniejsze bezpiecznie. Pewnie potrafimy przestać korzystać ze smartfonów, tylko pytanie po co, skoro są fajne i użyteczne. Przede wszystkim mocno ułatwiają życie.

Fundacja „Dbam o mój z@asięg” bada problem uzależnienia wśród młodzieży?

To jedna strona medalu, ale koncentrujemy się również na tym co faktycznie dzieje się w sieci i co bycie online robi dla nas. Internet to wbrew pozorom także savoir vivre, to umiejętne i bezpieczne korzystanie z postępu cywilizacji, który dzięki urządzeniom mamy w zasięgu ręki. Przebadaliśmy 22 tysiące młodych osób i w tej grupie 2 – 3 procent przejawia symptomy nałogowego korzystania z telefonów. Jeżeli ktoś nałogowo używa takich rzeczy raczej stawiamy tezę, że jest to wynik niedopilnowania, braku zasad stawianych przez rodziców i braku tzw. kultury w korzystaniu z mediów cyfrowych. 

Co takiego ten smartfon ma rekompensować? Co nas w nim kręci? Życie bez social mediów istnieje?

Wszyscy są na facebooku. Szkoły są na facebooku. Korzystanie z telefonów komórkowych, aby z nich dzwonić jest którąś z kolei funkcją wykorzystywaną przez młode osoby. Numer jeden to aplikacje społecznościowe i komunikatory typu messanger, what’s up plus oczywiście muzyka i robienie zdjęć. Wszystko super, ale pytanie czy użytkownik potrafi wykorzystywać wspomniane aplikacje mając nad nimi kontrolę? 8 procent z tych 22 tysięcy robi sobie dziennie kilkadziesiąt razy selfie i wrzuca je w przestrzeń internetu. Pojawia się pytanie, czy to już nie jest zbyt kompulsywne, strzelanie sobie takich fotek?

Przecież wszyscy robią selfie!

Tak się mówi ale proszę mi wierzyć, że nie jest to prawdą. Selfie są różne i trzeba mieć świadomość, że zdjęcia idą w przestrzeń internetu, więc dzieciaki w taki sposób same wystawiają się na szereg zachowań cyberprzemocowych.

Co to takiego Syndrom FOMO?

Fear of Missing Out. To jest właśnie klucz do zrozumienia nałogowego, nawykowego sięgania po telefon komórkowy.

Czyli upraszczając fonoholizm?

Fonoholizm, czyli nałogowe korzystanie to nie jest jednostka chorobowa w międzynarodowej klasyfikacji chorób. Nie ma czegoś takiego. Natomiast coraz częściej mówi się, że można uzależnić się od komórki.

Po czym poznać fonoholika?

Taka osoba ma zawsze telefon komórkowy ze sobą, praktycznie odpisuje na wiadomości o każdej porze dnia i nocy, kładzie się z telefonem do łóżka, potrafi obudzić się w nocy i korzystać z telefonu, cały czas jest dostępna w aplikacjach społecznościowych, robi mnóstwo zdjęć - nie tylko wspomnianych selfie. FOMO jest syndromem, który mówi, że użytkownik obawia się, że jeśli nie będzie dostępny cały czas - czyli pokolenie Always On, cały czas przy smartfonie czy internecie - to coś go ominie, na co nie będzie miał wpływu. I to rodzi w nim strach i lęk, dlatego non stop jest gotowy do podjęcia kontaktu. Widzę, ze pani szuka właśnie w pamięci podobnych sytuacji ( śmiech)…

To mnie pan rozszyfrował! Idealnie wpasowuję się w profil FOMO. Usprawiedliwia mnie praca czy sama siebie przed panem oszukuję?

Jest różnica jakościowa między dzieckiem, które 5 godzin siedzi przy komputerze czy smartfonie i się nudzi a między dzieciakiem, które poświęca tyle samo czasu mając prócz tego fajnie wypełnione wolne chwile. 

To ulga! Wirtualne szpony nie ukradły mi życia. Jak jest z dzieciakami? Na magię internetu nie ma silnych?

Bez histerii. Nie wpada w sieć sieci ten, kto ma swoje pasje, hobby, zajawki, które realizuje. Jak odcięliśmy 100 młodych osób na 3 doby od internetu, smartfonów, telewizji i tabletów, dając im jedynie możliwość słuchania radia, to zadziały się bardzo fajne rzeczy. Grupa między 12 a 18 rokiem życia przekonała się, że wyzwolona została bardzo duża jednostka czasu, którą było bardzo trudno zapełnić im i ich rodzicom. Robiąc potem z nimi wywiady okazało się, że obecność nowych mediów, technologii, urządzeń mobilnych u niektórych rodziców spowodowała takie właśnie wypłukanie kompetencji organizacji swojemu dziecku czasu wolnego.

Pokolenie ery trzepaka, roweru i gier planszowych miało łatwiej?

Miało inaczej. Ja też jestem pokoleniem sprzed internetu i nie przypominam sobie abym wykorzystywał jakiekolwiek narzędzie nałogowo.

Komputer Atari i godziny wyścigów, strzelanek zamiennie z uczącym zręczności oraz cierpliwości Boulder Dash? Nałogowo grali wszyscy!

Proszę zauważyć, że jak był komputer stacjonarny i graliśmy w te gry, bo dopiero potem pojawił się internet, to rodzic de facto miał kontrolę nad dzieckiem. Mógł powiedzieć koniec komputera. Dzisiaj, zakładając, że smartfony to takie małe komputery rodzic nie wie ile czasu dziecko spędza w sieci. Wychodzi z domu i jest ciągle online.

Jak odkleić się od telefonu? Jest jakiś detoks?

Można, pewnie. Proszę namówić męża i dziecko, że przez 3 dni nie korzystacie z urządzeń mobilnych. Komisyjnie składacie do pudełka i zaczynacie ze sobą rozmawiać.

Nastaje pustka i zdziwienie…

Właśnie i to też zauważyliśmy w eksperymencie. W trakcie jego trwania dzieciaki miały obowiązek prowadzić dziennik. Pisały co słychać. Ich zdaniem najgorzej było po powrocie do domu, kiedy nie mieli sieci – oparcia społecznego w postaci kolegi, koleżanki. Godzina 19:00 - co robi młodzież? W sieć! A oni nie mogli. Tu niestety nie sprawdzili się rodzice. Jest dużo wpisów świadczących o samotności i byciu obok. Jest mi smutno, jest mi ciężko, nie wiedziałam, że tak trudno będzie, rodzice są obok, ale i tak nie pogadamy, bo nie mamy o czym. Autorytetami dla młodych osób są celebryci i youtuberzy. Dziecko jest tym bardziej wkręcone w media, nawykowo korzysta z telefonu im mniej jest zagospodarowane w relacjach międzyludzkich.

Jakie jest prawidłowe zagospodarowanie?

To sytuacja w której dziecko ma realny i fizyczny kontakt, dobrą i trwale zbudowaną relację z rodzicami. Lub nauczyciel ma dobrze zbudowaną relację z uczniem. Albo z kumplami. Z badań wynika, że osoby, które uciekają w sieć nie budują relacji i nie mają wsparcia w bliskich.

To czego szukamy w smartfonach?

Można by powiedzieć, że tego czego nie dostajemy od bliskich. Poczucia akceptacji i  tożsamości. Dzieci nie są świadome ryzyka wirtualnego życia, zapełniają sobie pustkę, która się dzieje.

Przecież to iluzja!

Oczywiście, my dorośli wiemy, że nie pójdziesz z komputerem na kawę, nie zakochasz się, nie zatańczysz na studniówce. Eksperyment pokazał ważną rzecz – dzieciaki mające pasje, które udzielały się, uprawiały sport, były wolontariuszami, nie miały problemu z 3 dniami offline. Najgorzej zniosły to dzieci, które się nudzą.

Dlaczego się nudzą? Co je różni od rówieśników?

To wynika z lenistwa rodziców, to nie jest opowieść o uzależnionych dzieciach tylko o relacjach między nimi a rodzicami. W tym roku mija 18 lat odkąd zacząłem posiadać pierwszy telefon komórkowy. To nie był smartfon, tylko Nokia z której dało się zadzwonić tzw. darmowe 5-sekundówki „cześć zaraz będę”, można było pograć w węża i bateria trzymała tydzień więc było fajnie. W ciągu tego czasu, choć nie wiem jak to się stało, moja cała rodzina i znajomi są związani z urządzeniami mobilnymi. Ja osobiście przejawiam wiele symptomów nałogowego korzystania z telefonu czy syndromu FOMO. To się zadziało.

Szewc bez butów chodzi? Zaświeciła się czerwona lampka, że nie jest dobrze?

Oczywiście, że tak. To jest też symptom związany z nałogowym korzystaniem. Jeśli zdamy sobie sprawę i łapiemy się na tym, że chcę odpocząć, wywalić telefon, być wreszcie niedostępnym to jest to mocny znak, że coś jest na rzeczy.

Ile najdłużej udało się panu być offline?

Nie pamiętam. Myślę, że maksymalnie kilka godzin, wtedy kiedy musiałem.

Na urlopie również w sieci?

Bywam w sieci.

Portale społecznościowe zamiast szumu fal i śpiewu ptaków?

Przede wszystkim. Oczywiście ten jeden główny, czyli facebook.

Na czym polega fenomen facebooka?

Teraz wszyscy są na fejsbuku. Powiem tak, jestem na przełomie tzn. niebawem coś się u mnie zdarzy.

Znaczy wyloguje się Pan?

Tak. Ja czytam znaki. Jednym z nich jest mieszkanie, które w lutym muszę zmienić. Od razu moja myśl poleciała, co teraz? Teraz przeprowadzę się do mojego domku na Kaszuby, na wieś. Mam tendencje do zaszycia się, więc szukam osoby, której sprzedam mój telefon, ten który pani widzi. Kupię stary, znaczy nowy, ale taki bez internetu i z klawiaturą.

To będzie pana wolność?

Na początku będzie mi ciężko. Natomiast docelowo chcę zacząć cieszyć się bezpośrednimi kontaktami, byciem bliżej natury. To mnie zwolni i uwolni.

 

75
12/2016

Filolog, radiowiec, kiedyś pan z marketingu, teraz dzień po dniu w TVN24 i osobiście w Radiu Gdańsk. Pracuje w Warszawie, mieszka w Gdyni, bo bez morza nie może. Ma 40 lat i lubi swoje zmarszczki.