Od plakatu do pełnego garażu

W wieku 8 lat kupił sobie plakat Porsche 911 Turbo serii 993, który zwinięty w rulon czekał na lepsze czasy. Gdy rodzice Michała wprowadzili się z nim do nowego domu, pierwszą rzeczą jaką zrobił, było oprawienie go i powieszenie nad łóżkiem. Od tamtego czasu marzył o prawdziwym Porsche w swoim garażu. Pierwsze kupił w 2014 roku i miłość ta ewoluowała do tego stopnia, że dziś ma ich kilka, a ogółem posiadał kilkanaście modeli z Zuffenhausen. 

Karierę zawodową zaczynam na zwykłych stanowiskach w salonach samochodowych. Auta zawsze go fascynowały i pociągały. Wraz z rozwojem zawodowym zbierał pieniądze na swój pierwszy, upragniony samochód. Marzenie spełnił w 2014 roku kiedy kupił Porsche 911 Carrera S serii 997. To piąta generacja kultowej 911-tki produkowana w latach 2004 - 2011. Samochód nabył od członka Porsche Club Polska. Właściciel sprzedał swój egzemplarz Michałowi, ponieważ zamówił nowszy – 991. 

Michał nie wiedział jeszcze, że miłość do tej marki i samochodów z  „niewłaściwym” położeniem silnika tak bardzo ewoluuje. To był początek jego kolekcjonerskiej pasji.

- Moja miłość do Porsche narodziła się prawdopodobnie za sprawą tego plakatu. Przychodzi taki moment, kiedy pojawia się marzenie. Dąży się do jego realizacji, aż wreszcie to się udaje. Zaangażowałem się w to tak bardzo, że dzisiaj jest to pasja, ale również w jakimś stopniu praca - mówi Michał. 

Wraz ze swoim przyjacielem, mieszkającym na co dzień w Norwegii, Michał kupuje, remontuje i później odsprzedaje Porsche sprowadzone z Japonii. Działają pod nazwą Jameson Cars, bo pomysł stworzenia tej firmy narodził się właśnie przy tym trunku. Jak sam mówi, nie traktuje tego stricte komercyjnie. 

- Większość samochodów sprowadzałem pod własny gust. Kiedy Porsche pojawiało się w moim garażu od razu znajdował się ktoś, kto koniecznie chciał je ode mnie odkupić. Pierwszy klasyczny model Porsche który kupiłem na aukcji w Japonii to 930 Turbo. Następne było rzadkie 965 Turbo.

911-tki Michał użytkuje regularnie, ale z racji ich elitarności, nie na co dzień. Od tego ma „cywilne” BMW. Jak sam przyznaje ceni ich solidność i użyteczność.

- Porsche to samochód, który można „skatować” na torze. A potem po prostu do niego wsiąść i wrócić na kołach do domu. Ciężko jest dokonać tego samego w innych sportowych modelach - przekonuje Michał. 

Szczególnie bliskie są mu modele z generacji 993, czyli tej, która zdobiła plakat nad jego łóżkiem w dzieciństwie. Dzisiaj ma kilka takich modeli.

- Białe 911 Carrera Cabrio bardzo podobało się mojemu wspólnikowi. Kupił je oczywiście na aukcji i zadzwonił, aby mnie o tym poinformować. Problem polegał na tym, że akurat w danej chwili nie miałem gotówki, aby za ten samochód zapłacić swoją połowę. Zaczęło się dzwonienie i kombinowanie, aby zdobyć pieniądze na wykup samochodu. Japończycy są bardzo honorowi, jeśli więc chociaż raz coś pójdzie nie tak i mówiąc kolokwialnie da się ciała, biznes się kończy. Kiedy przyszło do zapłaty za białą 911’tkę, skontaktowałem się z moimi japońskimi kontrahentami i napisałem wprost na Facebooku – Sorry, nie dam rady na środę, ale zapewniam, że we wtorek w przyszłym tygodniu pieniądze będą u Was. I tak się stało. Dostałem od nich taki kredyt zaufania i owocna współpraca trwa do dzisiaj - wspomina Michał. 

Aby zacieśnić więzi Michał ze wspólnikiem wybrali się do Japonii. Chcieli zobaczyć jak wygląda to od zaplecza i poznać ludzi, z którymi robią biznes. W ostatnim czasie import ekskluzywnych samochodów z Japonii stał się bardzo popularny. Ceny są jeszcze stosunkowo atrakcyjne, a samochody w większości przypadków są w bardzo dobrym stanie i mają niewielkie przebiegi. Transakcje dokonywane są najczęściej przez internet. W Japonii działa wiele firm, które oferują sprzedaż samochodów poprzez aukcje internetowe, a następnie wysyłają zakupione pojazdy drogą morską do portów w Niemczech lub w Polsce.  

- Biorąc udział w aukcji oczywiście wpłaca się depozyt. Są to kwoty rzędu 30-40 tys. złotych i to uprawnia do zakupu samochodów na aukcji za mniej więcej równowartość 10-krotności depozytu, czyli w zależności od modelu pozwala to kupić 2-3 samochody. Opisy aut są bardzo drobiazgowe, a kultura sprzedawców z Japonii powoduje, że są one szczere. Ufam im do tego stopnia, że jeden z moich samochodów wylicytowałem na szybko przez telefon komórkowy podczas zabawy na weselu - wspomina Michał.  

Michał przez zaledwie 2 lata swojej kolekcjonerskiej kariery zgromadził łącznie kilkanaście modeli Porsche. Posiada lub posiadał zarówno nowoczesne modele, jak np. Panamera, 911 serii 997, jak i klasyczne – 964 i 993. 

- Część samochodów przeznaczam na sprzedaż. Ale 4 trzymam dla siebie, jako lokata kapitału. Takie 993 rok, dwa lata temu można było kupić za 160-170 tysięcy złotych brutto. Dzisiaj trudno znaleźć takie za mnie niż 220 tysięcy. Ta granatowa 911’tka 993 to mój ulubiony model. Z całą pewnością na długo pozostanie ze mną - mówi Michał. 

71
08/2016

Czy może być coś bardziej szlachetnego niż bezinteresowna pomoc tym, których los potraktował okrutnie?