Look na zatokę

Motywacja to podstawa, a że niedawno wróciłem na stałe do Trójmiasta, postanowiłem przygotować specjalny projekt. Wspólnie z Fundacją Zatoki Sztuki stworzyliśmy linię ubrań, będącą niejako efektem moich dwóch poprzednich kolekcji plażowych. Dominujące kolory? Biel i czerń. Fasony? Klasyczne i niezwykle wygodne. 

Choć pomysł stworzenia kolekcji sopockiej „pret a porter” pojawił się już dawno temu, to katalizatorem do rozpoczęcia pracy był mój powrót na Wybrzeże. Kolekcję nazwałem „Look na Zatokę”, dość przekornie, a inspiracją jest moja tak zwana „myśl sopocka”. To połączenie dawnego Sopotu z nowym wizerunkiem miasta, które jest obecnie jednym z najważniejszych polskich letnich kurortów. Jest to również efekt moich wcześniejszych kolekcji plażowych. 

Pierwsza z nich pojawiła się kilka lat temu na konkursie Miss Polonia w Sali Kongresowej PKiN, a jakiś czas później powstała oficjalna kolekcja sopocka - linia inspirowana grafikami Pera Dahlberga. Obecną kolekcję przygotowujemy na rok 2017. Oficjalny pokaz zaplanowany jest na wrzesień, ale póki co w Zatoce Sztuki prezentujemy dotychczas stworzone modele i konsultujemy je z klientkami. Słuchamy opinii i uwag samych zainteresowanych. 

Łącznie ma powstać około 25 pełnych sylwetek, więc to, co można zobaczyć już teraz, czyli spodnie, sukienki czy koszulki, to nie jest wersja ostateczna. To dopiero początek większej inicjatywy, za którą ma iść również większa filozofia. Choć kolekcja składa się z ubrań białych, czarnych oraz w kolorach pochodnych, które niekoniecznie kojarzą się z wakacjami, adresowana jest do wczasowiczek, kobiet przyjeżdżających do Sopotu i chcących mieć stąd oryginalną pamiątkę. 

Dlaczego więc akurat takie barwy? Po pierwsze - razem z szarym, biel i czerń to ulubione kolory Polaków. A po drugie - chodziło o kontrast. Barwy te kojarzą mi się z typowo letnią nadbałtycką polską pogodą, kiedy to przez trzy godziny świeci słońce, a nagle, nieoczekiwanie, przez dwie godziny potrafi padać deszcz, po czym znów się rozpogadza.

Do produkcji ubrań wykorzystaliśmy nowej generacji wiskozy i poliestry. To drugie brzmi groźnie, ale bez obaw - na poliestrach pracują chociażby Calvin Klein i Lanvin. Powód jest bardzo prosty - współczesna kobieta we własnych ubraniach chce czuć się wygodnie. Oczywiście nie mogłem się oprzeć także nieco szlachetniejszym tkaninom, takim jak batyst czy etamina, które są miękką i bardzo delikatną odmianą bawełny. 

Przy produkcji kolekcji postawiliśmy na rodzimy rynek. Wszystkie ubrania tworzone są w Trójmieście i okolicach. Współpracujemy z małymi manufakturami, gdzie powstają wszystkie sublimacje i transfery. Nie dość, że kolekcja w swojej idei wspiera rozwój miasta, polskich przedsiębiorstw, to dodatkowo posiada także wyraźne znamiona pracy ręcznej. 

71
08/2016

Czy może być coś bardziej szlachetnego niż bezinteresowna pomoc tym, których los potraktował okrutnie?