Barberian Academy & Barber Shop męska enklawa

Miejsce, gdzie można złapać dystans do pędzącego świata, wylogować się na chwilę z rzeczywistości i każdym zmysłem poczuć ideę slow life. Przekraczasz próg, wyłączasz telefon, rozsiadasz się w wygodnym fotelu, twoje uszy pieści dobra muzyka, w powietrzu czujesz aromat świeżo parzonej kawy, a obsługa serwuje twoją ulubioną whisky. Zamykasz oczy i na godzinę przenosisz się w inny świat. Takie wrażenia gwarantowane są w Barberian Academy & Barber Shop w Gdańsku Wrzeszczu, kolejnym salonie barberskim należącym do Adama Nergala Darskiego. 


prestiz

Historia męskiego zarostu na przestrzeni dziejów była bardzo zmienna. Starożytni Grecy traktowali brodę jako symbol dorosłości i atrybut mądrości, dla poddanych Piotra Wielkiego była przyczyną prześladowań, zaś wśród Egipcjan naturalne owłosienie postrzegane było jako niepożądane i odrażające. W epoce renesansu Ludwik XIII przyczynił się do mody na bródkę a la royale, czyli małej kępki zarostu na środku szczęki. Różne w historii były także metody strzyżenia brody - od pocierania zarostu kamieniami, przez brzytwę, do niezwykle rozwiniętych technologicznie maszynek do golenia.

Czas płynie, nieustannie przynosi nowe trendy i style, wpływa na styl życia i zmienia postrzeganie rzeczywistości. Kultura barberska w Polsce rozwija się bardzo dynamicznie, a na ulicach można spotkać coraz więcej mężczyzn z zadbanym, wypielęgnowanym zarostem. To zasługa takich miejsc jak gdański Barberian Academy & Barber Shop, nawiązujących do niezwykle popularnej w USA na przełomie XIX i XX wieku kultury barberskiej. Wizyta u fryzjera-golibrody była okazją nie tylko do strzyżenia i pielęgnacji zarostu, niezwykle istotna była cała otoczka wyjątkowego spotkania towarzyskiego, w eleganckim miejscu, przeważnie w męskim gronie. Tak właśnie ma być w Barberianie.

- Owszem, są tendencje do tego, by mocno podkreślać męski charakter barberów, nawet w bardzo radykalny sposób poprzez zakazywanie kobietom wstępu do salonów. My takich praktyk nie stosujemy. Kobiety często towarzyszą swoim partnerom i to jest piękne. Wizyta w Barberianie to doświadczenie i prawdziwa przyjemność – rytuał strzyżenia, muzyka, dobra kawa, whisky czy piwo, które serwujemy nieodpłatnie - mówi Adam Nergal Darski.

Barberian to także szczerzy, fantastyczni ludzie. Takie miejsca to na świecie coraz częstsza tendencja stojąca w opozycji do masowych, komercyjnych trendów. Stare rzemiosła odradzają się jak grzyby po deszczu, a ludzie którzy się tym zajmują, to bardziej pasjonaci niż biznesmeni. 

- Mam nadzieję, że dla dbającego o siebie faceta wizyta w barbershopie jest tak samo normalna jak dla kobiety zrobienie manicure raz w tygodniu. Osobiście nigdy nie miałem problemu z tym, żeby publicznie przyznawać się do korzystania z męskiego SPA – masaże, kosmetyka twarzy, paznokci to od wielu lat dla mnie standardowa, naturalna higiena ciała i duszy. A wracając do kobiet – w gdańskim salonie nasza barberka Alishia robi prawdziwe rewolucje na głowach facetów! Jest prawdziwą artystką w swoim fachu, a grupa jej zagorzałych fanów rośnie z każdą wizytą - przekonuje Adam.

Zarówno Barberian w Warszawie, jak i ten w Gdańsku, nie wydają się być przypadkowymi miejscami, w przypadkowych lokalizacjach. Przyglądając się wnętrzom, jak i nawet samym budynkom, w którym znajdują się salony, ma się wrażenie, że każdy z elementów został tam umieszczony świadomie i każdy jest taką małą cegiełką, która wpływa na całokształt i która tworzy klimat tych miejsc. 

- Każdy z salonów ma swój indywidualny charakter i charyzmę. Owszem, pojawiają się wspólne elementy charakterystyczne dla wszystkich, jak klasyczne już poroża na ścianach, ale jest tam dużo więcej „trofeów”, które czynią te miejsca wyjątkowymi. Z całego świata zwożę różne pamiątki. Często są to obrazy, rysunki, obrazki w ramach, grafiki. Tego typu gadżety dostajemy też w prezencie od naszych fanów i sympatyków. Te właśnie trofea zdobią nasze ściany i sprawiają, że miejsca te po prostu żyją. Łączą w sobie energię wielu ludzi i wielu miejsc świata - dodaje Adam Nergal Darski.

71
08/2016

Czy może być coś bardziej szlachetnego niż bezinteresowna pomoc tym, których los potraktował okrutnie?