#Nowe nadeszło!

Kultowa klubokawiarnia Soho powraca w wyjątkowym stylu. Zupełnie nowe wnętrze, na ścianach portrety autorstwa Tomka Kamińskiego, wystawa grafik Martyny Wędzickiej, w planach działalność nie tylko klubowo-imprezowa, ale również artystyczna. Miejsce ciekawe, klimatyczne i z potencjałem. O zmianie wizerunku, o wnętrzu i filozofii tego miejsca opowiada Agata Braun, PR Manager Clubogalerii Soho oraz Adam Kawczyński, projektant wnętrza.


prestiz

Industrialne wnętrza połączone ze złotymi dodatkami i polski design lat 60. – jedno z najbardziej znanych miejsc w Sopocie postanowiło poddać się metamorfozie, dlaczego?

Agata Braun: Poczuliśmy potrzebę zmiany. Istniejąc od ponad dekady na trójmiejskim rynku uznaliśmy, że nadeszło nasze teraz albo nigdy. Podobnie jak nasi goście, my także dorośliśmy, zamieniliśmy bluzy i szorty na styl casualowy, chcieliśmy dopasować Soho do nowej rzeczywistości, która bezpośrednio nas dotyka. Jednak mimo zmian zależało nam przede wszystkim na tym, aby miejsce zachowało wszystko to, co ma najlepszego: muzykę, klimat, niepowtarzalną atmosferę oraz stałą ekipę pracowników wzbogaconą dodatkowo o mistrzów miksologii i flair’u. 

Miejsce od niedawna z pewnością kusi bywalców złaknionych wysmakowanych wrażeń estetycznych. Skąd pomysł na takie wnętrze?

Adam Kawczyński: Zależało mi, aby wnętrza Soho miały swój indywidualny charakter. Elementy przestrzeni projektowane były na zasadzie kadrów, w której każde miejsce wynika z zastanej architektury, wzbogaconej o efekty wizualne. Soho kryje w sobie wiele momentów i miejsc, które są dla mnie najbliższe. Modernistyczne złote lampy, wyjątkowe stoliki, mosiężne shakery, kryształy oraz przede wszystkim główny 7 metrowy bar, którego sercem stało się stare zamykane lustro.

Specyfiką miejsca są surowe ściany i sufity, ale jednocześnie jest tu ciepło i przytulnie. W jaki sposób udało się Tobie osiągnąć taki efekt? Detale?

AK: We wnętrzu zostały umieszone elementy pozwalające na odbiór przestrzeni w zupełnie inny, subtelny sposób w kontraście do industrialnej formy budynku. Są to głównie perełki polskiego designu, często skrupulatnie poszukiwane na targach i aukcjach. Wśród złotych dodatków dominującą w odbiorze staje się zieleń palm, stanowiących eleganckie tło całego baru. Palmy to również nieodłączna część wystroju tego klubowego wnętrza, motyw ten przejawia się w lożach, przejściach jak i w miejscu dj'ki. Surowe betonowo-ceglane ściany, stały się idealnym podłożem do umiejscowienia na nich sztukaterii w formie kasetonów, kominka oraz wystaw. Ciekawym elementem jest też oszklona podłoga, która nie tylko optycznie zwiększa przestrzeń, ale przenika światło między kondygnacjami. Ponadto oprócz parkietów w Soho znajdziemy miejsca spotkań i odpoczynku, w których króluje design lat 50' i 60', taki jak czerwone dywany, musztardowe fotele muszelki, czy stoliki ze sławnym złotym brzegiem.

Jednak zmienił się nie tylko wystrój lokalu, ale również jego profil…

AB: Zmieniając wystrój Soho postanowiliśmy też odmienić jego wizerunek. Najtrudniejsze w tym wszystkim było jednak zachowanie, unikalnego charakteru miejsca. Wciąż ma być u nas rodzinnie i miło, a jednocześnie elegancko. Soho większości ludzi kojarzy się ze złotymi ścianami, dobrą muzyką i zabawą do białego rana, a mało, kto pamięta, że od początku istnienia wspieraliśmy artystów, nie tylko muzycznych. Po metamorfozie chcemy do tego wrócić, tym bardziej, że mamy ku temu warunki. Otwarcie uświetniła wystawa grafik Martyny Wędzickiej, a nasze 12. urodziny ozdobiły openerowe portrety autorstwa Tomka Kamińskiego (oficjalnego fotografa Soho i Festiwalu). Co miesiąc zapraszamy najlepszych dj’ów, ostatnio grał u nas KAMP! i Tom Novy, wspieraliśmy też konferencję muzyczną SeaZone. Mamy za sobą kilka sesji zdjęciowych, nie tylko wnętrzarskich. Sporo się u nas dzieje i taki stan rzeczy lubimy najbardziej.

Jak ludzie reagują na nowe Soho? #dobrazmiana? 

AB: Przyzwyczajenie stałych i nowych bywalców do nowego Soho bywa trudne, ale efekty widzimy niemal każdego dnia. Nawet teraz, gdy zapraszamy do nas w tygodniu na wspólne oglądanie transmisji Euro 2016 widzimy, że ludzie chętnie oswajają się z naszym nowym wizerunkiem. Sezon letni chcemy poświęcić typowo wakacyjnym rozrywkom, dobrej muzyce, kolorowym koktajlom, swobodzie i powrotom do młodości. Od jesieni czeka nas zdecydowanie więcej spotkań z kulturą nie tylko muzyczną.

Przeczuwamy, że za niedługo ul. Bohaterów Monte Cassino 61, stanie się jednym z bardziej pożądanych trójmiejskich adresów i tego wam życzymy!

 

SOHO   •   Sopot, ul. Bohaterów Monte Cassino 61

 

70
07/2016

Mówi, że kilka razy umarł, dlatego stara się nie marnować swego życia. Tomasz „Lipa” Lipnicki opowiedział nam o swych życiowych priorytetach, o Nowym Porcie, gdzie się urodził i nadal mieszka i o radości, jaką daje mu tworzenie muzyki.