19 dołek z... Marcinem Bartkowskim

Co sprawiło, że zainteresował się pan golfem?

Światem rządzi przypadek. Również przypadek pchnął mnie w stronę golfa.  W liceum zostały zorganizowane zajęcia dodatkowe z golfa na sopockim hipodromie. Takie zajęcia, z których wszyscy kombinują jak tu się wykręcić, żeby tylko wcześniej być w domu. Z całej klasy poszły tylko 4 osoby, w tym ja. W pewnym stopniu golf budził moją ciekawość, ale poszedłem głównie dlatego, że było mi po drodze do domu. Gdyby miejscem zajęć nie był Hipodrom, zapewne nie pofatygowałbym się tam i możliwe, że już nigdy bym nie spróbował tej dyscypliny sportu. Chwyciłem kij, uderzyłem i…. golf mnie pochłonął! Od tej pory przychodziłem na Hipodrom codziennie, aż stałem się członkiem Sopockiego Klubu Golfowego, jednego z pierwszych klubów golfowych w Polsce. Moja przygoda z golfem zaczęła nabierać tempa – już po miesiącu wyjechałem do Szwecji wraz z Janem Lindnerem, redaktorem Telewizji Gdańsk, nakręcić film instruktażowy gry w golfa. Oczywiście wystąpiłem w roli ucznia. A pół roku później, we wrześniu wziąłem udział w turnieju 1st. Polish Open w Międzyzdrojach, gdzie zdobyłem nagrodę dla najmłodszego polskiego zawodnika. To właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że zwiążę resztę swojego życia z golfem.

Golf – pasja, sposób spędzania wolnego czasu, czy styl życia?

Zaczęło się od pasji, która z czasem zmieniła się w sposób na życie. Nie wyobrażam sobie bym mógł robić na co dzień coś innego. Nie ma nic lepszego niż robienie tego, co się kocha. 

Największy sukces w golfie... 

Największą radość i satysfakcję odczuwam, gdy mogę przekazywać moje doświadczenie innym. W ostatnich latach skupiłem się na szkoleniu. Sukcesy odnoszę co dzień, podczas zajęć z moimi uczniami. Kiedy widzę poprawny uchwyt kija, idealną postawę oraz zamach, którego następstwem jest perfekcyjny lot piłki, a następnie satysfakcję i zadowolenie malujące się na twarzy mojego ucznia, wtedy czuję, że osiągnąłem sukces.

Myślę – golf i…

Wiem, że jestem w swoim świecie. Z golfem wiążą się piękne wspomnienia, przygody, mnóstwo fantastycznych znajomości. Golf to także przyjemność z przebywania na łonie natury w towarzystwie ludzi, których się lubi, z którymi ma się wspólne tematy, pasje i zainteresowania. Same plusy.

Wzoruję się na...

Ślepe wzorowanie się na innych bywa w golfie zgubne. Myślę, że najważniejsze jest, aby iść własną ścieżką. Uniwersalne jest jedynie przełożenie ciężkiej pracy oraz uporu w działaniu – jak w przypadku Rafała Sonika – na zdobycie tego, czego się chce.

Z gry w golfa do życia codziennego przeniosłem…

Pokorę, pokorę i jeszcze raz pokorę. Golf tego wymaga, jeśli oczywiście dążysz do tego, by być coraz lepszym. To trudny sport, pełen niuansów, nie ma tutaj drogi na skróty. Trzeba być cierpliwym, znosić niepowodzenia, wyciągać z nich wnioski i uczyć się na błędach.

Ulubione pola w Polsce...

Postołowo. Bezapelacyjnie. To pole zaprojektowane przez Jeremiego Turnera z myślą o golfistach i dla golfistów, niezależnie od poziomu ich umiejętności. To najdłuższe pole w Polsce i jedno z najdłuższych w Europie, pełne wyzwań, trafiające w gusta zarówno początkujących, jak i doświadczonych graczy.

Ulubione pola za granicą...

Miałem przyjemność grać na niemal 20 polach z pierwszej setki najlepszych pół golfowych na świecie wg magazynu Golf Digest. Jednak najbardziej zapadło mi w pamięci pole Punta Espada Golf Club na Dominikanie. Nigdy nie grałem na polu, na którym trawa była tak zielona, ocean tak turkusowy, niebo tak błękitne, a bunkry oraz, co ciekawe roughy, tak białe. No i oczywiście kolebka golfa, Old Course St. Andrews. To miejsce, które każdy golfista powinien odwiedzić przynajmniej raz w życiu. Ba, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. W golfa na świecie gra wiele milionów ludzi, a zagrać na Old Course wcale nie jest tak łatwo. To jest pole, na które nie można sobie spontanicznie przyjechać i zagrać. Rezerwację robiłem 9 miesięcy przed wyjazdem, a cała procedura rezerwacji trwała 2 miesiące. Zatem już siedem miesięcy wcześniej wiedziałem, że w 13 maja o 13:52 będę grał na Old Course w St. Andrews. 

Ulubiony kij...

Golf to gra sytuacyjna, każdy kij jest inaczej wykorzystywany w różnych sytuacjach. Nie tylko dystans, ale w dużej mierze sytuacja decyduje o tym jaki kij jest potrzebny i jaki typ uderzenia zastosujemy. Dlatego dużo radości oraz satysfakcji daje mi zarówno driver po którym piłka leci 300 m, 7 iron grana z pochylenia, sand wedge, gdy piłka wbita jest w piasek, jak i putt z 20 cm.

Mój handicap to...

Za czasów kiedy byłem amatorem: 3. Po przejściu na zawodowstwo przestaje się liczyć handicap.

Marzenie związane z golfem...

Zagrać z moim synem Patrykiem.

Warto grać w golfa, bo...

Dowiadujemy się prawdy o sobie oraz o współzawodnikach. Golf wyzwala potężną dawkę emocji, nad którymi nie panujemy i wyzwala zachowania, o które byśmy się nie posądzali. 

W golfie najważniejsze jest…

By być uczciwym. Tak po prostu, po ludzku. Wobec siebie i tych, z którymi gramy. 

Najciekawsza historia, przygoda, anegdota związana z golfem...

Jakiś czas temu przyjechał do mnie na lekcję uczeń aż z Warszawy, mający potężny kłopot z każdym elementem gry. Uruchomiony program naprawczy porównać było można do wystawienia tuzina armat, a tymczasem… okazało się, że celujemy do muchy, gdyż problemem było granie praworęczne, a gracz był leworęczny. Był zdziwiony, gdy podałem mu „dziwny” kij dla leworęcznych i totalnie zaskoczony, gdy w 30 sekund jego gra została uzdrowiona. 

 

Imię i nazwisko: Marcin Bartkowski

Wiek: 40

Klub: Postołowo Golf Club/PGA Polska

HCP:  0

W golfa gra od: 21 lat

O sobie: Członek PGA Polska, Fully Qualified Golf Professional M2, główny trener na polu Postołowo Golf Club oraz Indoor Golf Academy w Gdańsku Oliwie.

56
05/2015

Chociaż w tym roku skończy 40-tkę widzowie, znajomi i ludzie ze świata kultury i sztuki mówią o nim młody Stuhr.