Moda, czy świadomy wybór?

Na przestrzeni ostatnich lat, obserwujemy wielki powrót i stały, bardzo dynamiczny wzrost popularności czarnej płyty i gramofonów. Coraz częściej pojawiają się reklamy płyt winylowych i nowych urządzeń do ich odtwarzania, a w kręgu naszych znajomych rośnie grono miłośników winylowego grania. Okazuje się, że winyle stały się okazją do częstszych kontaktów, spotkań, wymiany myśli i samych płyt. A nawet lokatą kapitału. 

Rynek winyli i gramofonów odradza się z ogromną dynamiką, a za naszą południową granicą, w Czechach i na Słowacji ma swoje fabryki największy na świecie producent gramofonów, austriacki Pro-Ject, który plasuje się w pierwszej 10-ce największych firm HiFi na świecie.

Od kilku lat, mamy międzynarodowe święto miłośników czarnej płyty. Record Store Day, który odbywa się co roku w każdą trzecią sobotę kwietnia, powstał, aby wesprzeć małe, lokalne sklepy płytowe w konkurencji z marketami i internetem. Jak większość tego typu inicjatyw, ta również zaczęła się w Ameryce i w kilka lat rozlała po całym świecie, stając się prawdziwym, międzynarodowym świętem fanów winyli i gramofonow, a także okazją do zakupów w tym dniu z dodatkowym rabatem swoich ulubionych płyt i akcesoriów gramofonowych w małych lokalnych sklepach z płytami i sprzętem do ich odtwarzania. 

Tyle moda, a jaka z tego korzyść  dla zwykłego miłośnika dobrego brzmienia? Okazało się, że mimo totalnej dominacji płyty CD na przestrzeni prawie 20 lat - od 1990 do 2010 - mała część osób stale korzystała z winyli, a spora rzesza użytkowników CD wciąż poszukiwała w jej brzmieniu tego czegoś, co mimo doskonałości cdka gdzieś utracili. Poszukiwania te to np. dokładanie kolejnego przetwornika do swoich odtwarzaczy cd, aby poprawić ich brzmienie, by stało się bardziej przyjemne, bardziej analogowe, takie jak kiedyś...  Jak na czarnej płycie. 

Materiał zarejestrowany w studiu nagraniowym, aby znaleźć się na płycie CD musi zostać najpierw przekonwertowany, ponieważ studio nagraniowe, rejestruje dźwięk o dużo wyższych parametrach niż to co trafia na CD. W odtwarzaczu ponownie zachodzi konwersja, tym razem z postaci cyfrowej na analogową. To co dociera do naszych uszu, to w pewnym sensie rekonstrukcja do pierwotnego nagrania, ale nie ze wszystkich jego kawałków. Brakujące elementy są sztucznie uzupełniane przez przetwornik.  

W przypadku płyt winylowych takiego procesu nie ma. Kształt rowków na płycie w zasadzie odpowiada ruchom membran głośników. Rozdzielczość analogowego sygnału jest dla naszego ucha praktycznie nieskończona, ponieważ nie jest on cięty na fragmenty. Dzięki temu muzyka płynąca z płyty gramofonowej jest zdecydowanie przyjemniejsza, niektórzy twierdzą „cieplejsza” i  pozwala nam się zrelaksować podczas słuchania. Wokale i wysokie tony są bardziej nasycone, wyraziste i spokojne. Bas zdaje się być pełniejszy i miękki, a scena szeroko rozłożona przed słuchaczem. 

Do tego różnorodność wydań samych winyli, ich okładek i dodatków, to raj dla kolekcjonerów, którego miłośnicy plików nigdy nie doświadczą. Wiele winylowych wydań to prawdziwe dzieła sztuki, a niektóre płyty przeszły do historii bardziej dzięki oprawie niż materiałowi muzycznemu na nich. Gdy dołożymy do tego zaawansowanie techniczne najnowszych gramofonów, to okazuje się, że w jakości brzmienia, nic gramofonu  z dobrym winylem nie przebije. Dołóżmy do tego magię towarzyszącą odtwarzaniu płyt winylowych i mamy świetny pomysł na niejeden miły wieczór ze znajomymi, najbliższą nam osobą lub samemu.   

Polecane artykuły

nic
55
04/2015

Muza Warlikowskiego i Jarzyny, aktorka Nowego Teatru i jedna z najwybitniejszych polskich aktorek.