SZTUKA TRÓJMIASTA NATURA NA ŚCIANIE

Malowali go już starożytni twórcy, choć pejzaż, jako odrębny gatunek wyodrębnił się dopiero od XVII wieku. Szczególne zainteresowanie obrazy natury zyskały w epoce renesansu. Wtedy to krajobraz jako tło dla portretów czy scenek rodzajowych wyznaczał tendencje w malarstwie. Przykładów takich przedstawień jest wiele, a najsłynniejszym z nich jest oczywiście „Mona Lisa” Leonarda da Vinci. 

Uważa się, że jako pierwszy, samodzielne pejzaże zaczął malować Joachim Patinir, niderlandzki artysta, działający na przełomie XV i XVI wieku w Antwerpii. Wiek później, w siedemnastym stuleciu popularna stała się weduta, czyli pejzaż z motywami architektonicznymi, choć malarskie wizerunki budynków były znane już o wiele wcześniej, zwłaszcza w renesansowym malarstwie włoskim. Pejzaże ożywiano sztafażami – motywami postaci ludzkich czy zwierzęcych. Modna stała się również marina – krajobraz morski, który znalazł wybitnych sympatyków wśród malarzy angielskich i francuskich. Słynęli z nich między innymi William Turner i Cloude Lorrain. 

Dziś pejzaż, choć nie jest tematyką na fali popularności, zwłaszcza wśród młodych artystów, znajduje wciąż swoich odbiorców. Jednak, jak przyznaje Mirosław Nienartowicz z Sopockiego Domu Aukcyjnego, znacznie lepiej, niż samodzielne krajobrazy, sprzedają się pejzaże ze sztafażem lub te, będące tłem dla scenek rodzajowych. 

– Wiele zależy jednak od nazwiska autora, bo krajobrazy Kamockiego czy Stanisławskiego, urozmaicone lub nie, są chętnie kupowane przez kolekcjonerów – mówi Nienartowicz. 

Stanisław Kamocki, młodopolski malarz, swoje krajobrazy tworzył w plenerze, podobnie jak francuscy impresjoniści. Był uczniem wybitnego Jan Stanisławskiego i uchodził za jednego z największych kontynuatorów malarstwa swojego nauczyciela. Pejzaże obu artystów można zobaczyć i kupić w Sopockim Domu Aukcyjnym, podobnie jak prace mistrza mariny, Mariana Mokwy, urodzonego na wybrzeżu, który część życia spędził właśnie w Sopocie. 

W trójmiejskich galeriach znajdziemy też wielu współczesnych pejzażystów. W Triadzie, w tej tematyce prym wiodą Andrzej A. Sadowski, Katarzyna Zwolińska i Mariusz Kałdowski. Ten pierwszy, profesor na łódzkiej ASP, to dobrze znany fotorealista. Tworzy w gwaszu na papierze i akrylu na płótnie. Z kolei Zwolińska maluje głównie małe formy z fakturą. Prace Mariusza Kałdowskiego są najbliższe idei impresjonizmu. To typowe pejzaże malowane w plenerze, przedstawiające uroki przyrody. Z malarskich krajobrazów znany jest również trójmiejski artysta Wojciech Górecki. W Triadzie kupimy natomiast jego grafiki z miejskim pejzażem Gdańska. 

– Pejzaże cieszą się umiarkowanym, ale stałym zainteresowaniem. Jedni szukają ładnego widoku, by ozdobić ścianę, inni wrażeń i obcowania ze sztuką. Ci pierwsi zapewne wybiorą pejzaż realistyczny, drudzy sztukę zbliżoną do impresjonizmu. Amatorów dobrego pejzażu nigdy nie zabraknie. Byleby nie wygrały chińskie wydruki na płótnie – puentuje Szymon Romanowski, właściciel galerii Triada. 

Krajobrazy znajdziemy również w ofercie galerii Lindenau. Zainteresowaniem cieszą się obrazy Katarzyny Banaś, wrocławskiej malarki, wywodzącej się z pracowni profesora Józefa Hałasa. Reprezentuje ona nurt kolorystów, tworzy cykle abstrakcyjnych pejzaży, często inspirowane poezją Tomasza Różyckiego, Jensa Fink-Jensena, czy Henrika Nordbrandta. 

– Jej obrazy zwracają uwagę poprzez wrażliwość w ujęciu, a zarazem odważne zastosowanie kolorów. Są idealną propozycją dla rozświetlenia, utworzenia punktu centralnego we wnętrzu – zauważa Katarzyna Lindenau, artystka i właścicielka galerii. 

Uwagę przykuwają też prace Pawła Napierały, który zainspirowany techniką dawnych mistrzów, tworzy pejzaże, a także kameralne miniatury malarskie na deskach pokrytych płatkami złota lub srebra, następnie pokrywając je akrylem. Z kolei krajobrazy Andrzeja Piwarskiego są notatką z częstych podróży. Artysta mieszkający na stale w Gdańsku i Berlinie, chętnie podróżuje do Hiszpanii, dzięki czemu jego pejzaże są przepełnione słońcem. 

Z kolei galeria Glaza oferuje krajobrazy Zbigniewa Kopanii. Jego prace to przykład malarstwa hiperrealistycznego, które do złudzenia przypomina fotografię. 

– Artysta tworzy w technice olejnej, w średnich formatach. Niektórzy patrząc na namalowaną przez niego florę, odnoszą wrażenie, że czują zapach kwiatów – mówi Katarzyna Christianus – Gileta z galerii Glaza. 

Godną uwagi propozycję stanowią też obrazy Leszka Kurka. Jego twórczość jest mniej realistyczna, kontury są subtelne, a artysta doskonale operuje przygaszoną kolorystyką, przez co prace wywołują wrażenie sennej wizji. 

Właściciele trójmiejskich galerii twierdzą, że na pejzaże najczęściej decydują się starsi odbiorcy, ceniący sobie klasykę. Pejzaż z pewnością jest przyjemnym dodatkiem do wnętrza, który może wprowadzić element wyciszenia.