Tam gdzie tajemnica goni tajemnicę

Przed czerwoną fasadą budynku w Asuanie kłębią się turyści. Część z nich wertuje kartki książki Agaty Christie "Śmierć na Nilu", poszukując opisanych w niej miejsc. Nic dziwnego. To właśnie na tarasie hotelu "The Old Cataract", z którego widać Nil z pływającymi po nim białymi felukami, pisarka tworzyła jedno z najpopularniejszych swoich dzieł. Zresztą i Egipt, i błękitna wstęga Nilu, niezmiennie poruszają wyobraźnię twórców na całym świecie.

Egipt darem Nilu – mówi stare egipskie przysłowie. I choć kraj ten jest najczęstszym celem wakacyjnych wyjazdów Polaków, nie każdy ma ochotę ruszyć się z leżaka przy basenowym hotelu tuż nad Morzem Czerwonym i odkryć ów dar. A szkoda. Wdzierając się w ląd poczujemy bowiem, że kraj ten to nie tylko słońce, ale też złota pustynia, soczyście zielone oazy i niezwykłe zabytki tuż nad wstęgą najważniejszej tutejszej rzeki. Planując jej przemierzanie nie zapomnijmy zabrać ze sobą książki "Śmierć na Nilu". 

KRES CYWILIZOWANEGO ŚWIATA

Do dzisiaj pięciogwiazdkowy hotel "The Old Cataract" usytuowany na skraju nubijskiej pustyni, tuż nad brzegiem Nilu, jest oazą wykwintności, kultury i tradycji, a przed wszystkim gościnności. Przez lata obrósł w legendy. Nie tylko on, ale też miejsce, na którym stoi. Tysiące lat temu uważano, że cywilizowany świat właśnie tu osiąga swój kres. Natomiast Elefantyna, wyspa widoczna z okien hotelu, według mitologii egipskiej zamieszkana była przez Chnum, boga katarakty i zalewu. Ten właściciel baraniej głowy kontrolował wody Nilu ze swoich jaskiń pod wyspą. W końcu Stara Katarakta, której imieniem ochrzczono hotel, oznacza koniec Nilu płodnego i dobrego, który tym samym daje początek olbrzymiej Pustyni Nubijskiej.

Z okien luksusowego hotelu rozciąga się widok na nubijskie wioski, rozpalone piaski pustyni i magiczny Nil, nie dający gościom zapomnieć, że przebywają w kraju faraonów. W czasach kolonialnych hotel był ulubionym miejscem angielskiej arystokracji. Mieszkali tu członkowie rodzin królewskich, a także car Mikołaj II, Winston Churchill, Mark Twain, później księżna Diana, Margaret Thatcher, księżniczka Karolina z Monako, gwiazdy filmowe, premierzy i prezydenci. Również Agacie Christie spodobało się to miejsce. Można przypuszczać, że pewnie dlatego stało się ono jednym z bohaterów jej powieści. 

OSTATNI TAKI PAROWIEC

Akcja powieści została osadzona na pokładzie statku wycieczkowego o nazwie Karnak, przemierzającego najdłuższą rzekę Egiptu. Agata Christie dobrze wiedziała co robi, lokując historię właśnie tam. Wyśmienita harmonia i nastrój dodały dziełu dodatkowych walorów. Śladem bohaterów książki na nowo zechcieli podążać turyści w 1978 roku, po premierze brytyjskiego filmu nakręconego na podstawie powieści z Herculesem Poirot w roli głównej.

Na początek warto wybrać jeden z pływających hoteli. I tu zaskakująca informacja – może to być ten, na którym kręcono film "Śmierć na Nilu". Warto tym bardziej, że "Sudan" (na nim kręcono film) to ostatni działający parowiec, pływający po Nilu do dzisiaj. Ma ponad sto lat i pamięta Złoty Wiek egipskiej turystyki z początków XX wieku, choć oczywiście przyjmuje gości w odrestaurowanych i zmodernizowanych wnętrzach.

Ale decydując się na wyprawę śladami powieści bohaterów królowej kryminałów, możemy wybrać pływający obiekt o dowolnym standardzie. Jest ich cała masa – od dwu- po pięciogwiazdkowe. To prawdziwe hotele na wodzie posiadające małe eleganckie recepcje i przestronne restauracje, wygodne pokoje z łazienkami, bary, tarasy widokowe, leżaki oraz baseny.

MUZEUM POD GOŁYM NIEBEM

Nietrudno zauważyć, że Nil to egipska linia życia. Wystarczy podążać z jej biegiem, by poznać historię kraju. Tutejsza ludność od wieków zawdzięczała swoją egzystencję tej rzece i w jej okolicach gromadziła wspaniałe zabytki. Wielu podróżników przekonało o tym w XIX w., odkrywając skarby pozostawione przez największą cywilizację w historii ludzkości. Dzisiaj dolina Nilu jest największym na świecie muzeum pod gołym niebem. Oczywiście poza wspaniałymi zabytkami już sama rzeka stanowi niebagatelną atrakcję.

Rejs warto zacząć w Asuanie, zwanym bramą do Czarnej Afryki lub ostatnim arabskim bastionem na Czarnym Lądzie. Nad brzegiem, w okolicy ulubionego hotelu Agaty Christie stoją palmy, które odcinają się od żółtego piasku i granitowych skał, z których tysiące lat temu wydobywano kamień na egipskie świątynie i pałace. Tak jak na świątynię bogini Izydy na wyspie File. Nie brakuje opinii, że to jeden z najbardziej romantycznych widoków w państwie Faraonów.

NA TARG I DO ŚWIĄTYNI

Tutejszy targ to zapachy korzeni, przypraw i pachnideł – różnorodnych, dziwnych, innych. Nie można też stąd wyjechać, a dokładniej wypłynąć, bez zobaczenia Wielkiej Tamy Asuańskiej, regulującej bieg Nilu, a uważanej za jeden z technicznych cudów XX wieku. Cóż, wielbiciele historii często szybko porzucają ten widok, by móc płynąć dalej i dotrzeć do, zdaniem wielu, najpiękniejszej w całym Egipcie elewacji świątyni w Kom Ombo. W budynku z jasnego piaskowca czczono boga Horusa z głową krogulca i boga Sobka z głową krokodyla. Można tu zobaczyć kilka zmumifikowanych krokodyli, składanych w ofierze Sobkowi.

Statek płynie wolno. W nocy widać przesuwające się zarysy palm, skał, wiosek – aż szkoda iść spać. W dzień kolejnym dodatkiem do rejsu jest zwiedzanie potężnej świątyni w Edfu usytuowanej w połowie drogi pomiędzy Asuanem a Luksorem, z posągami boga Horusa, syna Ozyrysa i Izydy. To najlepiej zachowany obiekt kultu w Egipcie, oraz drugi co do wielkości zaraz po Karnaku. Przyznać trzeba, że wrażenie robią ogromne dziedzińce i doskonale zachowane sale przykryte oryginalnym dachem.

TURYSTYCZNA MEKKA

Następny na trasie jest Luksor – mekka turystów z całego globu, jedna z najważniejszych metropolii świata antycznego. Tutaj znajdowało się centrum politycznego, ekonomicznego, religijnego i militarnego życia starożytnego Egiptu. Na wschodnim brzegu Nilu powstawały świątynie Karnaku i Luksoru. Na zachodnim brzegu budowano grobowce dla władców, stwarzając miejsce poświęcone kultowi zmarłych, jak Dolina Królów ze słynnym grobowcem Tutanchamona. 

Pobyt tu to niesamowita podróż w czasie. Nawet zabytki Kairu wypadają blado w porównaniu z tym, co zobaczyć można podczas wycieczki do Luksoru. Jest jeszcze kolejna niespodzianka. Niedaleko, na zachodnim brzegu Nilu, stoi świątynia królowej Hatszepsut, jedynej kobiety – faraona. W drodze z Asuanu do Luksoru statek mija stada flamingów, pasące się krowy, śpiące krokodyle oraz mnóstwo dzieci krzyczących i machających z brzegu. 

GDZIE ŚWIAT SIĘ ZATRZYMAŁ

Nic nie zastąpi możliwości obserwowania toczącego się na brzegu codziennego życia. Czasami odnosi się wrażenie, że świat zatrzymał się tu kilkaset lat temu. Nawet handel ma w sobie coś z dawnych czasów. Widać to, gdy na niewielkich łódkach do hoteli na wodzie podpływają młodzi Nubijczycy. Proponują wyroby rzemieślnicze i ubrania. Niezwykle celnie wrzucają towar do pootwieranych w kajutach okien. Nie chcesz – odrzucasz. Spodobało ci się? Rzucasz zapłatę. Handel kwitnie w najlepsze. Również tradycyjne feluki, z charakterystycznymi białymi żaglami, są obecną od wieków częścią pejzażu. Tak jak wyjątkowe zachody słońca.

W Luksorze kończy się rejs, choć szlaki zwiedzających Egipt prędzej czy później docierają do położonej obok Kairu Gizy ze sfinksem i dwiema największymi piramidami świata: Wielką Piramidą Cheopsa i piramidą Chefrena. I mimo że piramid tym razem nie było nam dane zobaczyć, w ciągu pięciu dni rejsu zrozumieliśmy, w jak dużym stopniu życie Egipcjan zależało od kaprysów płynącej przez cały kraj rzeki. Czy to za czasów faraonów, czy dzisiaj. Rejs po Nilu to nie tylko jeden z najlepszych sposobów na poznanie prawdziwego oblicza Egiptu, ale też wyprawa, której nigdy się nie zapomni.