Brzydkie kaczątko

-

prestiz

Został okrzyknięty najbrzydszym autem na ziemi, ale nie stanęło to na przeszkodzie, by stał się autem kultowym. Nie przeszkodziło to również prawie czterem milionom osób kupić citroëna 2CV i zakochać się w nim bez reszty. Wśród tych, którzy to małe cacko pokochali, jest również gdańszczanin Jarek Janeczek.

Pierwszy raz zobaczyłem go w którymś z filmów z Louisem de Funesem – mówi Jarek, mieszkaniec gdańskiego Przymorza. – Już wtedy wiedziałem, że stare samochody to jest to co mnie kręci.

Zanim stał się szczęśliwym posiadaczem „kaczki”, jak pieszczotliwie nazywany jest 2CV, jeździł innym zabytkiem.

– Moją przygodę ze starymi samochodami zacząłem jeszcze na studiach – wspomina. – Kupiliśmy wtedy z moją dziewczyną, a dziś żoną, pierwsze auto. Był to mercedes 115. Jednak po roku jeżdżenia zbliżający się wielkimi krokami kapitalny remont auta przerósł studenckie kieszenie.

Po przygodzie z niemiecką motoryzacją przyszedł czas na zmiany. Jarek długo szukał auta, które spełni jego oczekiwania. Musiało to być auto niebanalne, oryginalne.

– Nie miałem za bardzo pomysłu na to, jakie auto kupić. Jednak po przejrzeniu ofert wybór padł na „kaczkę”. Dlaczego? Bo jest mała, zwinna i przede wszystkim nietuzinkowa – wspomina z uśmiechem. – Wtedy kupiłem błękitno-granatowy model z 1968 roku.

Jak się okazuje, nie był to wcale najstarszy model, jaki można było kupić. Historia 2CV („deux chevaux vapoeur” – dosł. z franc. „dwa konie parowe”) sięga roku 1936. Wtedy właśnie nad Sekwaną powstała koncepcja samochodu, którą ówczesny dyrektor firmy opisał jako: „cztery koła pod parasolem” (z franc. „quatre roues sous un parapluie”). Francuscy inżynierowie rozwinęli tę myśl o prostotę użytkowania, niezawodność, wszechstronność, a nawet możliwości terenowe, no i przede wszystkim niską cenę zakupu. Po dwóch latach wytężonej pracy powstał pierwowzór pokracznego citroëna.

Niesamowite jest to, że kształt pierwszego tego auta pozostał praktycznie niezmieniony przez dziesiątki lat. Przez 42 lata produkcji na drogi całej Europy, Afryki, a nawet USA wyjechały aż 3 872 583 auta.

– Najważniejszym elementem auta, który nie został zmieniony przez wszystkie lata produkcji, jest zawieszenie – zaznacza Jarek Janeczek. – To dzięki niemu auto pokonało Saharę.

Aktualnie Jarek jeździ Citroenem 2CV z 1989 roku o pojemności silnika 602 ccm i mocy 26 KM. Pod koniec 1990 r. z taśm produkcyjnych zjechał ostatni egzemplarz tego wyjątkowego. citroena.

Rysujący na co dzień mapy lotnicze Jarek do pracy i na zakupy jeździ zwykłym autem. Co tu dużo mówić, „kaczka” jest typowym autem na słoneczne dni, szkoda go nawet wyciągać na śnieg czy deszcz. Dla Jarka najważniejsza jest jednak radość z posiadania wyjątkowego auta. To prawdziwe hobby i pasja. Trudno się dziwić, wszak każdy prawdziwy mężczyzna powinien mieć jakiegoś bzika.

JAKUB WIELICKI