Czesław Mozil: bierzesz mnie - bierzesz cały mój świat

Gdy kilka lat temu pojawił się nie wiadomo skąd, wszyscy mówili o nim nie inaczej, jak smutny chłopak z akordeonem. Ale ten stereotyp szybko runął, bo swoją bezpretensjonalnością i wyjątkowym stylem bycia, szybko podbił serca Polaków. Jest niesamowicie szczery, wrażliwy, bezpośredni, konwenanse ma za nic, mówi to co myśli, a że szybciej mówi niż myśli, to często daje ludziom powody do dyskusji. Czesław Mozil - jeden z najbardziej autentycznych polskich artystów. 

Czesław, jak to jest z tą Polską?

Wiesz co, ja się coraz bardziej w tym kraju zakochuję. Zupełnie naiwnie. Ja to wiem. Naiwnie, bo mam na życie, mam na chleb. Zdaję sobie sprawę, że innym jest trudniej, ale coś czego w tym wszystkim nie akceptuję, to narzekania. Jestem tak wychowany i wyniosłem to z domu, że jak coś się nie udaje to pomimo wszystko idziesz dalej! Do przodu! Nie gadaj! Tylko rób coś z tym, kurwa! Jak szczekasz to odbieraj, gdy Putin dzwoni! Pokaż, że jesteś taki wielki. Tyle na ten temat! Dobrze, że mamy w tym kraju różne poglądy, ja się z tego cieszę, ale nie lubię pierdolenia. Bardzo proste. Możliwe, że moja sytuacja jest trochę łatwiejsza. Ja mogę spełniać swoje marzenia. Kiedyś też byłem hejterem i kiedyś też byłem zły. Do momentu ... aż sam się nie przebiłem. Z mojego punktu widzenia łatwiej jest być otwartym i mówić bądźmy „happy shiny people of Poland”. Mnie jest łatwiej, ale ja też spotykam mnóstwo ludzi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, a nie narzekają. Zresztą, ja sam to znam. Wiem co to znaczy nie zapłacić rachunku, czy nie mieć na jedzenie pod koniec miesiąca. Ja sam jestem świetnym przykładem na to! Nawet jak mieszkałem za granicą, to po szkole sprzątałem biura ze swoimi rodzicami. Bo nie było łatwo. Ale ja ten swój kraj, tą Polskę….

…kochasz?

Tak! Ja w nią wierzę! Wierzę w tą otwartą, tolerancyjną, piękną! I według mnie jest ona wciąż nieodkrytym krajem w Europie. Jest takim po części Wild West’em. Tutaj trzeba mieć pistolet, tutaj trzeba komuś przypierdolić, tutaj trzeba kombinować. I smuci mnie tylko fakt, że Polska nie jest krajem dla ludzi słabych...

A jaka jest twoja mała, najbliższa ci ojczyzna?

Moja mała Polska to warszawska Praga. Mieszkam w bloku i z jednego z moich okien widzę szkołę. Nie wiem ile to jest metrów, ale są klasy, są dzieciaki, wszystko widać. Coś ci opowiem. Ja bardzo lubię ciemność, ale paradoksalnie, przez długi czas nie miałem w mieszkaniu żadnych rolet, zasłon, nic. To było przez pewien czas otwarte mieszkanie, na drugim piętrze, wszystko widać. I kiedyś zapomniałem, że są te dzieciaki. To było z 4 lata temu. Balowałem u siebie, no i wiesz, miałem przyjaciółkę. Rano biegam nagi po swoim mieszkaniu i widzę jak grupa maluchów stoi i podgląda mnie! Tego pana, którego skądś tam znali. A jak zauważyli, że on też na nich patrzy to się zaczęło. Scena jak z filmu! Ja sam się przestraszyłem! Z ich i z mojej strony rozległo się tylko jedno głośne AAAAAAA! I się schowali. Wtedy też uświadomiłem sobie, że są rzeczy logiczne, których nie trzeba łamać. Nie trzeba prowokować. Więc ja w ten sam dzień kupiłem rolety w całym mieszkaniu i jest u mnie ciemno. Żeby nikt nie miał podglądu, bo to jest moja jedyna prywatność. A już na pewno to, co ja robię w swoim życiu prywatnym nie jest tym, o czym dzieci powinny widzieć. Ale to nie zmienia faktu, że fajnie jest otworzyć okno w kuchni i widzieć jak dzieciaki się uczą. To budujący widok. 

Czyli dzielisz się swoją Polską z innymi.

Ja ma takie zdanie, że każdy tworzy swój własny świat i sam decyduje o tym w jakiej postaci on będzie istniał.  Mnie na przykład nie zapraszają na imprezki, na bankiety w Warszawie, bo ja odmawiałem przez długi czas. Nie mam czasu chodzić, po prostu. Cztery czy pięć lat temu miałem najlepiej sprzedającą się płytę w Polsce. Fryderyki i Top Trendy i pierwsze miejsce i confetti i wszystko było tak ładnie, ale mogłem iść Galerią Bałtycką i nikt mnie nie rozpoznawał. Ja się tylko budziłem z kobietami, które moją muzykę kochały. A gdy zacząłem występować w telewizji to zacząłem się budzić z kobietami, które mojej muzyki wcale nie rozumieją.

I wtedy zaczęło się twoje publiczne „ja”...

Wiesz, w Polsce jesteśmy nauczeni udawania. A ja nie udaję. Jak trzeba gadać, to mówię! Jak trzeba robić, to robię! To nie jest tak, że skoro jestem uśmiechniętym chłopakiem, to nie mam jaj. Ja jestem wychowany na podwórku, wśród chłopaków z Turcji, Maroko czy Iranu. Ja wiem, że jak ktoś cię popchnie i chcesz uniknąć bójki to popychasz dwa razy mocniej. To jest logiczne. I wiąże się z tym, że nie akceptuję pewnych zachowań ludzi. Znam swoją rolę, ale wymagam szacunku. Nienawidzę sytuacji, gdy podchodzi do mnie ktoś, kogo nie znam, ale on mnie rozpoznaje i mówi „Czesiek”. Czesiek! Kim jest kurwa Czesiek?! Nawet mój kolega nie zwraca się do mnie w ten sposób. Nie dam się traktować przedmiotowo, jak dziwka, albo coś tam. Wtedy reaguję. A są różne dni. Są dni kiedy mam parcie na szkło i chętnie jestem dla ludzi, ale boli mnie to, że ludzie tak rzadko biorą pod uwagę kiedy mówię: „Przepraszam, nie dzisiaj, ja się źle czuję.” Ja nie okłamuję ludzi. Kiedy coś mnie wysysa energetycznie, tak jak czasem „sweet focie”, to wtedy mówię: „Proszę pani ja się źle dziś psychicznie czuję. Czy pani to rozumie?” A pani tego nie może zrozumieć! Ona ma to w dupie! Ona chce mnie tylko otagować na swoim facebooku!

Jesteś wrażliwy. Gdzie się zatem kryje ten skurwysyn, o którym sam mówiłeś?

Ja mam w sobie coś ze skurwysyna. Jasne, że tak, ale jest to spowodowane tym, że prawie cały czas spędzam z ludźmi, których nie znam i nigdy wcześniej ich nie spotkałem. Wtedy muszę obudować się jakąś  forma, być otwartym, ale też mocno sygnalizować gdzie jest moja granica. Ta, której inni przekraczać nie powinni. Ja żyję swoim prywatnym życiem, trzymam się ludzi, których znam od małego i to jest cudowne. Pamiętam sytuację, kiedy w poniedziałek rano, kilka tygodni temu, wstałem, przeglądam internet i nagle czytam, że ktoś zaatakował mojego kolegę Kubę Wojewódzkiego. To mnie totalnie rozwaliło. Ja się spiłem! Po prostu się spiłem. Ale przyznaję się, że ja również potrafię krzywdzić. Potrafię krzywdzić ludzi, którzy na to zasłużyli. I tak samo jak potrafię spotykać dobrych ludzi i szybko nawiązywać z nimi pozytywne relacje, tak samo łatwo jest mi się żegnać z ludźmi. Ja potrafię sie żegnać, bo życie idzie dalej. Ja nie rozpaczam, mimo, że boli. I to jest coś, co zrodziło się we mnie przez ostatnie 5-6 lat. Może przez to jest mi teraz trudniej zbliżyć sie do drugiej osoby...

Mówisz o kobiecie?

Tak.. Wiesz, ja myślałem, że mam w głowie taki wzór, ideał kobiety, ale okazało się, że się myliłem. Ja nie będę stawiał swojej pracy w opozycji do swojej miłości. Ja nigdy nawet nie myślałem, nie brałem pod uwagę tego, że kobieta, którą kocham będzie kwestionować mój czas, czy to, co robię. Nigdy nie sądziłem, że może zaistnieć taki dramat trójkątowy: kobieta, moja praca i ja. Mnie to przestraszyło. Jako chłopaka, jako kawalera. Jak to? Ja mam zdradzać swoją pracę? Tą, którą sam stworzyłem, ten mój mały świat? A stworzyłem po to, aby dawać w pewien sposób szczęście drugiej osobie i wyrażać siebie. Ja nie będę wybierał. Bierzesz mnie - bierzesz cały mój świat. 

Ale wciąż lubisz kobiety.

Ja tego nie ukrywam. Jestem singlem i kocham kobiety, bo one są tak różne, wspaniałe i uzależniają. Uzależniają jak hazard. Jak alkohol. Jak dragi. Trzeba tylko wiedzieć, jak ten narkotyk zażywać. Wtedy jest cudownie.

Wspomniałeś o hazardzie…

Tak. O tym się w Polsce nie mówi, ale to jest najgorsze uzależnienie. Mogę w tej chwili z tobą rozmawiać i sprawdzać mecze, powiedzmy w Chinach. Obstawiać wyniki. Ja miałem z tym problem, jak najbardziej. 

Uwolniłeś się od tego? 

Z dnia na dzień przestawałem grac, bo miałem za dużo do stracenia. Nie mogę płynąć. Praca, różne projekty, chęć zrealizowania marzeń to mnie trzyma na ziemi. Ale jak każdy mam słabości. W wolne dni, gdy nie wiem co ze sobą zrobić, odlatuje.

Kiedy jeszcze lewitujesz?

Wiesz, mnie podnieca scena, czyli kobiety. Podniecają mnie aktorki. Nie wiem dlaczego, ale tak jest. To generalnie strasznie skomplikowany temat, ale aktorki mnie podniecają. One mają zryte głowy. Podniecają mnie też skrajności. Dresiary, bo to jest świat, którego ja nigdy nie znałem. Dresiara mnie mega kręci, bo ona jest tak nieoczywista, do granic. Ogólnie kręcą mnie ludzie z bardzo innych środowisk niż moje własne. To jest jak randka w ciemno. Podnieca mnie kasjerka w Biedronce. Ona ma raczej inny świat niż ja.

39
12/2013

Eliza Falba – Komorowska. Adwokat. Szczęśliwa mama i żona. Mieszka i pracuje w Sopocie.