Złote trio Madrytu

Opowiadanie o mistrzach pędzla i dłuta oraz o obrazach czy rzeźbach, jakie stworzyli, to temat trudny. Można nawet śmiało powiedzieć, że nudny. Wszystko się zmienia w… Madrycie. Zaręczam, że to co tu zobaczycie powali was na kolana. Nawet, jeśli jesteście ignorantami w temacie sztuki.

Hiszpania – ojczyzna tapas i Zary. Jedni jadą tu, by rozkoszować się pysznymi przekąskami, inni aby kupić coś w znanej sieciówce w wyjątkowo korzystnej cenie. 

PASEO DEL ARTE

Oba tematy wydają się ciekawe, ale zostawię je na inną okazję, bowiem bardziej niż jedzenie i ciuchy, zafascynowali mnie tu Goya, Picasso, Dali… Wszystkich spotkałam w Madrycie. W stolicy Hiszpanii stworzyłam swoją własną „Paseo del Arte” – Aleję Sztuki. Nie mogłam tego nie zrobić, mając świadomość, że właśnie tu znajdują się trzy z najważniejszych kolekcji sztuki na świecie: Muzeum Prado, Muzeum Narodowe im. Królowej Zofii i Muzeum Thyssen-Bornemisza. 

To dzięki nim Madryt wyrasta na światową stolicę sztuki. Zresztą Prado należy też do najcenniejszych miejsc w Europie. Monza and Brianza Chamber of Commerce, włoska izba gospodarcza, biorąc pod uwagę renomę, popularność i wpływ na gospodarkę wyceniła je na 237 mld zł, co ustawiło je w jednej lidze z  Wieżą Eiffla, Koloseum, czy barcelońską świątynią Sagrada Familia. Nigdzie indziej na świecie nie ma tylu arcydzieł skupionych na tak małej przestrzeni. 

PODRÓŻE Z HISTORIĄ SZTUKI

Ta właśnie myśl nie opuszczała mnie, gdy niczym zahipnotyzowana długie minuty stałam w muzeach, analizując „Panny dworskie” Diego Velázqueza (podobno gdyby w Prado wybuchł pożar, właśnie ten obraz wielu Hiszpanów byłoby gotowych ratować z płomieni), „czarne” obrazy Goi, czy „Guernicę” Pabla Picassa. 

Trzy miejsca, które stały się bohaterami mojego wyjątkowego szlaku, są podróżą po historii i ewolucji malarstwa. Miłośnikom nowoczesnych wnętrz powiem tylko, że choć dzieła umieszczono w budynkach, które są autentycznymi perełkami architektury, muzea te zwiedza się z prawdziwą przyjemnością. Są przestronne, zaaranżowane w nowatorski sposób, po prostu skrojone na miarę XXI wieku. 

Nie bez znaczenia jest fakt, iż trzy pinakoteki leżą od siebie dość blisko, połączone Paseo del Prado, jedną z głównych alei miasta. Wzdłuż wiodącej w cieniu bujnych drzew drogi, podziwiać można wiele innych symbolicznych dla Madrytu miejsc, choćby osiemnastowieczne fontanny Cibeles i Neptuna, Królewski Ogród Botaniczny czy Obserwatorium Astronomiczne.

PREZENT DLA HITLERA

Museo del Prado to właściwie absolutny numer 1 podczas zwiedzania Madrytu, a nawet całej Hiszpanii. Zgromadzono tu najpiękniejsze, a może nawet najważniejsze dzieła, jakie stworzyli ludzie. I wcale nie potrzeba być znawcą, czy miłośnikiem sztuki (w szczególności malarstwa), żeby zachwycić się tym wyjątkowym miejscem. Nie bez powodu przecież należy do najczęściej odwiedzanych muzeów na świecie. 

Muzeum otworzono w roku 1819 i było jedną z pierwszych na świecie galerii sztuki, dostępną dla zwiedzających. Przez lata Museo Nacional del Prado mocno się rozrosło. Tym co tu zgromadzono zachwycali się Bonaparte, a nawet Hitler. Zresztą namalowany przez Goyę wizerunek markizy de Santa Cruz miał być prezentem dla tego ostatniego. Na wieść o tym, że obraz ma trafić w ręce Hitlera, wywieziono go nielegalnie z Hiszpanii. Po długich latach wrócił tam, skąd pochodzi.

GOYA, TYCJAN, RUBENS

Już sam budynek muzeum powinien wzbudzić naszą ciekawość i uznanie. Zbudowany w 1785 roku według projektu Juana de Villanueva był kilkakrotnie rozbudowywany. Do wersji jaką znamy dzisiaj, przyczynił się uznany architekt hiszpański, Rafael Moneo. Na szczególną uwagę zasługuje wykorzystanie szkła, dzięki któremu do środka wpada naturalne światło, oraz monumentalne drzwi z brązu – dzieło rzeźbiarki, Cristiny Iglesias.

Trudno wymienić wszystkich, którzy znaleźli swe miejsce w tych murach. Wielu ludzi odwiedza Prado tylko po to, żeby oglądać dzieła konkretnych twórców. Własnym światłem błyszczą takie dzieła jak „Panny dworskie” (zwane też „Rodzina Filipa IV”) Velazqueza, „Maja naga” i „Maja ubrana” Goi, „Ogród ziemskich rozkoszy” Boscha, oprócz dzieł artystów pokroju Tycjana, Rubensa albo El Greco. 

I choć muzeum zostało stworzone z myślą o obrazach (kolekcja liczy blisko 9 tys. obrazów) i rzeźbach (ponad 700 sztuk), posiada także dużą kolekcje rysunków, grafik, monet, medali oraz przedmiotów sztuki sakralnej i dekoracyjnej. 

MUSEO REINA SOPHIA

Muzeum Narodowe Centrum Sztuki im. Królowej Zofii różni się znacznie od Prado. Krótko można je opisać w dwóch słowach – nowoczesność i awangarda. Bez wątpienia jest to dzisiaj jedno z największych muzeów sztuki nowoczesnej na świecie. Galerię znajdziemy w budynku XVIII-wiecznego szpitala Hospital de San Carlos. 

Mówi się, że w budynku z bogatą historią podobno straszy. Niektórzy przekonują, że zobaczyć i usłyszeć można tu pacjentów, którzy wracają z zaświatów. Muzeum, którego budowę Karol III zlecił architektowi Sabatiniemu, wpisano w roku 1977 na listę zabytków historyczno – artystycznych. Natomiast za ostatnią rozbudowę, która tchnęła tu ducha nowoczesności, odpowiada słynny architekt, Jean Nouvel.

PICASSO, DALI, MIRO

Niekwestionowanymi gwiazdami tej galerii są oczywiście Salvador Dali, Pablo Picasso, Joan Miro, Tàpies, Juan Gris czy Chillida. Jest tu także biblioteka artystyczna, której kolekcja liczy ponad 100 tysięcy książek, 3,500 nagrań dźwiękowych i prawie 1000 nagrań wizualnych. W niektórych salach wyświetlane są pokazy audiowizualne, można więc usiąść na ławce i w spokoju oglądać film. Choć dzieł jest to bez liku, wszyscy chcą zobaczyć znaną na całym świecie „Guernikę”. Ten ogromny obraz Picasso namalował w 1937 roku, gdy otrzymał informację o zbombardowaniu Guerniki – świętego miasta Basków – w czasie hiszpańskiej wojny domowej. Dzieło powstało po tym, jak rząd hiszpański zlecił artyście wykonanie malowidła dla hiszpańskiego pawilonu na Światową Wystawę w Paryżu. „Guernika” od początku wstrząsała i budziła sensację. Trzeba przyznać, że porusza do dziś. Nigdy nie jest sama, zawsze z oblegającymi ją fanami sztuki i turystami. Kopie tego dzieła znajdują się głównym budynku ONZ oraz w Guernice.

MUZEUM THYSSEN – BORNEMISZA 

To miejsce niejako spina dwa poprzednie muzea. Między najbardziej klasycznymi dziełami z Muzeum Prado, a najbardziej współczesnymi eksponatami Centrum Sztuki im. Królowej Zofii, stanowi idealne ogniwo pośrednie. Wielu krytyków sztuki uważa iż to jedna z najcenniejszych kolekcji prywatnych na świecie. 

Jej historia sięga lat 20. XX w., gdy niemiecko – węgierski przedsiębiorca Baron Heinrich Thyssen-Bornemisz de Kaszon postanowił skupywać dzieła sztuki, między innymi od milionerów zza oceanu, którzy w czasie wielkiego kryzysu pozbywali się wszystkiego, co mieli najcenniejsze. Dzieło ojca kontynuowały dzieci. W ten sposób bogaty ród wszedł w posiadanie dzieł Rubensa, Caravaggia, Van Dycka, Rembrandta, Jana van Eycka, Albrechta Dürera, Domenico Ghirlandaio, Tycjana, Vittore Carpaccia, Edgara Degasa, Claude’a Moneta, Vincenta van Gogha czy też Auguste’a Renoira.

Bogatą kolekcję odsprzedano rządowi hiszpańskiemu i w 1992 r. Muzeum Thyssen-Bornemisza ostatecznie otwarto dla zwiedzających. Warto tu wstąpić chociażby dlatego, że galeria ta stawiana jest na drugim miejscu (po kolekcji brytyjskiej rodziny królewskiej) wśród najbogatszych, prywatnych zbiorów dzieł sztuki na świecie.

POWRÓCIĆ DO MADRYTU

Trzy ważne dla całego świata muzea leżą w centrum Madrytu, blisko siebie. To nie tylko miejsca dla wielbicieli sztuki, ale po prostu jeden z ogromnych turystycznych atutów stolicy Hiszpanii. Kolekcje wzajemnie się uzupełniają, a razem tworzą fantastyczny zbiór dzieł sztuki od czasów starożytnych po najnowsze. 

Jedno tylko może smucić – przy takiej liczbie obrazów, rzeźb i innych dzieł, trzeba skoncentrować się na kilkudziesięciu artystach i malowidłach, którymi jesteśmy zainteresowani, bo chyba żaden zwiedzający nie jest w stanie ogarnąć wszystkich madryckich kolekcji. Tym bardziej nikt nie jest w stanie zobaczyć wszystkiego podczas jednej wizyty… Dlatego do Madrytu trzeba przyjechać kolejny raz. Tak właśnie planuję zrobić.

36
09/2013

W ciągu dnia biega w dżinsach i bez makijażu, dopiero wieczorem przemienia się w seksownego wampa.