Wspomnienie PRL-u

Skarpeta, kurołapka, królowa szos i poboczy… Poczciwe Syreny doczekały się wielu przezwisk. Do niedawna wstydliwie chowane w szopach, rdzewiejące w garażach,  teraz przeżywają swój comeback.

Zanim ruszyła produkcja małych fiatów, Syrena była najpopularniejszym autem w Polsce. Ten jedyny całkowicie polski samochód skonstruowano w warszawskim FSO. Z charakterystycznym „zaśpiewem” dwutaktowego silnika przez wiele lat uchodził za w miarę sprawne i tanie auto rodzinne.

Należy zbudować popularny, oszczędzający czas środek przewozu przy wykonywaniu czynności służbowych i wypoczynku, przeznaczony dla racjonalizatorów, przodowników pracy, aktywistów, naukowców i przodujących przedstawicieli inteligencji – tak brzmiało oficjalne rozporządzenie Prezydium Rządu. Decyzja o rozpoczęciu prac projektowych została podjęta w maju 1953 roku, a pierwszy model zjechał z taśmy produkcyjnej 3 lata później. Tak zaczęła się niemal 30 letnia historia Syreny, która doczekała się 8 modeli seryjnych i  5 prototypów.

Obecnie coraz częściej na Syrenę zwracają uwagę kolekcjonerzy. Szczecinianin Marcin Kołacz jest pasjonatem zabytkowych samochodów. W swojej kolekcji ma między innymi Syrenę 105 z 1974 roku. Jak opowiada auto dostał w prezencie urodzinowym od swojego kolegi, który odnalazł ją w wiejskiej szopie i kupił za… butelkę whisky. Była w fatalnym stanie, zniszczona i praktycznie cała przerdzewiała. Remont trwał dwa lata, została wymieniona niemal cała karoseria, auto zostało rozebrane na części pierwsze i drobiazgowo restaurowane. Teraz to prawdziwe cacko, które wzbudza sensację w Szczecinie i jest prawdziwą dumą swojego właściciela.

– Kto nigdy nie siedział w takim aucie, nie zrozumie, na czym polega jego wyjątkowość – opowiada Marcin Kołacz. – To auto ma duszę! Proste w budowie, proste w obsłudze i w dodatku można je samemu naprawić.

Jak wygląda eksploatacja po latach? Bez większego problemu. Brak zaworów pozwala tankować benzynę bezołowiową. Nie można zapomnieć za to o dolewaniu Mixolu w odpowiednich proporcjach. Należy też pamiętać, że silnik Syreny (jak większość dwusuwowych) nie ma klasycznego smarowania, olej dostarczany jest wraz z benzyną. Osiągi Syreny pozwalają na łatwe wyprzedzenie na przykład… „malucha”. Syrenę 105 napędza dwusuwowy motor 3-cylindrowy, który przejęto z …motopompy. W porównaniu do silników z poprzednich modeli Syreny (103 i 104) był to wyraźny postęp i „znaczny” wzrost mocy z 30 do 40 KM! Zużycie paliwa to średnio 8 l/100 km, niestety współczesnych miejskich korków nie wytrzymuje przestarzały układ chłodzenia.

Właściciel do niedoskonałości auta podchodzi jednak z wyrozumiałością. – Syreny ma swoje kaprysy i humory, dlatego trzeba z nimi postępować z wyczuciem. Wymagają dużo czasu i cierpliwości. To auto jest prawdziwym wyzwaniem – mówi Marcin Kołacz

Marka: Syrena 105 Rok produkcji: 1974 Pojemność  silnika: 842 ccm Moc: 40 KM Prędkość max: 120 km/h Masa: 867 kg