Oman. Piękno ma swój adres

Strzelające w niebo szklane domy i nutka tajemnicy. W Omanie nowoczesność z wielowiekową tradycją i historią idą zgodnie pod rękę. Czy może być coś lepszego dla podróżników poszukujących niebanalnych doznań?


prestiz

Wielokrotnie słyszałam o obawach przed podróżą do Omanu. Zjednoczone Emiraty Arabskie, na czele z Dubajem, przez ostatnie lata zdążyły sobie oswoić rzesze turystów. Ale Oman? Cóż tam może czekać poszukiwacza zwykłych, wakacyjnych przygód? Tymczasem czeka wiele. Bardzo wiele. „Beauty has an address”, hasło promujące usadowiony na wschodnim krańcu Półwyspu Arabskiego Oman, jest strzałem w dziesiątkę, będąc przy okazji zapowiedzią niebywałych przeżyć. Uspokajam więc - Oman, nazywany często Oazą Spokoju na Bliskim Wschodzie, należy nie tylko w regionie, ale i na świecie do miejsc pełnych harmonii. Ma jeszcze jeden atut - wciąż jest nieskażony masową turystyką. Warto się spieszyć z wizytą tutaj, zanim zaleje go fala podróżnych.

Przepych na co dzień

Na każdym kroku poczuć tu można autentyczny świat Orientu. Coś, co przenosi nas do krainy baśni Tysiąca i Jednej Nocy. Najstarsze, niepodległe państwo świata arabskiego kusi zniewalającym zapachem kadzidła i zadziwiającą tajemnicą, którą każdego dnia chce się odkrywać bardziej. Nawet naszpikowany nowoczesną architekturą kwitnący Maskat, stolica kraju, jawi się jako niezwykle zagadkowy zakątek. Miasto pnie się po drabinie listy najciekawszych arabskich metropolii.

Maskat ma swoje zabytki. Wielki Meczet, górująca nad miastem świątynia, jest prezentem dla narodu od Sułtana Kabusa. Imponująca budowla, widoczna z wielu miejsc, choć z zewnątrz wydaje się niepozorna, w sali modlitwy dla mężczyzn może pomieścić 6,5 tysiąca wiernych. Część przeznaczona dla kobiet jest mniejsza, jednocześnie może się w niej modlić 700 kobiet. I tu widać przepych. W sali modlitewnej znalazł swe miejsce ważący aż osiem i pół tony pozłacany żyrandol o wysokości 14 metrów, który wykonano z 600 tys. kryształów Swarovskiego. Równie imponująca jest Opera Królewska, jedno z najpiękniejszych dzieł tutejszej architektury. Wszystko jest tu spójne - bryła, okazałe zdobienia, nowocześnie zaprojektowana scena i luksusowe lobby. Niezwykłą atrakcją jest też muzeum Bait al Zubair z imponującą kolekcją arabskich strojów kobiecych.

Maskat ozdabiają też niezliczone twierdze i forty, w tym najbardziej urokliwy, wpisany na listę Światowego Dziedzictwo UNESCO fort w Bahla oraz Fort Mirani, meczety i sułtańskie pałace. W każdym z tych miejsc można czuć się komfortowo i swobodnie, oczywiście z zachowaniem zasad związanych z kulturą i religią.

W meandrach tradycji

Kultura Omanu, niegdyś najważniejszego przystanku tak zwanego szlaku kadzidła, jest zgrabną mieszanką wpływów europejskich, arabskich, azjatyckich i afrykańskich. Zapewne ten miks sprawił, że gościnność i uprzejmość Omańczyków to nie mit. Europejczycy najczęściej odczuwają to w bezpośrednim z nimi kontakcie. Ot, choćby na targach wypchanych miniaturowymi straganami pełnych kaszmirowych szali, kolorowych przypraw i misternie zdobionej biżuterii. Taki jest też Suk Muttrah, dla wielu najpiękniejszy targ w Omanie. Warto „zgubić się” w meandrach tutejszych wąskich uliczek. Jednak zanim tam się pojawicie, pamiętajcie, że to specyficzny świat, w którym wygrywa ten, kto potrafi mocno negocjować cenę. To tutejsza tradycja, a Omańczycy kochają tradycję. Należą do nich również rodzinne posiłki, przy rozstawionych talerzach, herbacie i kawie. Spędzają leniwie czas czasem w domu, czasem w jakiejś kameralnej restauracji.

Lokalnych knajpek jest tu pod dostatkiem. W takich miejscach goście częstowani są kawą z kardamonem i dodatkiem wody różanej, którą podaje się z daktylami i chałwą. Jest też bogactwo potraw o intensywnych smakach i kolorach, pachnących imbirem, cynamonem, szafranem, papryką i kurkumą. Alkoholu się tu nie podaje. Dla turystów dostępny jest wyłącznie w hotelach.

Delektować się naturą

Natura zadziwiająco hojnie obdarowała ten niezwykle zagadkowy zakątek, czyniąc z niego skarbnicę przyrodniczych perełek. Większość terenu Omanu pokrywają nagie góry oraz bezkresna pustynia. W kilka chwil potrafi zamienić się w soczystą zieleń bujnych zarośli i krzewów. Mozaika krajobrazów – surowe łańcuchy górskie, głębokie kaniony i oazy pełne roślinności i tryskających źródeł. Takie są wadi, pustynne doliny, zwykle wyposażone w naturalne zbiorniki wodne, w których można odpocząć od upału. Perłą, wiecznie zieloną doliną, jest Wadi Darbat kusząca turkusową wodą.

Nawet na tych, których przyroda zwykle nie zachwyca, wielkie wrażenie robi omański Wielki Kanion, zwany czasem Wielkim Kanionem Arabii. Położony na zboczach szczytu Jabal Shams jest drugim co do głębokości tego typu miejsce na świecie. Wśród największych atrakcji naturalnych tego kraju zdecydowanie staje na najwyższym miejscu na podium.

W widowiskowych górach skrywają się urokliwe tradycyjne wioski. Położone na surowych, granitowych zboczach, wyglądają niczym ptasie gniazda. Są też swoiste perełki. W paśmie górskim Jebel Akhdar, będącym częścią majestatycznych gór Hajar, dumnie wznosi się Fort Bahla. Potężna twierdza zbudowana z gliny imponuje wielkością i bogatą historią. Jej fragmenty pochodzą z trzeciego tysiąclecia p.n.e.

Iście pocztówkowe pejzaże są na wyciągnięcie ręki. Wśród malowniczych wzgórz zachwycają plantacje bananowców, kokosów, granatów, brzoskwiń, papai i orzechów włoskich. Niskie, rozłożyście rosnące kadzidłowce – drzewa, z których pozyskuje się wonną i zdrowotną żywicę - nadają baśniowości Zufar, równinie obsypanej niebotycznie gęstym dywanem zieleni. W okolicach Salalah znajdują się plantacje kadzidła wpisane na listę UNESCO. Rosną tu też baobaby. Wadi Hinna jest jedynym miejscem w Arabii, gdzie zobaczyć można te długowieczne drzewa w środowisku naturalnym.

Przy odrobinie szczęścia w różnych zakamarkach Omanu można zobaczyć wolno żyjące oryksy i gazele arabskie. Można też rozbić namiot i delektować się naturą, bowiem Oman jest rajem dla lubiących kempingi. Nic nie stoi na przeszkodzie, by rozbić się z namiotem praktycznie wszędzie - w górskich przełęczach, między pustynnymi wydmami lub na nadmorskich plażach. Policja na nocleg pod namiotem patrzy przychylnym okiem. Z indywidualnym podróżowaniem w zasadzie nie ma kłopotu, dosłownie wszystkie napisy są tu w dwóch językach – arabskim oraz angielskim, podobnie jak szyldy sklepowe w małych wioskach. Już jako ciekawostkę dodam, że w Omanie nie ma ścieżek rowerowych, bowiem na rowerze niemal nikt tu nie jeździ. Na szczęście są całkiem niezłe drogi.

Morze Arabskie pełne jest wszechobecnych delfinów, wielorybów i żółwi. Zresztą plaża żółwi w rezerwacie Ras al Jinz jest jedną z najsłynniejszych atrakcji Omanu. Tak bardzo słynną, że przed rezerwatem ustawiono hotel, w którym śpią turyści, którzy codziennie wieczorem i o świcie wychodzą z przewodnikiem-naukowcem na plażę, by obserwować zwierzęta w ich naturalnym środowisku. Od maja do września można tu zobaczyć nawet 60 żółwi jednocześnie. Trudno się dziwić, że w okolice Ras al Jinz tłumnie zjeżdżają fani filmów przyrodniczych. Główne miejsce lęgowe żółwi zielonych (1,5 m długości, waga ponad 200 kg) na Oceanie Indyjskim robi kolosalne wrażenie.

Pod wysoką palmą

Białe plaże przenoszą nas w inny świat. Usiane palmami kokosowymi sprawiają, że można poczuć się jak na Karaibach. Ciepły, błękitny ocean, szerokie połacie mokrego, jasnego piachu oblewanego przez leniwie sunące fale i właśnie strzeliste palmy kokosowe tworzą krajobraz jak z bajki.

Linia brzegowa stwarza kolejne możliwości wykorzystania Omanu. Wiele lat temu ów fakt odkryli wielbiciele sportów wodnych, którzy przyjeżdżają tu nurkować, żeglować i szaleć na nartach wodnych. Wiele usadowionych tuż przy plażach wysokiej klasy hoteli wychodzi ze specjalną ofertą do osób surfujących na desce. Część posiada też centrum nurkowe. Na wodną przygodę najlepsze będą okolice miasta Salalah, słynącego z cudownych plaż. Można tu nie tylko poszaleć w ciepłej wodzie, ale przy odrobinie szczęścia zobaczyć też relaksujące się tuż przy brzegu delfiny. Spotkanie z nimi jest niezapomnianą przygodą!