NEOARTE

Festiwal syntezy sztuk

- Bycie na naszym festiwalu można porównać do spaceru w zupełnie nowym mieście, gdzie wszystko co rejestrujemy naszymi zmysłami jest nowe i w pełni absorbuje naszą uwagę – mówi Paweł Kapica, członek NeoQuartetu i prezes stowarzyszenia NeoArte. Festiwal NeoArte już od dziesięciu lat łączy różne dziedziny sztuki, wyjątkowe miejsca na mapie Gdańska oraz artystów z różnych krajów Europy i świata, i co więcej - przestać nie zamierza! 

Dlaczego jako twórcy festiwalu NeoArte postawiliście na syntezę sztuk, a nie samą muzykę?

Tak naprawdę, synteza sztuk to nie było coś, co sami sobie wymyśliliśmy. Gdy przyjrzeć się bliżej współczesnej twórczości to od razu widać, że wszystkie rodzaje twórczej działalności człowieka, począwszy od muzyki, poprzez prace video, teatr, taniec, czy performance, mieszają się. Kompozytorzy stają się ekspertami od sztuki video, artyści sztuk wizualnych komponują swoje elektroniczne utwory, bardzo często kluczowe znaczenie ma tutaj koncept. W dzisiejszych czasach nie jest łatwo wyznaczyć jakąś granicę pomiędzy różnymi dziedzinami sztuki, ale bardzo łatwo jest je łączyć. Dlatego też festiwal NeoArte stawia na syntezę. Ma to też swoje drugie dno, ponieważ dzięki temu możemy zapraszać artystów z innych obszarów, włączać ich do wspólnych działań z muzykami i tworzyć nowe projekty i kooperacje.

Do kogo skierowany jest program festiwalu? Czy przeciętny odbiorca może odnaleźć się w tak awangardowym repertuarze? 

Festiwal skierowany jest do wszystkich miłośników sztuki współczesnej, jak również do tych odbiorców, którzy otwarci są na nowe doznania artystyczne. Doskonale odnajdzie się tutaj ktoś, kto nie ma żadnych oczekiwań co do czasu spędzonego w otoczeniu sztuki współczesnej. Osoby, które chcą po prostu zanurzyć się w ten świat, nie zastanawiać się, nie oceniać, tylko być tu i teraz. Sztuka i muzyka współczesna mogą być w naszym mniemaniu nawet bardziej zrozumiałe dla współczesnego człowieka niż dzieła dawnych mistrzów. Nowe kompozycje często odwojują się do zjawisk, czy wydarzeń, które są nam znane z naszej rzeczywistości. Używają współczesnego kodu kulturowego. Pewne jest, że większość widzów po raz pierwszy zobaczy  i usłyszy dany projekt, czy dzieło właśnie na naszym festiwalu. Chcemy zaskakiwać, wyrywać widza z pęt codzienności, przenosić w światy, z którymi nie miał wcześniej nic wspólnego. Bycie na naszym festiwalu można porównać do spaceru w zupełnie nowym mieście, gdzie wszystko co rejestrujemy naszymi zmysłami jest nowe i w pełni absorbuje naszą uwagę. 

Czym tegoroczna, dziesiąta już edycja, będzie się różniła od pozostałych? 

Tegoroczna edycja różni się od pozostałych przede wszystkim swoimi rozmiarami. Pierwszy raz w historii festiwal NeoArte trwa cały tydzień. Mamy 45 artystów z całej Europy, którzy będą prezentować kilkadziesiąt kompozycji, projektów i performance. Swój przyjazd zapowiedziało również 10 kompozytorów, których utwory będą prezentowane na koncertach – część z nich będzie miało w Gdańsku swoje prapremiery. Jest to dla nas spore wyznawanie organizacyjne, jednocześnie wielka radość, że święto muzyki i sztuki współczesnej może trwać dłużej.

Bogata oferta festiwalu łączy nie tylko różne dziedziny sztuki, ale także wyjątkowe miejsca na mapie Gdańska oraz artystów z różnych krajów. Czy są plany, by wyjść z festiwalem poza Polskę? 

Naszym dużym atutem jest to, że nie mamy stałej siedziby, w której robimy wszystkie wydarzenia. Dzięki temu możemy prezentować różne ciekawe gdańskie wnętrza w kontekście sztuki współczesnej. Z jednej strony koncerty odbywają się w zabytkowych wnętrzach Ratusza Staromiejskiego, z drugiej w nowoczesnych murach nowo otwartego Muzeum Sztuki NOMUS, czy w nasiąkniętej współczesną awangardą Kolonii Artystów. Synteza odbywa się w związku z tym również na poziomie miejsc koncertowych. W tym roku po raz pierwszy współpracujemy z Hevelianum, które okazało się najlepszym miejscem, na całonocny koncert happening „Śnienie”, na którym zagra Stefan Wesołowski w raz z zespołem. Z drugiej strony to naturalne, że przyjeżdża do nas wielu artystów zagranicznych. Spotkanie z innymi kulturami, artystami, którzy patrzą na świat zupełnie inaczej niż my mogą powadzić tylko i wyłącznie do fascynujących sytuacji. Dzięki festiwalowi powstało już co najmniej kilkanaście międzynarodowych projektów, które również były prezentowane poza Polską. A czy sam festiwal chciałby wyjść poza nasz kraj? Są takie plany i to nawet bardzo poważne. Na celowniku są kraje skandynawskie i Islandia. Wszystko się okaże w najbliższym czasie.

Czy z perspektywy tylu lat działań można mówić już o pewnej społeczności, która stworzyła się wokół festiwalu?

Bardzo często myślę o festiwalu waśnie w takim kontekście,  o tworzeniu społeczności, która gromadzi się wokół pewnej idei. Grupy ludzi, która wspólnie oddziałuje na otaczającą nas rzeczywistość, może ją nawet w jakiś pozytywny sposób zmienia. Mówimy tu nie tylko o ludziach, którzy przychodzą na koncerty, ale tych wszystkich, którzy współtworzą wydarzenie, o artystach, którzy grali na poprzednich edycjach, o dziennikarzach, mecenasach, sponsorach, również  o urzędnikach, którzy wspierają nas w różnego rodzaju instytucjach. Z pewnością w przypadku NeoArte możemy mówić o zbudowaniu społeczności, co bardzo cieszy i motywuje do dalszych działań. W ostatnich latach zmieniła się definicja festiwalu i jego roli w naszej kulturze. To nie są już tylko miejsca, gdzie przychodzimy na koncerty, czy spektakle. To często stają się platformy do tworzenia nowych jakości w sztuce, do tworzenia międzykulturowych pomostów, miejsca, które pozytywnie oddziałują na otoczenie i pozytywnie wpływają na rozwój człowieka. Takim właśnie wydarzeniem staramy
się być.