Ars scribendi

 

W Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie zobaczyć można wystawę prac Andrzeja Szewczyka, niezwykle ciekawego artysty powojennego. Ekspozycja pt. „Słowa nasycone doświadczeniem” stworzona we współpracy z Galerią Piekary i Kolekcją Simulart jest czymś na kształt artystycznej synestezji. Za jej sprawą obraz staje się słowem, a jego odczyt – pełnym kolorów dźwiękiem. 

„Granice mego języka wyznaczają granice mego świata” – pisał Ludwig Wittgenstein w słynnym „Traktacie logiczno-filozoficznym” z 1922 roku. Choć austriacki filozof dewagując nad językiem, miał na myśli zamknięty w słowa system budowania wypowiedzi, stworzoną przezeń maksymę można rozumieć szerzej: język czyli sposób komunikowania się ze światem i budowania relacji z otoczeniem. W tym znaczeniu językiem są wszystkie nasze twory – produkty naszego jestestwa, które nie tylko znaczą coś same w sobie, lecz także oznaczają nas.

Andrzej Szewczyk, czołowy polski artysta współczesny, w katalogu swej wystawy pt. „4 książki” (warszawska Galeria Foksal) przytoczył myśl rosyjskiego poety Wielimira Chlebnikowa: „Są słowa, którymi można widzieć, słowa-oczy, i słowa-ręce, którymi można pracować”. Szewczyk zakomunikował w ten sposób, że swój fach – malarstwo, rzeźbę i rysunek – traktuje właśnie jako formę języka. Języka twórczego i kreacyjnego, który – mówiąc „Wittgensteinem” – wyznacza granicę świata artysty. 

O istocie sztuki

Andrzej Szewczyk nie malował obrazów, ani nie rzeźbił posągów. On „pisał” swe dzieła, tak samo jak poeci piszą wiersze. Krytycy zauważają, że to swoiste „pisanie” ideowo bliskie było pisaniu ikon. Zawsze miało w sobie coś z sacrum. Polskiego artystę charakteryzowało poetyckie spojrzenie na świat i wielka erudycja, którą chętnie dzielił się, wykładając w szkołach i na Uniwersytecie Śląskim. Jego podejście do sztuki i wyznawana filozofia czerpały garściami z epistemologii – starał się pojąć istotę gestu artystycznego i poznać znaczenie dzieł sztuki. 

Czas filozoficznych poszukiwań twórczych zakończył się (choć czy na pewno?) wyjątkową realizacją poczynioną wspólnie z Tomaszem Wawakiem. Projekt malowania przy użyciu wałków malarzy pokojowych objął nie tylko obrazy ścienne, lecz całe ściany. Artyści pokryli je jednolitymi kolorami lub deseniami, tworząc ten sposób dadaistyczną w swym duchu propozycję z pogranicza sztuki i fachowej usługi. Na wystawie w sopockiej Państwowej Galerii Sztuki ten etap twórczości Szewczyka będzie reprezentowany kilkoma pracami z cyklu „Malarstwo”.

Sztuka z popiołów 

– Przyjęło się sztukę Szewczyka bezpośrednio łączyć z pisaniem. Szeregi kolorowych strużyn kredek, plam obwiedzionych konturem, łupinek orzechów pistacjowych czy ołowianych punktów postrzegamy jako zapis. Nie mylimy się, wręcz przeciwnie: nasze intuicje pokrywają się z intencjami samego artysty – pisał o Szewczyku Andrzej Przywara, prezes Fundacji Galerii Foksal. – Malarstwo jako żywe pismo lub zapis życia związane jest źródłowo, wedle artysty, z życiem i pisaniem.

Andrzej Szewczyk „pisał” dzieła w różnych technikach – raz po raz odkrywając, a właściwie stwarzając nową. Tworzył z płócien i konstrukcji drewnianych. Improwizował, pokrywając podłogi pozostałościami kolorowych kredek czy łupin pistacji. W końcu w latach 80. odkrył metodę lania ołowiu w drewnie i zaczął tworzyć, używając zużytych kopert, papeterii i tuszu. „Pisać” mógł wszystkim, jego język nie miał granic.

 

Słowa nasycone doświadczeniem. Andrzej Szewczyk z kolekcji Simulart

miejsce: Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie

czas 27.11.2020 – 31.01.2021

kurator: Cezary Pieczyński

Wystawa zorganizowana we współpracy z Galerią Piekary i Kolekcją Simulart.

120
12/2020

– Można nas dotknąć, dać całusa, przytulić, potrzymać za rękę, bo dzięki temu, po pierwsze, człowiek dłużej żyje, a po drugie, musicie wiedzieć, że my też jesteśmy zwykłymi ludźmi.