Justyna Bem @bejusta

Kolejny instagramowy dowód na to, że Trójmiasto ma wielu wiernych fanów, którzy wracają do niego przy każdej okazji. @bejusta, obecnie Warszawianka z wyboru, w swoich fotograficznych ujęciach poszukuje ogólnej charakterystyki miejsca. Zobaczcie, jak w jej kadrach wypadły nasze okolice.

 

Nazywam się Justyna Bem. Prywatnie jestem pasjonatką fotografii. Podróże z plecakiem i aparatem, jedzenie i zapachy to mój sposób na poznawanie świata. Urodziłam się w Słupsku, pochodzę ze Smołdzina nad morzem, na co dzień mieszkam w Warszawie. Moje ulubione miejsca, do których zawsze wracam z radością to: Smołdzino, Trójmiasto, Jura Krakowsko-Częstochowska i Włochy. Fotografuję to, co mnie zachwyci i zatrzyma w pół kroku. Fotografia sprawia, że mam błysk w oku i energię do działania.

W obrazie interesują mnie przede wszystkim emocje, światło, kontrasty i ulotność chwili. Uwielbiam biało-czarne zdjęcia.

Instagram jest dla mnie ważnym miejscem, ponieważ dzięki niemu poznałam fantastycznych ludzi. To miejsce, gdzie szukam zdjęć i inspiracji podróżniczo-fotograficznych.

Gdybym mogła zrobić tylko jedno zdjęcie, sfotografowałbym moją rodzinę. To byłoby zdjęcie biało-czarne.

Z Trójmiastem łączą mnie studia na UG, ludzie, emocje, wspomnienia. Bywam tu tak często, jak to możliwe. Tutaj lepiej mi się myśli, oddycha.

Trzy najbardziej fotogeniczne miejsca w Trójmieście: modernistyczna architektura Gdyni, terminale kontenerowe i żurawie, morze i Teatr Szekspirowski...  Mogłabym wymieniać dłużej. Trzy ulubione adresy w Trójmieście: Orłowo o wschodzie słońca, Gdański Teatr Szekspirowski, Klif Orlowski. 

 

Insta nominacje @bejusta

 

@magdatko 

podziwiam za kreatywność, oszczędne w formie, przemyślane i inspirujące kadry

@edytachrzaszcz 

kobieta- wulkan energii, świetny fotograf i podróżnik. Jeśli gdzieś jeszcze nie  byliście, to ona tam już była i to sfotografowała

@mish_szura 

za klimatyczne, trójmiejskie kadry i podróżnicze inspiracje

@baljarek 

mistrz minimalistycznych i betonowych kadrów

115
06/2020

Zanim Ryszard Kapuściński napisał jedną stronę, wcześniej czytał sto. Winston Churchill nad minutą przemówienia pracował godzinę.