Amerykański siłacz

Nowy Dodge Challenger

Dodge Challenger  Scat Pack 392 Widebody to niezwykle oryginalny jak na trójmiejskie warunki samochód. Jest reprezentantem tak zwanych „muscle cars”, a jego głównym rywalem jest Ford Mustang. Dodge mocno różni się od tego, do czego przyzwyczaiła nas motoryzacja z Europy i Azji, co czyni z niego bardzo unikalną propozycję.

Marka Dodge powróciła do Trójmiasta po długiej przerwie za sprawą firmy Auto-Mobil z Wejherowa. Dealer od połowy ubiegłego roku jest oficjalnym i jedynym jej przedstawicielem w naszym
regionie.

Challenger to jeden z tych modeli, który stanowi trzon oferty Dodge’a. To mocne i agresywne coupe jest większe niż się wydaje. Ten „Amerykanin” ma ponad 5 metrów długości i blisko 2 szerokości. Waży przy tym prawie 2 tony. To wszystko sprawia, że teoretycznie konkurentem dla niego powinien być Mercedes-Benz S Coupe, a nie Porsche 911. Prawda jest jednak taka, że żaden z powyższych nie ma wspólnych cech z Challengerem. To samochód bardzo indywidualny, dlatego właśnie należy rozpatrywać  go w kategoriach „Muscle Car”, a nie auta sportowego czy Gran Turismo. 

Prezentowany egzemplarz to wersja Scat Pack 392 Widebody. Napędza go, absurdalny jak na współczesne pro-ekologiczne czasy, silnik HEMI o pojemności 6.4 litra w układzie V8, generujący moc 475 koni mechanicznych. Napęd przekazywany jest na tylne koła za pośrednictwem 8 biegowego automatu. 

Zgodnie ze stereotypami dotyczącymi amerykańskiej motoryzacji, nie ma co się tu spodziewać precyzji prowadzenia rodem z BMW. W zamian jest za to niepowtarzalne poczucie mocy, hałasu i szumu wokół siebie. Challenger wygląda piekielnie agresywnie, szczególnie z pakietem poszerzającym „Widebody”. Wrażenia z jazdy są z pogranicza komfortu i nerwowości. Każde mocniejsze dodanie gazu powoduje zerwanie przyczepności i „zamiatanie” tylną osią. Jeśli jednak zachowa się czujność i umiar w dawkowaniu paliwa, Challenger okazuje się całkiem komfortowy. Nie jest taki, jak wspomniana wcześniej S Coupe od Mercedesa, ale też nie wytrząsa zębów jak sportowe Ferrari. Do tego, z racji wymiarów, 4-osobowa kabina wręcz rozpieszcza przestrzenią jak na samochód o sportowych aspiracjach.

Czy Challenger sprawdzi się na torze wyścigowym? To raczej nie jego żywioł. Jest za duży i za ciężki, aby bić nim rekordy. Za to jeżdżąc bokiem, paląc opony i zużywając 40 litrów paliwa na 100 kilometrów przyciągnie więcej spojrzeń niż precyzyjny jak skalpel samochód sportowy z Europy.

Jeśli miałbym przemierzać zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych delektując się widokami, ale czasami tez bawiąc się za kierownicą – wybrałbym właśnie Challengera. To takie spełnienie amerykańskiego snu, ale w motoryzacyjnym wydaniu.  

Ile kosztuje taka przyjemność? Dużo i mało – zależy od osobowości i upodobań. Prezentowany Dodge w wersji Scat Pack 392 Widebody to wydatek
od 352 000 zł.