W sieci z ... SHINY SYL

Moja pierwsza poważna styczność z social mediami miała miejsce ponad 10 lat temu, gdy założyłam profil na Facebooku, wtedy głównie po to, by kontaktować się ze znajomymi poprzez messanger, i oczywiście, by grać w gry. Pamiętam, że kiedyś bardzo popularna była taka, w której trzeba było sadzić, rośliny i zbierać plony. Straszny pożeracz czasu, ale bardzo wciągający!

Z czasem wszystko się zmieniło. Teraz świat wirtualny jest dla mnie zarówno miejscem pracy, jak i rozrywki. Pracy, ponieważ moja twórczość opiera się głównie na przekazie właśnie w tym świecie. Swój dzień zaczynam właściwie od sprawdzania maili, a zaraz po tym włączam Instagrama. Odpowiadam na wiadomości od moich obserwatorek i na komentarze pozostawione pod filmami na kanale na YouTube. I to by było na tyle, bo najczęściej chwilę po przebudzeniu słyszę urocze gaworzenie mojego synka i idę do niego do pokoju – już bez telefonu.

Jeżeli chodzi o moją klasyfikację social-mediową to w pierwszej kolejności stawiam na bloga, Instagrama i YouTube’a, natomiast Facebook dostaje srebrny medal.  Jeżeli chodzi o aplikacje,  to najczęściej wykorzystuję te do obróbki zdjęć i do planowania siatki Instagrama. Takie, które mogłabym polecić niezwiązane z blogowaniem to: Pierwsza Pomoc (instrukcje krok po kroku co robić w przypadku różnych wypadków), MobiParking (do płatności za parkowanie), Spotify (do słuchania muzyki), czy Airly (do sprawdzania jakości powietrza). Jeżeli chodzi o strony informacyjne to lokalnie niezastąpiona jest strona trójmiasto.pl, gdzie czytam zarówno artykuły jak i przeglądam dodawany na bieżąco przez użytkowników raport. Przeglądam również portale Gazeta.pl, natemat, i bryla.pl. Dodatkowo w wolnym czasie uwielbiam oglądać seriale, korzystam głównie z platform takich jak Netflix, HBO Go.

Z kolei na moim profilu na Instagramie @shinysyl znajdziecie obserwowane przeze mnie osoby, które są naprawdę inspirujące. Na ten moment podglądam bardzo wyselekcjonowane 372 osoby. Są wśród nich profile pokazujące modę, relacje z podróży, podejmujące się tematów parentingowych czy też opowiadające o architekturze.

Nie ukrywam, że od czasu do czasu zdarza mi się dostać typowo hejterski komentarz – nie mylić z konstruktywną krytyką, którą bardzo sobie cenię. Problem w tym, że internetowe trole bardzo często hejtują pod przykrywką krytyki. Nie rozumieją różnicy i po napisaniu czegoś bardzo niemiłego tłumaczą swoją wypowiedź: „działasz w Internecie, wystawiasz się na ocenę, musisz się z tym pogodzić”. Jednak uważam, że wcale nie muszę się godzić na to, aby ktoś mnie obrażał. Takie osoby powinny zastanowić się czy to samo powiedziałyby komuś znajomemu w twarz. Prosty test!

Z drugiej strony staram omijać się szerokim łukiem wszystko co mnie w sieci drażni. Nie oglądam blogerów czy też celebrytów, którzy wzbudzają we mnie negatywne emocje. Nie potrzebuję tego i szkoda też na to czasu. Dlatego też bardzo dziwią mnie internetowi hejterzy...

Czy jestem uzależniona od Internetu? Social Media to moja praca, więc trochę ciężko to rozgraniczyć i przy okazji ograniczyć. Nie lubię odcinać się od Internetu, podczas wakacji nie potrzebuję detoksu. Zresztą w moim przypadku wyjazd to dobre miejsce, aby zrobić ciekawe zdjęcia czy też relację. Kocham swoją pracę, także nie czuję kiedy pracuję – nie muszę więc od tego odpoczywać. Świata bez Internetu sobie nie wyobrażam i uważam, że w dzisiejszych czasach nie da się bez niego żyć. Chyba musimy się
z tym pogodzić.

 

Sylwia Zaręba-Gierz   

Shiny Syl, czyli  Sylwia Zaręba-Gierz   

mieszkająca w Gdańsku blogerka modowo-lifestylowa i stylistka. Właścicielka marki Mimi Lulu. Współautorka artykułów dotyczących mody ulicznej. Osobista stylistka. Redaguje strony modowe. Jurorka konkursów stylizacyjnych. Prowadzi wykłady z zakresu obowiązujących trendów, zasad dress codu oraz prowadzenia własnej strony. Współpracuje w roli stylistki z centrami handlowymi oraz licznymi markami odzieżowymi.

 

 

Polecane artykuły

nic
105
06/2019

Dzisiaj dziennikarstwo wymaga posiadania naklejki na czole, do którego plemienia należysz, a to się kłóci z dziennikarską ideą - mówi Beata Tadla.