O humanizmie na Festiwalu Wrażliwym

14 wydarzeń kulturalnych, spotkań autorskich i paneli dyskusyjnych z udziałem 26 autorów i panelistów. Rozmowy o emocjach i ich roli w życiu, o ekologii, humanizmie, reportażu prasowym i śledczym, o roli reporterów w kształtowaniu wrażliwości, ekonomii wartości, przeciwdziałaniu mowie nienawiści i odpowiedzialności społecznej. W Trójmieście zakończyła się trzecia edycja Festiwalu Wrażliwego.

Gościem specjalnym tegorocznej edycji był prof. Jerzy Bralczyk, który wygłosił wykład inaugurujący festiwal rozkładając na czynniki pierwsze słowo „wrażliwość”. Brawurowo „żonglował nim i obracał wprawiając słuchaczy w zdumienie lub wzbudzając salwy śmiechu. 

W ciągu kolejnych dni festiwalu jego uczestnicy mogli spotkać kolejne wybitne postaci. Z prelekcją wystąpiła Kamila Kielar, laureatka gdyńskich Kolosów. Reporterka opowiedziała o swoich samotnych wyprawach na północ, gdzie bada m.in. ginące gatunki niedźwiedzi, czy wieloryby. Podróżniczka podkreślała wpływ lokalnych ekosystemów na ochronę przyrody w skali globalnej.

Kamila Bubrowiecka, psycholożka, prof. Małgorzata Lisowska-Magdziarz UJ, dr Magdalena Żadkowska socjolożka UG i Michał Wroczyński rozmawiali o wadze słów i o ich wpływie na życie i postawy społeczne. O języku, który kształtuje poglądy oraz nastawienie do innych ludzi, kultur i przekonań. Gościem spotkania były Kobiety Wędrowne – uciekinierki z Czeczenii, które mimo hejtu jakiego doświadczają imigranci - w Gdańsku znalazły swoje miejsce na ziemi.

Ewa Liegmann, prezeska Hospicjum Pomorze Dzieciom poprowadziła prelekcję i warsztat uważności. Jego tematem było zrozumienie nieuchronności śmierci jako drogi do odczuwania pełni życia. I dodawania życia do każdego dnia jaki mamy.

Gościem specjalnym był Jacek Hołub, autor książki „Żeby Umarło przede mną.” Dyskusja dotyczyła niezwykle trudnych problemów: realiów i codzienności rodzin niepełnosprawnych i nieuleczalnie chorych dzieci w Polsce, rozwiązań systemowych, ale także o uczuć towarzyszących opiekunom ludzi przewlekle chorych.

Wojciech Jagielski jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy i reporterów wojennych był bohaterem spotkania poświęconego uważności i odwagi jakiej wymaga od reportera praca na froncie wojennym. Spotkaniu towarzyszył pokaz fotografii Krzysztofa Millera i wspomnienie o nim - uważnym i bezkompromisowym autorze jednych z najbardziej wrażliwych zdjęć z wojny. Wojciech Jagielski jak zawsze zafascynował widzów swoimi wspomnieniami z pracy pod presją strachu i realiów wojennych, ale także podzielił się refleksją na temat odporności psychicznej i sposobów radzenia sobie ze stresem wojennym. Niestety Krzysztof Miller nie zdołał poradzić sobie z zespołem stresu pourazowego.

Ważnym elementem festiwalu są nagrody wręczane najlepszym polskim reporterom i dokumentalistom. 

- Festiwal powstał by docenić tych ludzi, którzy słowem i obrazem opowiadają świat. Prawdziwe historie – mówi Paula Rettinger, dyrektor festiwalu. - W rzeczywistości medialnej, w której niewiele, nawet najbardziej drastycznych obrazów potrafi nas poruszyć. Gdzie zdewaluowała się moc słów takich jak; dramat, tragedia, rozpacz, miłość… pozostała nam właśnie wrażliwość, która pozwala zauważyć coś, co dzieje się między słowami. W ciszy. To wszystko, co można ująć subtelnością słów, obrazów lub niedopowiedzeniem. I to jest wielka sztuka. Sztuka
wrażliwości.

W tym roku nagrody wręczali Ewa Ewart i Tomasz Raczek. Wśród laureatów znaleźli się m.in.: Magda Roszkowska, która otrzymała Grand Prix za Najlepszy Wrażliwy Reportaż Prasowy w kategorii profesjonaliści. Dziennikarka w reportażu „Do ciężkiej pracy w Polsce? Sprowadzimy niewolników z Nepalu” opisała zjawisko współczesnego niewolnictwa w Polsce. Nagrodę główną w kategorii Twórca Szczególnie Wrażliwy dostała Monika Szubrycht za teksty poświęcone ludziom chorym na autyzm w Polsce. 

Justyna Bącal – Ławińska została z kolei uhonorowana nagrodą w kategorii debiutów za Najlepszy Wrażliwy Dokument i Reportaż Filmowy. Dziennikarka pokazała pozytywne zakończenie historii bezdomnej przez wiele
lat bohaterki. 

Festiwal odbywał się w Sopocie, Gdyni i Gdańsku. 

 

104
05/2019

W dzieciństwie los go nie oszczędzał. Mógł skończyć tragicznie, ale rękę na pulsie trzymała babcia.