Triathlon pod dachem Alchemii

Blisko 40 zespołów wystartowało w firmowych wyścigach sztafet w ramach Torus Triathlon In Da House. W indywidualnej rywalizacji udział wzięły 22 osoby. Triathlonowe zawody pod dachem rozgrywane w kompleksie Alchemia tradycyjnie miały swój cel charytatywny - zebrano blisko 60 tys. zł na rzecz Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego.


Max Radke

Była to już piąta, jubileuszowa edycja zawodów Torus Triathlon In Da House, imprezy, która z roku na rok przyciąga coraz szersze grono pasjonatów pływania, jazdy na rowerze i biegania. Zawodnicy, w sztafetach i indywidulanie, mieli do pokonania sprinterski dystans (750 metrów w basenie, 20 km na rowerze wpiętym w trenażer oraz 5 km na bieżni elektrycznej). W rolę prowadzących zawody wcielili się w tym roku – tradycyjnie Iwona Guzowska, pełniąca także rolę dyrektor sportowej oraz gościnnie Marcin Konieczny, mistrz świata Ironman w kategorii wiekowej M45. 

- Po raz pierwszy miałem okazję obserwować tego typu rywalizację triathlonistów, odbywającą się pod dachem i mogę tylko powiedzieć, że jest to coś niesamowitego. Zawody były dopracowane pod każdym względem, co umożliwiło zawodnikom najprawdziwsze sportowe ściganie – komentował Marcin Konieczny. 

W rywalizacji sztafet najlepszy wynik uzyskał występujący gościnnie zespół Uniwersytetu Gdańskiego (w składzie: Piotr Renusz, Kacper Przekwas, Aleksandra Pochranowicz). Choć nie mógł być on sklasyfikowany wśród sztafet biznesowych, został przez organizatora dodatkowo nagrodzony. 

- Młodość wygrała dzisiaj z doświadczeniem. Sztafecie Uniwersytetu Gdańskiego należą się ogromne brawa za najlepszy wynik, ale biznes tak łatwo nie odpuści – w przyszłym roku weźmiemy rewanż – podkreślał Marek Paliświat, wiceprezes firmy Torus, organizatora zawodów. 

Czołówka sztafet firmowych wyglądała podobnie, jak w ubiegłym roku. Pierwsze miejsce zajęła sztafeta Fundacji Jeppesena (w składzie Aleksandra Szyszło, Wojciech Kargul i Michał Twarowski). 

- Praca każdego członka zespołu oddzielnie składa się na wynik, ale wspólny sukces to coś więcej - to zbudowanie drużyny, która przez świetną współpracę dąży do celu. W tym roku z nowym zespołem z Fundacji Jeppesena udało nam się powtórzyć zeszłoroczny wynik i wygrać. Dodatkową niespodzianką od organizatorów były starty indywidualne, gdzie czuję się najlepiej. Po 4 godzinach od startu w sztafecie uzyskane trzecie miejsce w sprincie, zaledwie 6 sekund za zwycięzcą, co było nawet dla mnie sporym zaskoczeniem – powiedział Michał Twarowski z Fundacji Jeppesena. 

Drugi wynik osiągnęła sztafeta Lufthansa Systems Active Furious (w składzie Małgorzata Dziedzic, Piotr Rogoża oraz Jędrzej Karpiński). Trzecie miejsce zajęła ekipa Torus Dream Team (w składzie Andrzej Ossowski, Paweł Gołębicki i Aleksandra Nowicka). 

W rywalizacji tytanów, czyli osób startujących indywidualnie na całym dystansie nagrodzono trzech zawodników, którzy reprezentowali firmy biorące także udział w rywalizacji sztafet oraz jedną osobę startującą niezależnie. Zwycięzcami okazali się kolejno Maciej Swinarski z firmy Spartez, Kamil Wołoszyk z firmy Jeppesen oraz Michał Twarowski z Fundacji Jeppesena. Wśród kobiet najlepszą tytanką została Marta Kamińska-Olczak z Kemiry, która startuje w zawodach od samego początku, a spośród startujących niezależnie Marek Biegała. Kilka osób nagrodzono dodatkowo, za wyróżniającą się postawę.

 

102
03/2019

Niespełna pięć lat temu stał na życiowym rozdrożu i zastanawiał się, czy zawodowa droga, którą obrał jest właściwa.