Czarny jeździec

Chevrolet camaro

prestiz

 

Co lubię najbardziej w tym aucie? To, że nikt nie pozostaje wobec niego obojętny. Gdy opuszczam garaż wszystkie oczy skupione są na moim camaro – mówi Dariusz Szymerkowski, właściciel ponadtrzydziestoletniego kultowego chevroleta. Na Pomorzu są tylko trzy takie auta.

Amerykanie prócz fast foodu, koszykówki i rock’n’rolla dali światu również muscle cars. To dwudrzwiowe, niskie i piekielnie szybkie samochody – takie jak ford mustang czy dodge charger. Jednym z nich jest również chevrolet camaro, którym jeździ Darek.

Pierwszy model powstał jeszcze w roku 1968. Po premierze auta dziennikarze motoryzacyjni zapytali przedstawiciela Chevroleta „Czym jest camaro?”. Odpowiedział: „To małe, złośliwe zwierzę, które zjada mustangi”. Bo projektując camaro, Chevrolet myślał o godnym rywalu właśnie dla forda mustanga, który był już w tym czasie kultowym autem w Stanach Zjednoczonych. I udało się. Najmłodsze wtedy dziecko Chevroleta znalazło rzeszę fanatycznych zwolenników. Chevrolet Darka to druga z pięciu jego edycji. Pierwszy właściciel wsiadł do tego egzemplarza jeszcze w 1978 roku. Darek w sierpniu tego roku.

– Spędziłem prawie pół roku, dzień w dzień na samochodowych aukcjach internetowych, w poszukiwaniu camaro – mówi Dariusz, pracownik gdańskiego portu lotniczego i członek pomorskiego klubu DreamCars, zrzeszającego posiadaczy amerykańskich pojazdów.

– Ten samochód przecież jest moim marzeniem jeszcze ze szkolnych lat. W końcu sprzedawcę znalazłem nie za oceanem, a niemal po sąsiedzku, w Gdańsku-Wrzeszczu. Samochód był już po remoncie silnika, do mnie należało odrestaurowanie tapicerki.

Za swoje czarne cudo Dariusz musiał zapłacić naprawdę spore pieniądze, wszak marzenia kosztują. Na auto poszły całe oszczędności. Jednak, jak sam mówi, było warto.

– Za każdym razem gdy opuszczam garaż, wszystkie oczy są skupione na moim camaro – relacjonuje Darek. – Bawi mnie, kiedy na stacji benzynowej kierowcy pytają, czy już założyłem gaz. A mnie nie żal pieniędzy na paliwo, mimo że moja ślicznotka potrafi spalić ponad 20 litrów paliwa na 100 km. Przecież zagazowując to auto, zabiłbym jego duszę.

A że legendarne camaro ma duszę, nie trzeba nikogo przekonywać. Wystarczy wsiąść do tego muskularnego auta, by poczuć klimat, historię, tradycję amerykańskiej motoryzacji. Od chevroleta camaro trudno oderwać wzrok. Długa niczym pas startowy maska, na przedzie ostry, agresywny dziób z charakterystycznymi lampami. A do tego masywne i długie drzwi, niski dach i krótki tył.

– Ważny jest też silnik. To moja duma – chwali się Darek. – Motor ma osiem cylindrów w układzie V. Moc może nie robi takiego wrażenia jak jeszcze dwadzieścia lat temu, jednak 220 koni to sporo nawet dziś.

Katalog podaje, że camaro z tym motorem rozpędzi się nawet do 220 km/h. Pierwsza setka na zegarze pojawi się już po siedmiu sekundach – to imponujący wynik jak na trzydziestolatka. Niewiele współczesnych seryjnych aut tak potrafi.

Ale ponadtrzydziestoletni samochód to nie tylko frajda z jazdy. O takie auto trzeba przede wszystkim dbać.

– Części do tanich nie należą, są też trudno dostępne. Jak coś się popsuje, będę musiał sprowadzać je ze Stanów – mówi Darek. I zaraz dodaje: – Ale to nieważne. To auto jest warte każdych pieniędzy.

Do tej pory Dariusz włożył sporo pracy w swój wyjątkowy samochód.

– Od sierpnia udało mi się wymienić całą podsufitkę, obicia słupków wewnątrz auta, założyłem nowe wykładziny na podłodze – wylicza. – Czeka mnie sporo pracy głównie z detalami blacharskimi. Chcę też pomalować auto. Na szczęście idzie zima i będę miał sporo czasu, żeby zająć się moim maleństwem. Niestety samochody z tamtych lat nie były tak zabezpieczane przed korozją, jak to się robi obecnie. Jedna zima na drodze i camaro mogłoby iść na złom.

Przez ponad 48 lat zakłady Chevroleta opuściło pięć edycji camaro. Każdy z nich powstał w wielu wersjach, zarówno słabszych, jak i bardzo mocnych, gotowych do startu w wyścigach. Ostatnio powstała nawet specjalna edycja pojazdu inspirowana filmem „Transformers”.

– Występuje tam właśnie dwójka – tłumaczy Dariusz. – Główny bohater znalazł auto w jakimś komisie i je kupił. Potem okazało się, że pojazd żyje i zamienia się w robota. W sumie to dobrze, że moje camaro nie ma drugiego życia. Byłyby z nim same kłopoty.

JAKUB WIELICKI

Dane techniczne:

  • Pojemność: 5700 ccm3
  • Silnik: benzynowy V8
  • Moc: 220 KM
  • 0-100 km: 7,0 s
  • Max prędkość: 220 km/h
  • Spalanie: 20 l /100 km
  • Rok: 1978

 

 

1
12/2009

Joanna Kreft-Baka i Mirosław Baka w  wywiadzie dla magazynu „Prestiż”.