Szewc odchodzi do lamusa?
W xxi w. Prowadzi dochodowy biznes i reklamuje się na instagramie
Szewc odchodzi do lamusa?
W xxi w. Prowadzi dochodowy biznes i reklamuje się na instagramie
Kiedyś służyły latami, dziś co rusz kupujemy nowe. A jednak nasza ulubiona para butów może dostać drugie życie – jeśli tylko trafi w odpowiednie ręce.
Starszy pan pochylony nad parą butów, w suterenie bez okna i w oparach kleju Butapren – tak millenialsom i ich rodzicom kojarzy się szewc. Zetkom i młodszym pokoleniom, wychowanym w świecie fast fashion, nie kojarzy się wcale – oni nie korzystają z usług szewca, stare buty wyrzucają na śmietnik i kupują nowe. Bo tak jest szybciej i taniej. Tym bardziej, że buty z chińskich platform sprzedażowych mogą dzisiaj kupić za grosze.
– W Polsce nadal tkwimy w przekonaniu, że zawody rzemieślnicze są pozbawione prestiżu, zupełnie odwrotnie niż za granicą. Na zachodzie Europy krawcy, szewcy, kaletnicy są bardziej cenieni. W Polsce, jako społeczeństwo, nie dorośliśmy jeszcze do tego, by cenić wyroby wykonane ręcznie, rzemieślniczymi metodami – mówi Mikołaj Rybak, który w 2023 r. przy ul. Rybaki Górne w Gdańsku wraz ze wspólnikiem otworzył pracownię rzemiosła „Prawy i Lewy”, specjalizującą się w tworzeniu butów na zamówienie. Ceny męskich zaczynają się od 4,8 tys. zł za parę, damskie można kupić taniej – od 2,5 tys. zł za baletki. Uszyte na miarę, ręcznie wykonane buty potrafią nawet po 10 latach „być w szyku”, jak to mówią szewcy.



