TRÓJMIEJSCA KATARZYNY KONIECZKI

TRÓJMIEJSCA to stały cykl magazynu Prestiż. Przepytujemy znanych i lubianych mieszkańców siostrzanych miast, gdzie spędzają leniwe niedziele. W którym lokalu piją poranną kawę i gdzie najczęściej można ich spotkać. Razem z naszymi rozmówcami odbywamy inspirującą podróż śladami ich ulubionych miejsc, tych z przeszłości i teraźniejszości. Tym razem rozmawiamy z Katarzyną Konieczką, projektantką i kostiumografką. Opowiada o magicznym Sopocie, który ją wychował i ukształtował jako artystkę.

 

Ciężko wyjść mi myślami poza Sopot. Tu żyję, mieszkam i tworzę. Trójmiejsca to dla mnie przestrzeń, którą kreują wyjątkowi ludzie. Takim sopockim skrawkiem, który mnie ukształtował był adres Mamuszki 1 i klub Sfinks, który tworzyli wówczas Alicja Gruca i Robert Florczak. W tym okresie poszukiwałam własnej drogi twórczej i zawodowej. Zostałam wprowadzona w świat wykwintnej, wizualnej ekstazy. Fascynowało mnie wszystko związane z tym miejscem. Sfinks wzbudził we mnie zamiłowanie do zabawy polskością, religijnością i kiczem. Mogę powiedzieć, że pełnił on dla mnie rolę uniwersytetu.

Kolejnym trójmiejscem na mojej mapie była Kolonia Artystów. Ulokowana została na terenach postoczniowych w Gdańsku. Miejscu towarzyszyła niezwykła atmosfera, której nie można doświadczyć nigdzie indziej. Byłam częstym gościem pracowni Radka Kobusa, pamiętam porozrzucane farby, chaotycznie rozstawione sztalugi i przybrudzona tysiącem barw podłoga. Na drzwiach rozwieszone długie, czarne kable, które wyglądały jak pejcze. Wnętrze przepełnione seksualnością i wolnością. Wszechobecny artystyczny klimat osadzony w pięknych, futurystycznych wnętrzach.

Nie mogę nie wspomnieć o Willi Hubertus w Sopocie przy ul. Abrahama, obecnie jedna z najpiękniejszych kamienic. Budynek pięknie odrestaurowany, oświetlony. Kiedyś taki nie był. Przypominam sobie odpadający tynk, żeliwne schody i gruszę w ogrodzie. Mieszkaliśmy na pierwszym piętrze, do nas należał także parter. Jako dziecko układałam tam pierwsze scenografie filmowe. Z chęcią powracam w okolice ul. Abrahama, spacerując w kierunku ulicy Mickiewicza. To była moja droga do szkoły. Kolejnym przystankiem podczas mojej podróży do szkoły, był dom ze zwierzęcym ornamentem. Przypominał on smoka lub jaszczurkę. Razem z koleżanką wymyślałyśmy legendy, że tutaj mieszka żona arabskiego szejka.

Tkanka miejska kreuje moją twórczość. Kocham sopocką ścieżkę rowerową. Ten szlak jest wyjątkowy. Daje oddech świeżości i czystości, jest zanurzona w lesie, pobudza wyobraźnię. Często przemierzając ją wyobrażam sobie postacie nie z naszej epoki. Kolejnym takim punktem na mojej mapie, gdzie wyobraźnia mnie ciągnie, jest ulica Podjazd 2/4, czyli Siatka - Sopocki Instytut Ambitnego Tworzenia Kreatywnej Aktywności. Jeśli nawet jesteś tam pierwszy raz, nie będziesz siedział osamotniony. Wchodzisz, rozmawiasz o obrazie, robisz sobie kawę, spędzasz czas z inspirującymi ludźmi.

Wyjątkowym i niepowtarzalnym miejscem jest mój dom i jednocześnie pracownia. Mam mieszkanie na parterze z dostępem do ogródka w górnej, willowej części Sopotu. Uwielbiam przyjmować u siebie gości. Malujemy, tworzymy, miło spędzamy czas. „Wolność Tomku, w swoim domku”. Tutaj w spokoju mogę nabałaganić i pobrudzić farbami, zupełnie bez konsekwencji. Może dlatego czuję się tak swobodnie i niczym nieograniczona.

Sopot w rankingach jest uznawany za jedno z najbardziej luksusowych miast, w którym królują super salony fryzjerskie i kosmetyczne. Natomiast ja uważam, że mój fryzjer jest ostatnim bastionem pewnej normalności. Tam przyjmują panie, fryzjerki i koleżanki w jednym. Chodzę tam od kilku lat. Pofarbować włosy, podciąć końcówki i się wygadać. Tak, wygadać. Salon Apacja przy ulicy Alfonsa Chmielewskiego 1, przenosi nas do filmu „Książe w Nowym Jorku”, w którym Eddie Murphy gra pięć postaci. Wchodzisz do salonu i stajesz się częścią jego świata i zyskujesz przyjaciółki, które czeszą.

Podczas spacerów bardzo lubię zaglądać do Sopockiego Domu Aukcyjnego. Razem z moim partnerem komentujemy wystawione rzeźby i obrazy. A kiedy już się zmęczymy spacerowaniem lub zmarzniemy na plaży, lubimy dobrze zjeść w Tapasie lub w Barze Przystań. A kiedy mam ochotę na klimat bez zadęcia, wybieram urokliwą Piaskownicę przy samej plaży.

KARZYNA KONIECZKA

Projektantka, kostiumografka i stylistka z Sopotu. Jest absolwentką Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania. Autorka  niezwykle oryginalnych kolekcji. Jej kostiumy wykorzystywane są przez wiele gwiazd polskiego show – biznesu kreując ich wizerunek sceniczny. Tworzy szokujące kostiumy. Łączy elementy makabry, sado-maso z baśniowością i mroczną, mityczną fantastyką. Jej awangardowe projekty zachwycają w Polsce i za jej granicami. W jej kostiumach występowały takie gwiazdy, jak Lady Gaga, CocoRosie, Fergie, Amber Rose, Jennifer Lopez, Nergal, Doda, Justyna Steczkowska.