Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Dzięki pieniądzom zarobionym w reklamie kupiłem sobie wolność – takie wyznanie na łamach Prestiżu złożył bohater naszego okładkowego wywiadu, znakomity aktor, Jacek Braciak. Gdy to usłyszałem, od razu wzbudziło to we mnie poczucie zazdrości. Któż bowiem nie marzy o wolności, o życiu według zasady – nic nie muszę, wszystko mogę! Z drugiej jednak strony, naszła mnie smutna refleksja, że żyjemy w XXI wieku, a wolność musimy sobie kupować, tak jakby była ona towarem na sklepowym regale, a nie elementarnym prawem. 

Od zarania dziejów ludzie zabiegają o wolność, afirmują wolność, ale też o nią walczą. Od wieków też niewiele się zmieniło, niewolnictwo istniało nieprzerwanie od starożytności, ma się też dobrze w czasach współczesnych. Oczywiście, Jackowi Braciakowi nie chodziło o fizyczne ograniczenie wolności, nie mówił o więzieniu, czy przymusowej pracy za kromkę chleba. Niewola nie musi przybierać form tak dotkliwych jak starożytne niewolnictwo, gdzie jeden człowiek był własnością drugiego. 

Jacek Braciak mówił o zniewoleniu duszy. Inne było bowiem postrzeganie wolności w czasach zaborów, inne w czasach hitlerowskiej okupacji, jeszcze inaczej definiowaliśmy wolność próbując wyrwać się z czerwonego uścisku sowieckiego sytemu totalitarnego. A dzisiaj? Mamy to, o co walczyliśmy – samostanowienie, demokrację, wolność słowa, możliwość głoszenia poglądów, świat bez granic i swobodę podróżowania, wolność wyboru. Z drugiej jednak strony z tej wolności wyboru często nie potrafimy korzystać właściwie, ulegając instynktom mającym twarz pieniądza, przyjemności, chęci posiadania, czy sprawowania władzy. 

W dzisiejszej rzeczywistości bycie człowiekiem jest coraz trudniejsze. Jako gatunek, stajemy się coraz bardziej podobni do maszyn. Jesteśmy wyjałowieni z uczuć, empatii, tracimy zachwyt życiem i światem. Tu i teraz. Szybko i z korzyścią. Mieć, nie być. Brać, nie dawać. Mówić, a nie słuchać. Ja, nie my. Egzystencja zamiast życia. 

Dzisiejsza rzeczywistość sprzyja koncentracji na własnym ego, swoim jestestwie. Z jednej strony to dobrze, wszak wolność to też odwaga i duma z bycia sobą, bycia tym kim jestem, bez oglądania się na to co myślą inni, uwolnienie się od tego, co muszę, co wypada. Egoizm i wolność idą w parze. Ale pomiędzy nimi stoi jeszcze zdrowy rozsądek. Bo gdy człowiek zaspokoi już wszystkie swoje zachcianki, poczuje, że osiągnął wszystko, przestaje pragnąć. Staje się bierny. Do czasu, gdy uświadomi sobie, że wolność to nie jest coś konkretnego, coś namacalnego, a bardziej poczucie braku czegoś. 

Wolność można różnie definiować, bo dla każdego oznacza ona coś innego. Ale niezależnie od tego fundamentem wolności jest możliwość wyrażania uczuć, manifestacji poglądów i przekonań, dokonywania wyborów, postępowanie zgodne z naszą własną, niezależną od innych wolą. Ważna jest jednak świadomość, że nie powinniśmy zaspokajać naszych pragnień i potrzeb kosztem innych ludzi, ponieważ granica naszej wolności kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. 

I na koniec, dla rozluźnienia atmosfery, mały żarcik. Czym się różni polskie prawo od amerykańskiego? Polskie gwarantuje wolność wypowiedzi, a amerykańskie wolność po wypowiedzi. Wszystkiego dobrego i miłej lektury!