Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Elity, czyli walka o zabawki

Elity istniały zawsze. W jaskiniach pewnie też. W przedszkolu, do którego chodziłem (naprzeciwko hotelu Haffner w Sopocie), silniejsi chłopcy opanowali dostęp do najlepszych zabawek i dopuszczali do zabawy tylko wybranych. Jako maluch patrzyłem na nich z zazdrością i żalem, że ja nie należę do przedszkolnej elity. Ale kiedy byłem w starszakach to ja z paroma innymi objąłem władzę nad zabawkami. Po swojemu dobieraliśmy innych do zabawy. Ci z poprzedniego układu zostali wyeliminowani. Sprawiedliwości stało się zadość.

Rycerstwo w średniowieczu, szlachta i magnateria, rodziny królewskie, bogata burżuazja, komunistyczna nomenklatura – to wszystko stanowią przykłady elit, które przez niekiedy długi czas były wywyższone i sprawowały faktyczną władzę w państwie. Tyrani, krwiopijcy, fanatycy, mordercy, wyzyskiwacze i zboczeńcy – a jednak elity. Tylko komunizm snuł mgliste obietnice społeczeństwa bez elit. Elity mogą też być finansowe, branżowe, sportowe czy artystyczne. Pod koniec XIX wieku powstały elity intelektualne, wynalazców, uczonych, inżynierów i konstruktorów. Świat patrzył na nich z podziwem, bo go w wielkim tempie zmieniali. Budowali nowy i wspaniały, niezwykły jak wieża Eiffle’a, czy stalowe mosty. Byli bohaterami książek, jak u Verne’a. 

Przed wojną w Polsce elitę tworzyło ziemiaństwo i wojsko. Dzisiaj dominują elity finansowe i medialne. Fryzjerka, kucharka, krawiec, czy nauczyciel tańca, piłkarze, aktorzy seriali telewizyjnych, albo osoby prowadzące teleturnieje czy też zapowiadające pogodę w telewizji. To wszystko elity. Polują na nich łowcy autografów i paparazzi. Otacza ich podziw i nieskrywana zazdrość. Nawet nienawiść. Elity mają bowiem coś, czego my nie mamy. Kain zabił Abla, bo Pan Bóg przyjął ofiarę od tego drugiego, dając do zrozumienia, że jest milszy jego sercu.  

Prowadzi to do nowego zjawiska – antyelitaryzmu. Niekiedy staje się on doktryną rządzących, czyli nowych elit, które elitami być jednak nie chcą. W myśl ideologii i propagandy nowej dynastii, partii czy rządu, to nie oni stanowią nową elitą, lecz, objąwszy władzę, walczą z elitą, która – pozbawiona dotychczasowych przywilejów – owym rządom przeszkadza. Dlatego należy owe elity skompromitować, wyeliminować z życia społecznego i politycznego. Najlepiej – ukarać, albo wymazać z historii. Tak się działo podczas reformacji, kiedy odrzuceniu uległy elity wierne papiestwu, a krytyka ze strony nowej władzy opierała się na ujawnianiu korupcji, hipokryzji, egoizmu i okrucieństwa. Tak było podczas i po każdej rewolucji, każdego zamachu stanu. Znienawidzone przez gnębiony i wykorzystywany lud elity stawały się także wrogiem numer jeden rządzących, legitymacją ich władzy. 

Kiedy Henryk VIII zerwał z papiestwem i ustanowił siebie głową Kościoła Anglikańskiego, napotkał opór elit, czyli arystokracji, hierarchów kościelnych i ówczesnej inteligencji. Prawie cała arystokracja pozostała wierna kościołowi rzymskiemu. Nie zastanawiając się długo król pozbawił wielu z nich głów, tytułów i majątków (co poniektóre rozdał nowym elitom). Bo takie utworzył głównie spośród ludzi wywodzących się z gminu, którzy z elitarnych atrybutów mieli tylko głowy: byli wykształceni, ambitni i wierni. Co bardziej sprytni zrobili błyskawiczne kariery. Oblicza się, że z dzisiejszej dziedzicznej arystokracji (a rodzin tych jest ponad 1200), zaledwie kilkanaście wywodzi się sprzed Reformacji. Bardzo wielu to potomkowie „nowych ludzi” („new men”), którym tytuły nadał właśnie Henryk VIII i jego następcy. To oni utworzyli nową administrację państwową, bezwzględnie konfiskowali majątki arystokratów-zdrajców, kościelne i zakonne. Zreformowali system edukacji. Objęli kontrolą wydawnictwa. Stworzyli państwową propagandę, system inwigilacji, uszczelnili system celny. Obsadzili wiele stanowisk sądowych i prokuratorskich. Napisali na nowo historię. Reformacja w Anglii to nie tylko oderwanie od Rzymu, to także zniszczenie starych elit i wprowadzenie nowych, jeszcze bardziej butnych, bezwzględnych i pazernych.

Dzisiaj też niektórym wydaje się, że jak zlikwiduje się jedne elity, to drugie nie powstaną. Widać nie chodzili do przedszkola.