Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Fest. Jego ostatnie, najbardziej wyczekiwane dziecko to Klub B90 na terenie Stoczni Gdańskiej. Kolejne dziecko, które przyjdzie na świat niebawem to Browar Gdański Kulturalny. W wolnych chwilach trwoni czas w zespole The Stags, pisząc piosenki tylko miłości.

Komu Festiwal, no komu?

Lipiec to początek festiwalowego lata w całej Europie. Nie wiem czy ktoś dokładnie policzył ile festiwali w tym czasie się odbywa na Starym Kontynencie, ale podejrzewam że są ich setki. Tym samym setki tysięcy jak nie miliony ludzi spotyka się na setkach scen, wypija miliardy litrów napojów, oglądając tysiące wykonawców, zamieszczając w social mediach miliony zdjęć, rozdając jeszcze przy tym miliony uśmiechów.

Festiwal plenerowy to potężne wyzwanie organizacyjne. To top topów produkcyjnych w szołbizie. Spośród tysięcy festiwali tych największych jest zaledwie kilkanaście. To giganci z latami doświadczeń, porażek, sukcesów i chyba też pasją. To kosmiczny biznes. Osobiście oddałbym wszystkie moje biznesy za możliwość realizowania tylko jednego Openera. Oczywiście to tylko takie pierdolety z piaskownicy, bo wiadomo, że oba te biznesy wymagały innej drogi i są na innych planetach. 

No, ale jak w przypadku każdego sukcesu w Polsce, tysiące rodaków Ci go nie wybaczy. Zamieniają się wtedy w ekspertów od logistyki, gastronomii, dźwięku, światła, bezpieczeństwa, toalet, handlu w sobotę i środę, tropicieli złodziejskich procederów oraz dziennikarzy muzycznych. Ci ostatni akurat są najmniej groźni bo w końcu nie wszystko wszystkim musi się podobać i nie każdy wychodzący z wypiekami po Sex Pistols to samo powie potem o Prince. 

Czytając jednak głównie na fejsie te wszystkie opinie szefów domów kultury o poszukiwaniu zaginionego dźwięku, o spierdolonej pracy realizatora, który nie powinien nagłaśniać koncertów nawet ich lokalnych openerków, o kilometrowych kolejkach do kibla, do fajek, do kebaba, do browaru i nie wiem do czego jeszcze, o dziurach w glebie, o korkach, o strasznych powrotach, o złodziejskiej mafii gastronomiczno-bankowej, która podczas festiwalu ma bandyckie prowizje, o tym że za dużo kapel, że za mało kapel, o tym że koncert jednego artysty nakłada się na drugi, o tym że pierdoli ten festiwal, to pytam się dlaczego co roku na te największe imprezy przyjeżdża po kilkadziesiąt, a nawet setki tysięcy ludzi? Powody są i są też profile festiwalowiczów. 

Opaska festiwalowa - latem warta jest na salonach więcej niż fingiel Bvlgari. Nie możesz jej kupić na Allegro. Musisz kupić bilet, przejechać w korku kilometry, dostać się do punktu opaskowania i wówczas możesz powrócić z nią dumnie do swojego biura. Oczywiście jednodniowa opaska to jak tani srebrny łańcuszek. Opaska na 4 dni to już dobra, jubilerska półka, ale opaska VIP to już prawdziwy diament. 

Selfi, selfi, selfi - z każdego miejsca festiwalu, o każdej porze i z kimkolwiek bezcenne. Jestem za, bo naprawdę widać na tych zdjęciach szczerą radochę, głównie wśród ludzi w tle.

Zadowolony festiwalowicz - pokazuje głównie na fejsie swój aktualny, radosny stan, chęć podzielenia się nim i tym samym zachęcenia innych do odwiedzenia festiwalu. Bierze udział w wirusowej promocji festiwalu. Jest bezcenny dla organizatora.

Wściekły festiwalowicz – osoba, której zawsze coś się nie podoba i robi na fejsie z tego aferę jakby cały festiwal był podporządkowany tylko temu faktowi, a muzyki nie było, ludzi nie było, pogody nie było, tylko jedna wielka kolejka po fajki.

Festiwalowicz fachowiec – osoba, która nie otrzymuje żadnej gratyfikacji, ale cały czas podczas festiwalu sprawdza czy wszystko dobrze pracuje. Wszystkie niedociągnięcia natychmiast są przekazywane na fejsie w postaci wyczerpujących opisów i instrukcji naprawy. Tym samym po przeczytaniu wszystkich wpisów wiemy, że festiwal nie powinien się odbyć, a następna edycja nie będzie dobra i bezpieczna jeśli nie zatrudnią jednej z tych osób.

Festiwalowicz dźwiękowiec – moja ulubiona funkcja, gdyż sam nim kiedyś byłem. To osoby, które cały czas poszukują idealnego miejsca do słuchania. Są jak producenci Hi-end-owych wzmacniaczy. Nigdy nie są do końca zadowoleni. Często na fejsie zwalniają połowę obsługi technicznej takich gwiazd jak Prince (sam o to kiedyś donikąd wnioskowałem)

Raport z Openera sporządzony na podstawie fejsa oraz osobistego udziału. Mamy szczęście, że tak ogromna i profesjonalna w skali europejskiej impreza odbywa się u nas w Trójmieście. Czekam na kolejne edycje i przełomowy udział Behemoth!

94
07/2018

Uparty w pracy artystycznej, trudno godzi się na kompromisy, za to w życiu prywatnym ugodowy, bezkonfliktowy.