Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Przechowalnia pomników

Rozmawiałem niedawno z pewnym Amerykaninem, który jest członkiem społecznego komitetu ds. pomników w Teksasie, powołanego z powodu kontrowersji, jakie wzbudzają bohaterowie jednej ze stron krwawej Wojny Domowej (1861 – 1865), czyli Konfederacji Południa. Podobno wojny domowe są zawsze najbardziej okrutne i zawzięte. Według wielu dzisiejszych komentatorów, dowódcy wojsk Konfederacji, z generałem Robertem Lee na czele, bronili niewolnictwa, więc na pomniki w wolnym kraju wolnych obywateli nie zasługują. Wprawdzie nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, by ich pozbawiać stopni generalskich, ale pomniki należy usunąć, by nikogo nie raziły. 

Przyznać trzeba, że czegoś takiego jeszcze w USA nie było. Sympatyczny Amerykanin z wielkim przekonaniem tłumaczył, że tak właśnie należy postąpić. Ostrzegłem go tylko, że pochodząc z kraju, gdzie ustawicznie niszczy i podmienia się pomniki, tablice upamiętniające bohaterów, zmienia się nazwy ulic, listy lektur szkolnych itd., wiem dobrze, że jak raz się zacznie ten proceder korygowania pamięci, to już końca nie będzie. Po obecnie rządzących przyjdą inni, którzy zaczną robić to samo. Nie jest tu istotne, z kim czy z czym się osobiście zgadzamy; chodzi o zasadę zamazywania i narzucania pamięci. Politycy chcą decydować o tym, co obywatele mają pamiętać, a czego nie.  

W dzisiejszej Anglii nikomu nie przyjdzie do głowy burzenie pomników, czy zrywanie tablic czy pomników „wrogów narodu” (chociażby przywódców powstań irlandzkich czy szkockich przeciwko Anglikom), przeciwników politycznych partii, która akurat dzisiaj jest u władzy; po wyborach nie zmienia się podręczników szkolnych i nazw ulic, w BBC nie pojawia się nowy zarząd. Co nie znaczy, że tak kiedyś nie będzie, ale to wymaga wprowadzenia rządów autorytarnych. W demokracji jest nie do pomyślenia.

W „Człowieku z żelaza” Andrzeja Wajdy jest świetna scena, kiedy Krystyna Janda, grająca główną bohaterkę, myszkuje z kamerą po piwnicach Muzeum Narodowego i tam odnajduje posągi niegdysiejszych bohaterów epoki stalinizmu. Tam je wstydliwie ukryto. Wiele innych po prostu zniszczono. Dzisiaj też we wszystkich krajach postkomunistycznych oczyszczono przestrzeń publiczną ze znaków pamięci o epoce, której nie powinniśmy nawet pamiętać. Historia uczy nas jednak, że jeśli upartyjnimy pamięć i jej znaki w przestrzeni publicznej, to staną się one ulotne, jak i władza polityków. Oznacza to, że niszczenie pomników, zrywanie tablic (itd.) i stawianie na ich miejsce nowych wywołuje efekt dziejowego domina: nowa władza dochodzi zaraz do wniosku, że bohaterowie ich poprzedników wcale nie zasługują na upamiętnienie, więc zrywa tablice, burzy pomniki, zmienia listę lektur szkolnych, nazwy ulic (itd.). Kiedy ugrupowanie odsunięte od władzy, ponownie ją kiedyś przechwyci, to i akcja burzenia i zrywania zaczyna się od początku. Starzy bohaterowie wracają na dawne postumenty, szkołom przywraca się poprzednich patronów, a ulicom dawne bądź zupełnie nowe nazwy. 

Jakie to jednak marnotrawstwo energii, materiału i pieniędzy! Dlatego proponuję założenie Przechowalni Pomników i Tablic Pamiątkowych (z pododdziałem tablic z nazwami ulic i patronów szkół). Wymaga to pewnej rewolucji w technice stawiania pomników i przytwierdzania tablic: zamiany należy dokonać bez niszczenia materiału, bez burzenia. I tak, ekipa, która przegrywa wybory, a zdążyła  już ozdobić kraj swoimi pomnikami, zabiera je po prostu ze sobą niczym starą scenografię, zwalniając postumenty, i umieszcza w Przechowalni, gdzie będą czekać na lepsze czasy. Kiedy owe nadejdą, postawione podczas tego okresu pomniki demontuje się, po czym odstawia do Przechowalni, a stare wracają na swoje dawne miejsce. Nawet niekoniecznie w komplecie, bo i lista bohaterów może się zmienić. Jaka to oszczędność czasu i pieniędzy! W wypadku większych, bądź zbiorowych pomników, można też wyodrębnić elementy stałe i zmienne. Do zmiennych należałyby rzeźby portretowe polityków. Wówczas wystarczy podmienić element całości i już wiadomo kto był mózgiem ważnych wydarzeń, kto był prawdziwym patriotą, Odnowicielem, albo obalił komunizm w Polsce.

93
06/2018

Jak spada się z 68 metrów, to z człowieka niewiele można uratować.