Jakub Jakubowski

od naczelnego

Marek Kamiński w naszym wywiadzie okładkowym mówi, że lepszy świat wymaga odwagi. Skłoniło mnie to do refleksji nad tym, czym jest lepszy świat? Jak powinien wyglądać? I czy ten obecny, w którym żyjemy, jest zły? I czy ten dawny, w którym wyrośliśmy był lepszy?

Ostatnio rzucił mi się w oczy ciekawy tekst rozpoczynający się od pytania: Czego nie było za komuny? Nie było bezdomności, nie było ubóstwa, nie było aspołecznych samotników, nie było wyścigu szczurów, tak wielu kawalerów po 30, tak wielu samotnych matek, nie było bezrobocia, mobbingu, nie było nudy, nie było strachu przed wyjściem na ulice. 

Hmmm.. tylko dlaczego, skoro było tak dobrze, było tak źle? Dlaczego teza stawiana przez Marka Kamińskiego była tak bardzo aktualna? Czy odwaga milionów Polaków uczyniła świat lepszym? Dzisiaj mamy wszystko, a przynajmniej możemy mieć, a jednocześnie nie mamy nic, bo wartości takie jak człowieczeństwo, dobroć, tolerancja, szacunek mierzone są ilością zer na koncie. 

Za możliwość posiadania wszystkiego, czego chcemy, przynajmniej w teorii, za przywilej posiadania świata na wyciągnięcie ręki, wolnego wstępu do globalnej wioski, płacimy tym, co mamy najcenniejsze. Sobą. Naszą prywatnością. Internetowe algorytmy Google, Facebooka, Twittera, Instagrama, Linkedina znają nas lepiej niż my sami. Staliśmy się towarem i środkiem płatniczym w jednym, trybikiem w finansowej, geopolitycznej machinerii, ekonomicznymi niewolnikami. Leszek Możdżer, również w naszym wywiadzie, powiedział, że w systemie korpokracyjnym, w jakim żyjemy, nie istnieje coś takiego jak naród, istnieje co najwyżej obywatelstwo. Takie umowne oznakowanie stada, które zamieszkuje dany teren. Stada, które trzeba wydoić. 

Wiąże się to z wciąż rosnącym konsumpcjonizmem, a konsumpcjonizm podbija nasze ego. Jak w krzywym zwierciadle, myślimy, że widzimy sukces i poczucie własnej wartości, a w rzeczywistości tracimy z pola widzenia wartości nadrzędne. Być czy mieć? Fundamentalne pytanie... W dzisiejszym świecie kupujemy na potęgę, mamieni kreowaną sztucznie potrzebą posiadania. Nie tylko posiadania, ale też pokazywania tego, co posiadamy. 

Jaka jest alternatywa? Gdzie ten lepszy świat? W kolekcjonowaniu przeżyć, doświadczeń, wspomnień, a nie rzeczy. Jakub Urbański, trójmiejski podróżnik, z którym wywiad przeczytacie w środku tego numeru, mówi, że takie podejście do życia wymaga zmierzenia się z własnym demonem i zajrzenia w głąb swojej świadomości. Trzeba po prostu poczuć moment, gdy masz ochotę posmakować życia bardziej.

Przypomniał mi się Eksperyment Calhouna, oryginalnie zwany “Mouse Utopia”. Ten amerykański etolog chciał poznać odpowiedź na pytanie, co się stanie, gdy danemu gatunkowi zapewnimy wszystko, co potrzebne jest do przeżycia. Eksperyment trwał cztery lata i przeprowadzono na myszach, którym stworzono odpowiednik rozwiniętej ludzkiej cywilizacji. Mimo wielokrotnych prób efekt końcowy był zawsze ten sam – nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń powodował degradację więzi społecznych, patologie i wymarcie populacji. Mysia utopia przerodziła się w mysie piekło. 

Jak wykazał eksperyment, przetrwanie populacji nie zależy tylko od dostatku, szczęścia i pozornego braku zagrożenia. Kluczem tutaj jest potrzeba ewolucji, gdyż brak rozwoju sprawia, że cywilizacja, zamiast przeć do przodu, zaczyna się cofać, ponieważ są to nieodłączne prawa natury. Aby coś trwało, musi się rozwijać, gdyż zastój po pewnym czasie, przeradza się w rozpad. 

Ponoć trzeba się spieszyć, bo czasu mamy coraz mniej. Stephen Hawking, zmarły niedawno wybitny uczony, futurolog i astrofizyk, wskazywał, że naszej cywilizacji zagrażają takie czynniki, jak ludzka agresja, obce formy życia i rozwój technologii w tym Sztucznej Inteligencji. Już teraz wiele się mówi o tym, że coraz poważniej trzeba myśleć o ochronie ludzkości przed potencjałem Sztucznej Inteligencji. 

Ale do stwierdzenia, ze ludzkość skazana jest na zagładę, wcale nie trzeba być wielkim naukowcem. Sztuczna inteligencja nigdy nie wygra w konfrontacji z naturalną głupotą. Pewnie każdy z nas oglądał filmy o różnych eksperymentach, które wymknęły się spod kontroli i zaczęły żyć własnym życiem. Dzisiaj to już nie science fiction, ale real life. Prace nad Sztuczną Inteligencją od wielu lat prowadzi Facebook. Niedawno informatycy Facebooka zostali zmuszenie do zamknięcia jednego z systemów SI po tym, jak chatboty zaczęły ignorować zaprogramowany język angielski, stworzyły swój własny kod komunikacji, niezrozumiały dla ludzi, zrozumiały zaś dla wewnętrznych systemów Sztucznej Inteligencji. Sprawy wyrwały się spod kontroli, bunt maszyn stał się faktem. 

Dlatego, gdy tak myślę o lepszym świecie i odwadze, którą trzeba się wykazać, aby o ten lepszy świat zawalczyć, stwierdzam, że najprostszym sposobem jest po prostu wylogowanie się, oderwanie od stanu online, by zwrócić uwagę na drugiego, prawdziwego człowieka. Tylko wtedy też dostrzeżemy prawdziwe życie i to, czego nam do takiego życia potrzeba. Pytanie tylko, czy potrafimy? Ja przynajmniej spróbuję.

91
04/2018

O życiu, które jest podróżą z wybitnym trójmiejskim podróżnikiem rozmawia Malwina Talaśka.