Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Jest marzec, a w marcu jest Dzień Kobiet. Tak było, jest i będzie... no, chyba że zlikwidują. Wiadomo kto. Nie wiem, czy wiecie, ale Dzień Kobiet po raz pierwszy oficjalnie obchodzono ponad 100 lat temu, dokładnie w 1908 roku w USA po tragicznym pożarze fabryki, w której spłonęło 129 kobiet. Miały one odwagę zaprotestować przeciwko nieludzkim warunkom pracy. Właściciel, chcąc uniknąć wyjścia pracownic na ulice i związanego z tym skandalu, zamknął fabrykę, wybuchł pożar, doszło do tragedii, która dała początek ruchom emancypacyjnym w Ameryce. 

Po tych wydarzeniach Socjalistyczna Partia Ameryki ustanowiła dzień 8 marca Dniem Kobiet. Dzisiaj z socjalizmem nam nie po drodze, co nie dziwi, a i z Ameryką stosunki ostatnio dość napięte, co już dziwić może i powinno. Drżyjmy więc o Dzień Kobiet, bo nie znamy dnia ani godziny...

Zresztą zamach polityków na Dzień Kobiet już raz się odbył, a wykonała go... kobieta. W roku 1993 ówczesna premier Hanna Suchocka wykreśliła Dzień Kobiet z kalendarza świąt państwowych. Wtedy jeszcze wszyscy mieli świeżo w pamięci propagandowe akcje PRL-owskich władz wykorzystujące kobiety. Podkreślano równość kobiet i mężczyzn w prawach, ale także w obowiązkach. 

Propaganda chętnie przedstawiała w filmach, czasopismach i na łamach książek robotnice przy frezarkach, tokarkach czy szlifierkach, przekraczające znacznie normy. Co więcej, wskazywano, że praca przy tych maszynach sprawia im przyjemność. Robotnice w wywiadach często podkreślały, że zżyły się ze swoją maszyną. Dbały o nią, niejednokrotnie obdarzając uczuciami, jakie zwykle kieruje się do ludzi. 

Kobiety widoczne na fotografiach w czasopismach z omawianego okresu mają pogodne i uśmiechnięte twarze, nawet gdy zdjęcie zrobiono im w trakcie ciężkiej fizycznej pracy. Stroje robocze również nie odbierają im urody i kobiecego wdzięku. Najczęściej w filmach i prasie pokazywano młode dziewczyny, podkreślając ich zadowolenie po przepracowanym dniu, co miało być zachętą do aktywizacji zawodowej dla tych, które wciąż pozostawały w domu. 

W PRL dzień kobiet nie był lubiany, gdyż stał się kolejnym świętem „obowiązkowym”. Zapomniano o robotnicach z Nowego Jorku, zapominano o tym, po co go ustanowiono. Był tylko goździkiem i paczką rajstop. Jak jest dzisiaj? Zdecydowana większość kobiet swoje święto lubi, celebruje, cieszy się z atencji mężczyzn. Od początku swojej nowożytnej historii Dzień Kobiet związany jest z atmosferą święta, ulicznymi paradami, z drugiej jednak strony jest to czas, gdy kobiety głośno mówią o swoich prawach, równouprawnieniu, wysuwają postulaty głoszące potrzebę zniesienia wszelkich społecznych i światopoglądowych barier stojących na przeszkodzie równouprawnieniu płci. 

I gdy tak sobie 8 marca przeglądałem Facebooka i zobaczyłem ile krąży memów, „śmiesznych” rysunków utrwalających stereotypy, podkreślających odmienność kobiet, ich słabość, mniej ważny status społeczny i służebną rolę w społeczeństwie, to uświadomiłem sobie, że to na pewno nie jest ten dzień, w którym powinno się celebrować społeczne, ekonomiczne, kulturalne i polityczne osiągnięcia kobiet. Zamiast Dnia Kobiet był po prostu Dzień Bab. Tymczasem puentą niech będą słowa przeczytane na profilu mojej koleżanki -  Mężczyźni myślą, że to oni mają moc, ale nie zapominajmy, że prąd idzie z gniazdka, a nie z wtyczki! 

 

90
03/2018

W dzieciństwie marzyła o zdobyciu Nagrody Nobla z... geografii. Małej marzycielce nikt nie powiedział, że nie jest to możliwe, bo w tej akurat dziedzinie, nagroda ta nie jest przyznawana.