Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Fest. Jego ostatnie, najbardziej wyczekiwane dziecko to Klub B90 na terenie Stoczni Gdańskiej. Kolejne dziecko, które przyjdzie na świat niebawem to Browar Gdański Kulturalny. W wolnych chwilach trwoni czas w zespole The Stags, pisząc piosenki tylko miłości.

Hakuna Matata

Zapewne wielu czytelników Prestiżu spędziło wakacje na jednej z tropikalnych wysp rozsianych nad, poniżej i na równiku naszej planety. Skojarzenia są zawsze te same i biada temu, kto odważy się skrytykować pobyt w takim miejscu. Błogie lenistwo, brak pośpiechu, dobra z morza, ciepły wiatr, droga mleczna jak na dłoni, pogoda z pocztówki i zdjęcia niewymagające obróbki. No i stale pojawiające się zdanie: tu mógłbym spędzić resztę życia. Czasami spotykam osoby, które twierdzą, że gdyby mieli dużo kasy, to nie pracowaliby i mieszkali gdzieś na Karaibach, popijając drinki. Z reguły są to osoby, które z takim podejściem tej kasy mieć nigdy nie będą.

My Europejczycy mamy cztery pory roku. Każda z nich ma swoje uroki i ponure momenty, ale nigdy nie trwają wiecznie. W tropikach natomiast jest pora sucha i deszczowa. To są dwa światy. A jak wyglądałaby Europa, gdyby przez kolejne dekady ogarnęły ją tropiki? Nie jestem w stanie nawet sobie tego wyobrazić. Prawdopodobnie nasz kontynent uległby totalnej przemianie. Wszystko straciłoby prędkość, postęp osłabiłby się pewnie do poziomu XVII wieku, a ludzie snuliby się po ulicach, sprzedając na sztuki pomarańcze, buraki, śliwki, mango i avocado. Tropiki zwyczajnie rozleniwiają. Nasza nacja zapewne potrzebowałaby dziesiątek lat aby się przystosować. 

Przemysł odzieżowy popadłby w spore kłopoty. Kolekcje jesień/zima, wiosna/lato stałyby się historią. Producenci klapek, zwiewnych sukienek i t-shirtów też nie mieliby kolorowo, bo przecież istotą tropików jest chodzenie w jednych klapkach, szortach i koszulce ile się da. Im bardziej sprane tym lepszy look. Moda to ostatnia rzecz, która w tropikach obowiązuje. No chyba, że okulary. Te muszą być stylowe. Koniecznie model Wayfarer. Aviatory odpadają zdecydowanie. Płaszcze, dżinsy, buty z cholewami, swetry, marynarki? Wszystko przepadnie. 

A co z coraz nowszymi modelami samochodów? Pewnie i te zostałyby wyparte przez skutery jako najprzyjemniejszy, prosty i tani środek lokomocji. No, ale  nie jesteśmy gotowi zrezygnować z kina, teatru, koncertów, zakupów, pogoni za nowościami. Życie w stylu surfera jest fajne, pozbawione trosk, pędu, rywalizacji, kredytów, ale... jest to życie w klapkach, na plaży, bez splendoru, wręcz monotonne. Liczy się tylko siła i kierunek wiatru. Znam wiele osób, które tak żyją, ale jest to ich świadomy wybór. Realizują swoje pasje kosztem europejskiego komfortu. Ilu z Was SZCZERZE chciałoby tak żyć? Podejrzewam, że nikt. Nie jesteśmy w stanie zrezygnować z naszego europejskiego stylu życia. 

Ale życie tropikalnym rytmem ma wiele zalet. Jeśli się go złapie, można być naprawdę szczęśliwym. Nie trzeba być milionerem, aby tak żyć. Trzeba jedynie podjąć bardzo odważną i odpowiedzialną decyzję, jak i co chce się robić. W tropikach niewiele jest dziedzin, w których my Europejczycy moglibyśmy się realizować. Turystyka, czyli drobne hotelarstwo, gastronomia i usługi związane ze sportami wodnymi, tym możemy z pasją się tam zajmować. Można też blogować, opisując życie turystów na wyspie. Można wrzucać selfie w bikini z basenu hotelowego i czekać na tysiące lajków. 

Można też świadczyć usługi fotograficzne. Pani stoi na plaży w kapeluszu na tle błękitnego oceanu, z lekko podniesioną lewą nogą kolankiem do kolanka. Pierwsze zdjęcie - układ rąk piętnaście po jedenastej lub za dziesięć trzecia, drugie zdjęcie - układ rąk za piętnaście trzecia lub piętnaście po dziewiątej, jak kto woli. Modelka ma już w swoim DNA te dwa układy, więc odchodzi nam choreografia. A przy odpowiednim sprycie możemy zaproponować oglądanie zachodu słońca i opowieści o podwodnym spotkaniu z żółwiem

Dlatego trzeba mieć cel, bo od samego siedzenia i patrzenia w wodę i piasek można naprawdę palmy dostać. Mamy internet. To niewątpliwie bardzo duży atut, który pomaga w podjęciu decyzji, gdyż nie odcina nas od świata i znajomych. Obawiam się jednak, że odważnych raczej nie znajdziemy. Kochamy Europę, nasz dom, nasz klimat. Narzekanie na pogodę i radzenie sobie z problemami jest w naszym DNA. Tymczasem na wielu tropikalnych wyspach zaraz zacznie się pora deszczowa, będzie duszno i wilgotno. A u nas zaraz wiosna i płaszczyki, kurteczki, krótkie obuwie. I jeszcze jedna, ważna informacja – w tropikach nie ma się kaca... Pole Pole.

 

90
03/2018

W dzieciństwie marzyła o zdobyciu Nagrody Nobla z... geografii. Małej marzycielce nikt nie powiedział, że nie jest to możliwe, bo w tej akurat dziedzinie, nagroda ta nie jest przyznawana.