Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Prąd, paliwa i rozród zwierząt

Zmiany w Enerdze S.A. Daniel Obajtek, dotychczasowy prezes został szefem PKN Orlen. Obajtek pokieruje teraz największą spółką paliwową w Europie Środkowej. Jest nadzieja, że potem zostanie też szefem Polskiego Radia, LOT-u, Huty Ostrowiec, Wojskowych Zakładów Kartograficznych, Chłodni Białystok i Wielkopolskiego Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt. Jest też inna możliwość – będzie kierował wymienionymi spółkami równolegle. 

To miałoby nawet sens, oczywiście w przypadku państwowych spółek. Zakładając, że wybory członków zarządów dokonuje się w nich stosunkowo swobodnie i z partyjnego klucza należy domniemywać, że realną pracę wykonuje w nich zawodowy, w miarę (!) stały management. W tej sytuacji zadaniem prezesów powinno być jak najmniejsze przeszkadzanie podległej sobie kadrze w skutecznym zarządzaniu. Idąc tą drogą – nic nie stoi więc na przeszkodzie, by przekazać prezesowi w „zarządzanie” kilka, a nawet kilkanaście spółek. Dzięki takiemu rozwiązaniu można by sporo zaoszczędzić. Warunek – pensję wypłacałby tylko jedna firma, w pozostałej kasa byłaby symboliczna. 

Wg. stanu z 2017 roku w gestii poszczególnych ministerstw było 447 państwowych spółek. Wybierając do nich tylko 100 prezesów, państwo zaoszczędziłoby na ponad 300 pensjach! Nie wspomnę już o sytuacji optymalnej, gdyby wszystkimi pokierował jeden prezes, np. Daniel Obajtek, który jest przykładem fenomenalnej wręcz kariery. Jeszcze w 2015 roku był wójtem Pcimia, z prokuratorskimi zarzutami na koncie – związanymi z jego wcześniejszą działalnością w biznesie. 

Umiejętnie jednak potrafił zabłysnąć przed Jarosławem Kaczyńskim i Beatą Szydło. Stąd w grudniu 2015 roku prosto z Pcimia poszybował na fotel prezesa Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, by z kolei w 2017 roku zostać już prezesem Energi, a którą teraz zamienił na paliwa. To oznacza jedno – żadnych wyzwań i żadnej branży się nie boi. 

Póki co, nie wiadomo kto będzie prezesem Energi. Należy tylko dodać, że spółka od ponad dwóch lat jest prawdziwą windą karier. Daniel Obajtek kierował nią niecały rok, wcześniej przez rok z kolei Dariusz Kaśków. Karuzela kadrowa kręci się też w podległych jej spółkach, a nawet w dziale PR. Wszystko jest dynamiczne jak w dobrym filmie. Podejrzewam, że żadna prywatna spółka nie mogłaby sobie pozwolić na taką zabawę. Tak czy siak, przed radą nadzorczą kolejny wybór prezesa. Nie wiadomo oczywiście na jak długo. Na pewno każdy kandydujący musi się liczyć, że ta funkcja może być tylko chwilę, lepiej więc nie robić sobie długofalowych planów. 

Trzeba tutaj dodać, że kadrowa karuzela w spółkach skarbu państwa to nic nowego. Tak samo jak związana z nią arogancja władzy. Swobodne przydzielanie stanowisk, żonglowanie kadrami to cecha wszystkich kolejnych rządów, niezależnie od barw. Różnice są tylko w stylu - czy zachowujemy pozory fachowości, obiektywnego doboru kadr (jak to zdecydowanie ładniej próbowała robić PO), czy też zbytnio nie przejmujemy się opiniami (jak jest obecnie). Przykład idzie od samego szczytu. Politycy zmieniają resorty jak rękawiczki, nie istotne jest czym kierują, ważne, że czymś kierują. Mariusz Błaszczak wczoraj kierował MSWiA, dzisiaj MON-em, a jutro być może pokieruje NFZ-em lub Polską Agencją Kosmiczną. Oczywiście nie jest wyjątkiem, a raczej regułą. 

I na koniec z innej beczki. W Warszawie po raz 18 odbył się bal znanych ludzi nazywany Balem Dziennikarzy. Jak zwykle tłumnie pojawili się celebryci, prezenterzy, styliści, artyści, politycy, a wśród nich dziennikarze. Jak zauważył dziennik Fakt, w tym roku mocno wyeksponowano biusty, a wg gazety najważniejszym wydarzeniem było „prawie wypadnięcie z sukienki” biustu Agnieszki Woźniak – Starak. Ostatecznie biust jednak nie wypadł. 

W Trójmieście dziennikarze spotkali się z kolei na corocznej Biesiadzie Felietonistów organizowanej przez Krzysztofa Skibę. Tym razem w sopockim Spatifie. Wypadających biustów nie było, ale było za to gorące przyznawanie tytułów w 20 kategoriach. Wśród nich „Paw Roku”, którym został serial „Korona Królów” TVP za „aktorstwo z remizy, dekoracje z sylwestra i dialogi z drewna”. Niestety w trakcie głosowania znałem serial tylko z licznych przekazów i memów. Dlatego kierowany ciekawością i dziennikarską sumiennością postanowiłem się z nim osobiście zmierzyć. Jestem na 11 odcinku. To półmetek. Czuję, że to temat nie tylko na skromny felieton, ale poważną analizę.

89
02/2018

Czesław Lang, ikona polskiego sportu, ma 63 lata, a kondycję trzydziestolatka. Oddycha pełną piersią, czerpie z życia to co najlepsze, choć jeszcze niedawno jego życie wisiało na włosku.