Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Sztormowa gwiazdka

Grudzień kojarzy nam się przede wszystkim ze świętami Bożego Narodzenia i wszystkim co z nimi związane: choinką z bombkami, pierwszą gwiazdką, wigilią, prezentami i mnóstwem innych akcentów. To czas pierwszych śniegów, lepienia bałwanów (oczywiście tylko w województwach gdzie pada śnieg, bo w Trójmieście łatwiej jest utoczyć kulkę z… błota niż bałwana), szopek i kiermaszów. 

To także czas iluminacji miejskich, tysięcy światełek i wielkich, miejskich choinek. W tym roku gdańska choina stanęła na Długim Targu, tuż koło zmarzniętego kolegi Neptuna (ma założoną koszulkę), sopocka na Monciaku, a gdyńska przed tamtejszym magistratem. To także okres corocznego puszczania „All I want for Christmas is You” Mariah Carey, a przede wszystkim „Last Christmas” zespołu Wham i Georga Michaela (niestety już nieżyjącego). Tyle w Trójmieście, tyle w Polsce.

Na drugiej półkuli, gdzie trwa w tym czasie lato, grudzień też kojarzony jest ze świętami, ale nie tylko. W Australii od 72 lat grudzień to także okres wielkich przygotowań do… regat. Każdego roku, 26 grudnia, czyli w drugi dzień świąt z Sydney wyrusza wielka armada jachtów, różnej wielkości, różnej dzielności i przeznaczenia. 

Cel jest jeden – jak najszybciej dopłynąć z Sydney do Hobart na Tasmanii. Do pokonania jest 630 mil morskich, czyli 1167 km. I to jakich! To wody południowego Pacyfiku znane z silnych wiatrów, sztormów i wielkich fal. Żeglarze mijają m.in. Cieśnina Bassa, jedno z najtrudniejszych i najbezpieczniejszych miejsc do żeglugi na świecie. 

Zresztą sama historia regat Sydney – Hobart mówi sama za siebie. W 1998 roku wskutek nagłego sztormu (wiatr 130 km/h, kilkunastometrowe pionowe fale) na 115 jachtów, aż 66 się wycofało. Co jednak najtragiczniejsze – 5 z nich zatonęło, z oceanu uratowano 50 rozbitków, a 6 osób utonęło. Paradoksalnie wielka tragedia nie tylko, że nie zahamowała kolejnych edycji, ale zwiększyła ich popularność. Sydney - Hobart stały się już nie tylko regatami, ale i najtrudniejszymi regatami na świecie, a dla samych Australijczyków są świętem podczas świąt. 

W 2001 roku w regatach po raz pierwszy pojawili się Polacy dzięki „Łódce Bols”, a  w 2014 były już dwa jachty Katharis II i Selma Expeditions. W tej pierwszej - połowę załogi stanowili Polacy, a sternikiem był Brytyjczyk. W dwóch pozostałych były już w pełni polskie załogi, z tym, że Selma to jacht ekspedycyjny, a Katharis II to Oyster 72, czyli jednostka bardziej turystyczna niż regatowa. 

W tym roku też będziemy mieć polski, a także trójmiejski akcent. Do Sydney leci polska 25 osobowa załoga, która siądzie na jacht klasy Grand Mistral 80. To karbonowa jednostka, w pełni regatowa, przystosowana do oceanicznych fal, zbudowana we Włoszech z pierwotnym przeznaczeniem na  wokółziemskie regaty Volvo Ocean Race. 

Jacht już dwa razy startował w Sydney – Hobart, a teraz po raz pierwszy popłynie z polską załogą. Sternikiem i liderem ekipy jest gdańszczanin Przemek Tarnacki. Polacy wystartują w klasie maxi, w której na starcie pojawi się około 25 jachtów. Tarnacki - jako realista – nie zapowiada zwycięstwa, ale walkę o 7 – 8 miejsce, bo tutaj samo dopłynięcie do mety jest już wyczynem. A do tego, by wygrywać w tej największej z klas trzeba mieć wielomilionowe budżety. Wierzę, że naszym żeglarzom niedługo uda się taki zebrać i powalczyć o zwycięstwo. 

Póki co, i tak będzie biało – czerwono, bo do Sydney poleci pół samolotu z Polski -  żeglarze zabierają ze sobą całe rodziny, które będą wiernie kibicować biało czerwonym. A u nas w Trójmieście, niech będzie biało, chociaż w święta. Jest też inne wyjście, skoro przez globalne ocieplenie rzadko mamy śnieg, to może doczekamy świątecznych regat Sopot – Sztokholm? 

Życzę pogodnych świąt oraz samych pozytywnych emocji i wrażeń w 2018 roku!

87
12/2017

Pesymista zawsze narzeka na wiatr. Optymista oczekuje, że ten szybko się zmieni, pozwalając pójść z prądem w obranym kierunku.