Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

POCHWAŁA DIALOGU

Niestety, przeszłość pokazuje też, że zawsze istnieli i tacy, którym wydawało się, że mają monopol na racje, a wszystko inne jest kłamstwem, herezją a nawet zdradą. Bogactwa nie widzieli w różnorodności, lecz w liczbach swoich wyznawców, akolitów czy nawet pochlebców. Dzisiaj – przede wszystkim wyborców. 

Jednak kultura to rodzaj naturalnego mechanizmu cywilizacji, który gwarantuje powstawanie wielości tekstów, różnych tekstów, nawet jeśli dotyczą tego samego. Jest to przy tym mechanizm samoregulujący się i – co ważne – samogenerujący (w tym sensie, że twory kultury człowieka inspirują powstanie kolejnych). 

Zagrożeniem dla kultury jest zatem jednomyślność. To ona powoduje, że zamiast swobody działania owego dla kultury naturalnego mechanizmu, pojawia się rodzaj katechizmu, który powielany jest w rozmaitych mediach i nośnikach, a w rzeczywistości znaczy to samo. Naturalny rozwój kultury myśli zostaje zastąpiony narzuconym – siłą bądź manipulacją - szablonem jednomyślności. Niestety, stanowi to cel wielu przywódców narodu, despotów i autokratów. 

Już starożytni mówili, że gdzie się myśli tak samo, tam się mało myśli. I oto – doświadczywszy kataklizmów dwudziestego wieku, wyrastających z jednomyślności - żyjemy w czasach, kiedy za normalne uważa się, że jedna grupa ludzi stara się narzucić innym swój sposób myślenia, postrzegania i opisywania świata, nie dopuszczając możliwości innego widzenia. Następuje upartyjnienie myśli, nie pierwszy raz w naszej historii. 

Kolejnym krokiem może być upartyjnienie pamięci. A pamięć, ponownie przywołajmy starożytnych, to wielka siła. Nie można zdobyć, a tym bardziej utrzymać na długo władzy, bez kontroli pamięci. I o nią toczy się wojna. I to wojna domowa. Ogólnie można powiedzieć, że w dzisiejszym świecie widzimy dwie orientacje pamięci: jedna służy „rozpamiętywaniu”, czyli obsesyjnemu szukaniu w przeszłości wytłumaczenia obecnego stanu rzeczy, czy to nieszczęścia, czy to przegranej w wyborach, czy też niesprawiedliwości społecznej, albo też uzasadnienia i legitymizacji wyklętej do niedawna władzy, jaką się teraz zdobyło; druga orientacja interesuje się przeszłością po to, by się uczyć, czerpać wiedzę i doświadczenia poprzednich pokoleń i przez to lepiej zrozumieć teraźniejszość, aby budować
mądrzejszą przyszłość. 

W pierwszej orientacji dominuje brak wiary w zdolność jednostki do kreowania przyszłości, jednostka musi być pokierowana, w drugiej ta właśnie wiara inspiruje, dodaje skrzydeł i natchnienie. Przeszłość jest potrzebna, by budować lepszą przyszłość, a nie po to by po niej brodzić i z fusów wróżyć nierozpoznaną przyszłość, której i tak bez użycia siły zmienić się nie da. 

Dla jednej orientacji celem jest wykreowanie przeszłości, dla drugiej – przyszłości; dla pierwszej przyszłość ma być co najwyżej przedłużeniem teraźniejszości wyrastającej z przeszłości przez nas na nowo ukształtowanej, bo uwolnionej od historycznych zakłamań, dla drugiej przyszłość jest kreatywnym udoskonaleniem tego, co dziś. Powstaje zatem totem o dwóch odwróconych od siebie twarzach, którym trudno się porozumieć. Jedna nie widzi drugiej, nie chce drugiej słuchać, a bez tego dialogu nie ma. Są dwa monologi. 

Dialogu nie będzie też, kiedy jedną z twarzy się przekrzyczy, albo zaknebluje jej usta. To w dalszym ciągu będzie monolog. Dialog to przecież nic innego jak wymiana myśli. Różnych myśli, bo tam gdzie rozmówcy są jednomyślni, tam dialogu też nie ma. Nadzieja więc w różnorodności, w owym naturalnym mechanizmie kultury. Kto myśli, że i nad tym można mieć władzę, skończy jak lichy aktor, który miota się po scenie, ale którego bełkotu nikt już nie słucha. Tak to ujął Szekspir – mistrz dialogu.

 

87
12/2017

Pesymista zawsze narzeka na wiatr. Optymista oczekuje, że ten szybko się zmieni, pozwalając pójść z prądem w obranym kierunku.