Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Kryzysy w social mediach wybuchają w weekendy - ta stara prawda po raz kolejny dała znać o sobie. Leniwe sobotnie popołudnie, na fejsie nuda, aż tu nagle niejaka Pani Patrycja zrzuca bombę kryzysową na firmę Avon.

Kryzysy w social mediach wybuchają w weekendy - ta stara prawda po raz kolejny dała znać o sobie. Leniwe sobotnie popołudnie, na fejsie nuda, aż tu nagle niejaka Pani Patrycja zrzuca bombę kryzysową na firmę Avon. Kosmetyczny koncern zwolnił ją z pracy dwa dni po tym, jak dowiedziała się, że ma raka piersi. Kobieta nie zdążyła nawet wziąć zwolnienia lekarskiego i z dnia na dzień została bez pracy, bez środków do życia, za to z rakiem. 

Jak pisze Pani Patrycja, firma zaoszczędziła na tym zwolnieniu 30 dni płatnego zwolnienia, potem finansową opiekę nad nią przejąłby ZUS. Post zwolnionej pracownicy w mgnieniu oka rozprzestrzenił się po internecie i wzbudził olbrzymie emocje. Nie tylko z powodu haniebnej postawy Avonu, ale też z powodu Himalajów hipokryzji, na które wspięła się kosmetyczna firma. 

Otóż bowiem, firma ta prowadzi zakrojoną na szeroką skalę kampanię społeczną pod hasłem… Avon kontra rak piersi! To głośna, spektakularna akcja, znane twarze wśród Ambasadorów, informacje w największych telewizjach, czasopismach, itp. Społeczna odpowiedzialność biznesu pełną gębą. Pic na wodę fotomontaż? Wszystko na to wskazuje, bo momentalnie zaczęły się pojawiać kolejne przypadki kobiet chorych na raka, w ciąży potraktowanych przez Avon w taki sam sposób. 

Kluczem do opanowania tego typu kryzysu jest szybka i właściwa reakcja. Mierny i marny dział PR Avonu z odpowiedzią zwlekał ponad 8 godzin, a lakoniczny komunikat zrzucający z siebie odpowiedzialność tylko podsycił ogień. Lawina ruszyła, internauci masowo zaczęli ogłaszać bojkot i chyba to sprawiło, że firma po kilkunastu godzinach wydała kolejne oświadczenie i zapewniła, że skontaktowała się z byłą pracownicą i nie zostawi jej bez pomocy. 

Co z pozostałymi tak okrutnie potraktowanymi kobietami? Nie wiadomo. Nie wiadomo też jaka przyszłość czeka Avon w Polsce. Z pewnością to jeden z najpoważniejszych kryzysów wizerunkowych w ostatnich kilkunastu latach. Tak jednak jest, gdy nie liczy się człowiek, a liczą się cyferki w excelu. Ciekaw jestem czy te cyferki będą się firmie zgadzać, bo tysiące klientów już powiedziało Avon.

Ja zaś mówię miłego dnia i przyjemnej lektury kolejnego, już 81 numeru Prestiżu. Zabierzcie Prestiż na wakacje i wracajcie wypoczęci, zrelaksowani z naładowanymi akumulatorami. 

 

 

Jakub Jakubowski