Michał Stankiewicz

Zaczynał w Gazecie Wyborczej, a od 1999 r. dziennikarz „Rzeczpospolitej“. Od kilku lat związany też z TVN. Laureat wielu ogólnopolskich nagród, m.in. „Watergate“ Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz Fundacji Batorego. Dwukrotnie nominowany do Grand Press, a ostatnio do Mediatorów. Pasjonat tenisa, dobrej muzyki oraz... psów rasy bokser. Założyciel i wydawca Prestiżu.

Krzywym Okiem

Coraz trudniej stać z boku, żyć swoim normalnym życiem, mieć własne poglądy. Z niepokojem, ale i często zażenowaniem widzę jak moi znajomi pogrążają się w radykalizmie. 

Coraz trudniej stać z boku, żyć swoim normalnym życiem, mieć własne poglądy. Z niepokojem, ale i często zażenowaniem widzę jak moi znajomi pogrążają się w radykalizmie. Rzecz jasna dotyczy polityki i związanych z nią podziałów. O tym, że Polska jest podzielona wiedzą wszyscy. Ameryki nie odkrywam. Gorzej, że wpływa to na relacje nas wszystkich.

Ostatnio Henryk Sawka na FB umieścił zdjęcie z kawałkami mięsa przygotowanymi na steki i koszulką „Jem mięso”. Wpisy jak zwykle radosne, choć i ironiczne uwagi, że „jest wręcz na fali”. Czytając to pomyślałem, że Henryk jest odważny, bo ogłosił, że je mięso. 

Przecież jedzenie mięsa jest przeciwko wegetarianizmowi, weganizmowi, obrońcom praw zwierząt, kojarzonych raczej z lewicową myślą i w ten sposób nagle doszedłem do KOD – u i obecnej opozycji, co z kolei skłoniło mnie do pytania czy Henryk nie obawia się, że zostanie uznany za zwolennika PiS ?

Absurdalna myśl, ale niech rzuci kamieniem ten, który dzisiaj nie ma takich rozkmin. Obaw, żeby nie zostać zaszufladkowanym przez tych, którzy tego oczekują. Na zasadzie kto nie z nami, ten przeciw nam. Ważymy każde słowo, a czasem pewnie nie mówimy co myślimy. Albo mówimy to co w danej grupie jest obowiązujące. 

Takim świetnym przykładem jest batalia wokół Muzeum II Wojny Światowej. Imponujące miejsce, miałem okazję oglądać wystawę. Fantastyczne przestrzenie, no i wystawa. Pokazująca wojnę oczami cywili z antywojennym przesłaniem. „Kupiłem” to. Co nie znaczy, że bezkrytycznie. Zabrakło trochę akcentów polskich, a szczególnie gdańskich. 

Gdy jeden moich znajomych, człowiek biznesu, kojarzony raczej z liberalnym podejściem i wcale nie sympatią do partii rządzącej, na swoim profilu opisał wrażenia z muzeum z krytycznymi uwagami odnośnie samej wystawy, znów włączył mi się proces myślowy jak przy wpisie Henryka Sawki. 

Co więcej znajomy przy okazji pochwalił rząd PiS za kupno 3 samolotów do przewozu VIP-ów dodając, że „nie wierzy, że te słowa przechodzą mu przez usta”. To na wszelki wypadek gdyby znajomi rzucili mu się do gardła. 

Żyjemy w takich czasach, gdy nawet pochwalenie określonego, pojedynczego działania – wybranej instytucji, osoby – grozi nam błyskawicznym zaszufladkowaniem do danej opcji politycznej, czy też grupy światopoglądowej. 

To trochę jak z kibolami. Jak spotkasz na poznańskim rynku kiboli Lecha i „grzecznie” przepytany wyznasz, że jesteś ze Szczecina to wpier… raczej gwarantowany. Mimo, że na mecze Pogoni Szczecin nie chodzisz, a piłką interesujesz się wtedy, gdy Lewandowscy ogłaszają, że są w ciąży, a Krychowiak pokazuje się w nowym outficie na kanapie u Kuby Wojewódzkiego. To przecież nieważne. Choć nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, to i tak jesteś kibolem jakiejś drużyny. Tej z PiS, albo tej z PO.