Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Alicja Stańska, bohatera naszej okładki, to jedyna znana mi kobieta, na którą nie działają diamenty. A przecież już Marylin Monroe przekonywała, że „diamonds are a girl's best friend”. Jak wiadomo, diament, aby był idealny, musi zostać perfekcyjnie oszlifowany. Wiadomo też, że człowiek, aby być idealny, musi zostać perfekcyjnie wychowany. Tak właśnie wychowana została Alicja, która nie owija w bawełnę i mówi jasno, dlaczego projektując spektakularne kreacje woli je ozdabiać kryształami Swarovskiego, a nie diamentami. Bo do wydobywania diamentów wykorzystuje się małe dzieci, a biznes ten kontrolowany jest przez mafie. 

„Używając Swarovskiego mam pewność, że żaden człowiek nie umiera z głodu przy jego produkcji i nie jest bity batem przez zarządzającego. Nie chcę przykładać ręki do zjawiska taniej siły roboczej” – powiedziała Alicja i skłoniła mnie do refleksji na temat zjawiska Fair Trade, czyli Sprawiedliwego Handlu. 

Patrzę na swojego iPhone’a i przypominają mi się informacje o masowych samobójstwach pracowników chińskiej fabryki, w której te telefony są produkowane. Mijam salony popularnych sieciówek, w tym tych należących do trójmiejskiej firmy LPP i widzę obrazki z zawalonej fabryki w Bangladeszu, pod gruzami której zginęło ponad 1000 pracowników. 

I tak można wymieniać w nieskończoność. Świadomość konsumencka w Polsce jest wciąż stosunkowo niewielka. Przeciętny konsument w krajach rozwiniętych ma w nosie warunki, w jakich powstają jego ulubione ciuchy czy gadżety. Nie myślimy o tym, że nasze najnowsze i najmodniejsze buty, które jeszcze wczoraj widzieliśmy na nogach ulubionego sportowca, a dzisiaj już w nich biegamy, wyprodukowało dziecko w Chinach, czy Indiach za głodową stawkę. 

Według raportu organizacji Fair Labour Association walczącej z wyzyskiem pracowników, na świecie jest ponad 3 miliardy ludzi, którzy muszą przeżyć za mniej niż 2 dolary dziennie. Tak ten świat jest skonstruowany, a biznes polega na tym, by jak najtaniej wyprodukować – ukrywając przy tym informacje o warunkach pracy i kosztach produkcji - i jak najdrożej sprzedać. W efekcie na jednym końcu łańcucha pokarmowego ludzie mieszkają w lepiankach i pracują po kilkanaście godzin dziennie, a na drugim – kupują apartamenty i samoloty.

Jak żyć, żeby przynajmniej nie krzywdzić wyzyskiem tych gorzej urodzonych? Nie kupować? Nie da się. Ale może na początek wystarczy refleksja? Tak jak mnie do refleksji skłoniła Alicja Stańska. Poczytałem o Fair Trade i natychmiast postanowiłem poszukać trójmiejskich przykładów na Sprawiedliwy Handel. Znajdziecie je na str. 84. 

Od razu też zrobiłem nawet szybki przegląd szafy, by ocenić mój wkład w psucie tego świata. Oczywiście, teraz na gorąco, chętnie wszystko z tej szafy bym wyrzucił i w ramach odkupienia win, chodziłbym po ulicach nago, co niechybnie skończyłoby się przymusową wizytą przy ul. Srebrniki 17 w Gdańsku.

Oczywiście, nie można dać się zwariować. Zwolennicy Fair Trade nie niosą na sztandarach haseł o całkowitej rezygnacji z konsumpcji. Przekonują tylko, że szkodliwa jest przesadna konsumpcja, brak umiaru prowadzący do nieodpowiedzialnego marnotrawstwa i do zaburzenia społecznej i ekologicznej harmonii. 

W świecie będącym w coraz większym stopniu sztucznym wytworem, coraz więcej ludzi szuka prostych wartości oraz rzeczy i doświadczeń głęboko rzeczywistych i prawdziwych. Produktów, które mają znaczenie, które posiadają duszę, historię, są nieskażone, a przy tym są proste i dają możliwości budowania z nimi długotrwałej relacji w ujęciu społecznym i ekologicznym. 

Tak właśnie czyni Alicja Stańska. Bądź mądry. Bądź jak Alicja. 

 

 

Jakub Jakubowski

 

77
02/2017

Nie nosi jeansów i unika różu. Krótkie włosy to wygoda i jak mówi, żaden akt protestu wobec świata.