Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Festival. Na stoczniowych terenach w Gdańsku stworzył klub B90 oraz współtworzy Ulicę Elektryków, Plenum i Plener 33. Od niedawna w Krakowie współorganizuje Mystic Festival. Najmłodsze dziecko to nowy, alternatywny klub muzyczny DRIZZLY GRIZZLY.

Koła już nie wymyślimy

Czy muzyka i kuchnia mogą mieć coś ze sobą wspólnego? Jeśli będziemy posługiwać się takimi określeniami jak: z drobną nutą kolendry, mięcho czyli masywne, powalające na kolana brzmienie gitary, przystawka to zaledwie przygrywka przed daniem głównym, to tak. Ale to tylko kilka przykładów, w których słowa zaczerpnięte są z obu tych dziedzin, by je trochę ubarwić. Poza tym, obie dyscypliny nie mają żadnych powiązań rodzinnych. Nie mają, ale dziś zachowują się bardzo podobnie, wręcz stosują identyczne zabiegi, wykorzystując wiedzę, technologię i całą historię gatunku. 

Nie znam historii powstania pierwszych dań, które na zawsze odmieniły kuchnię na świecie. Sądzę, że takich chyba nie ma. Są natomiast „kultowe” potrawy, które od dekad niezaprzeczalnie królują w naszych ustach i na stołach całego świata. Są to między innymi: pizza, stek, sushi, frytki, hamburger, czy spaghetti. I można jeszcze wiele ich wymieniać. Ale czy w ostatniej dekadzie powstała jakaś potrawa, która zaszokowała świat i jest tak popularna jak te wymienione? 

A jak to słychać w muzyce? Nie będę pisał o pierwszych dźwiękach wydawanych przez ludy pierwotne, ani surowym mięsiwie, przypadkowo upieczonym na ognisku przez neandertalczyka. Blues, jazz, rock’n’roll to zaledwie trzy podstawowe dania muzyczne. Bez nich nie powstałyby: punk rock, metal, reggae, elektronika, pop i wiele innych, mniejszych gatunków muzyki. 

Ale przecież wcześniej była muzyka klasyczna. Tak, to prawda, lecz ona nie rozwinęła tak muzyki jak zrobił to blues i rytm. Klasyka w pewnym sensie się zatrzymała i wciąż ma się świetnie, ale to danie dla konesera, jak kuchnia molekularna dla znawcy. Blues jest lwem, jest królem i wszystko w nim się kręci wokół zaledwie kilku prostych akordów. 

Kuchnia nie ma swojego bluesa i jego trzech podstawowych dźwięków. C-durem nie jest przecież wieprzowina, A-mollem nie jest mąka, a G-durem nie jest ryba. Złośliwie można powiedzieć, że każda potrawa na 100% ma sól i pieprz, a reszta jest zmienna. Bo kuchnia to przecież setki innych, ważnych składników. 

Ale pomimo tak wielkiego bogactwa smaków i składników, gdy jesteśmy bardzo głodni, w pierwszym rzędzie raczej myślimy o zamówieniu pizzy, a nie carpaccio z rekina, z szałwią i lodami z kosodrzewiny górskiej na deser. Pizza jest po prostu ok, dlatego jest i będzie nieśmiertelna jak Satisfaction i Riders On The Storm. 

Znam mnóstwo osób, którym muzyka nie przeszkadza. Nikt z nich jeszcze nie zakwestionował Muddy Watersa, czy The Yardbirds, nikomu też nie przeszkadza The Beatles i The Rolling Stones, bo to przecież blues. Czy dziś powstał styl muzyczny, pojawił się wykonawca, utwory, które potrząsnęły światem na dekady? Czy wymyślono danie, które zawojowało świat równie skutecznie i na dekady jak pizza? 

Restauracje wymyślają na potęgę. Łączą wszystko ze wszystkim, z ziemniaka robią truflę, z buraka kawior i niby wszystko jest ok, nowe, ciekawe, ale za tydzień już zapominamy jak to smakowało i jak się nazywało. Powstają kolejne zespoły, łączą metal z jazzem, elektroniką, klasyką, hip-hopem i też to jest ciekawie, oryginalnie, ale wciąż niszowe. Wciąż dla garstki ludzi. Powstają przeboje, o których po roku zapominamy. 

Blues pomimo, że nie jest już tak popularny jak 50 lat temu, wciąż jest w muzyce w postaci akordów, rytmu i podziałów. Kuchnia wciąż używa mąki, wieprzowiny, ryb, przypraw, ale nikt już nie wymyśli pizzy ani schabowego, pierogów, bigosu, spaghetti i sushi. To zdecydowanie trudniejsze czasy dla współczesnych muzyków i mistrzów gotowania. Muszą naprawdę wykazywać się ogromną kreatywnością, aby stworzyć swoje dzieło życia i pozostać Morrisonem na wieki. 

Obawiam się jednak, że to się już nie uda. Osobiście udało mi się „strzelić” kilka riffów, które wydawały mi się niezłe. Istotnie, ale coś mnie tknęło by jednak sprawdzić, czy gdzieś tego już nie słyszałem. Oczywiście, że miałem rację, bo podświadomie one we mnie były, ale stworzyli je inni 40 lat temu. Oni naprawdę mieli super czas. Mieli czysty tor. 

Chwytajcie zatem chwile, bo ulecą jak motyle w pogoni za gwiazdką, Hall Of Fame, za bycie nieśmiertelnym. Czy ktoś wie kto wymyślił pizze? Ja nie wiem. Tak jak często nie wiem, że właśnie gra Muddy Waters. Ale świetnie się tego słucha, tak jak zawsze smakuje dobra pizza.

76
01/2017

Uwielbiany przez kibiców. Autorytet dla zawodników. Doceniany przez działaczy. Pożądany przez sponsorów.