Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Ekshumacja historii

Król Jakub VI szkocki i angielski Jakub I Stuart w jednej osobie (1566–1625) był człowiekiem wielce oryginalnym, wyrastającym nad monarszą przeciętność ówczesnego świata. Jego dzieciństwo obfitowało w traumatyczne wydarzenia: nie brakowało tam osierocenia (był synem sławnej Marii Stuart), porwań, zamachów, a nawet rzucanych czarów. 

Z zamiłowania teolog, filozof i poeta, a przy tym birbant i grubianin, biseksualny rozpustnik, wróg tytoniu i pacyfista (co w owym czasie graniczyło z chorobą umysłową), zabobonny prześladowca czarownic. Swojej matki nigdy w zasadzie nie widział, gdyż – posądzana o zamordowanie męża - zmuszona została do abdykacji i emigracji, przez co Jakub królem Szkocji został, gdy miał półtora roku (Anglii zaś – gdy miał lat trzydzieści siedem). Zostawiła mu koronę i pociąg do pięknych młodzieńców.

Jego prawa do tronu, często przez jego wrogów i prześmiewców podważane, wynikały z faktu, że Jakub był prawnukiem (i to „podwójnie”) króla Anglii Henryka VII Tudora. Córka siostry Henryka, Margaret Tudor, poślubiła najpierw Jakuba IV, króla Szkocji, i z tego małżeństwa urodził się przyszły Jakub V, którego córką, z kolei, była Maria, matka Jakuba. 

Drugim mężem Margaret był Archibald Douglas, którego córka, też Margaret, poślubiła Matthew Stuarta (1516–1571), czwartego hrabiego Lennox, i ich synem był  Henry Stuart (1545–1567), lord Darnley, czyli ojciec Jakuba, bestialsko zamordowany w wieku niespełna 22 lat (podobno przy udziale jego żony, Marii). Oczywiście rodzice, Maria i Henry byli ze sobą spokrewnieni. I to blisko. 

Trzeba jeszcze podkreślić, że po śmierci matki (ściętej za spiskowanie z rozkazu kuzynki, Elżbiety I), Jakub zapewnił sobie sukcesję, dochodząc do porozumienia z Elżbietą. Stąd posądzenia o to, że za cenę korony poświęcił swoją matkę, która – podobnie jak ojciec Jakuba – miała większe od syna prawa do tronu.

W każdym razie po objęciu tronu angielskiego w 1603 roku, należało sprawy legitymizacji nowej władzy i zmiany stylu rządzenia, klarownie i dowodnie wyłożyć. Jak? Ano, między innymi przez ekshumację, czyli uczynienie z odpowiednio dobranych ciał swoich przodków i krewnych i ich trumiennej i epitafijnej kompozycji, swoistej instalacji historycznej. A więc w 1606 roku przystąpiono do dzieła, tworząc nową konfigurację szczątków, czyli tekst nowej narracji historycznej. 

Najprzód ekshumowano i usunięto Elżbietę z grobu, jaki sobie pierwotnie wybrała, czyli komory pod grobem swego dziadka, Henryka VII, założyciela dynastii Tudorów, który w opactwie Westminster miał swoją kaplicę. Trumnę umieszczono na dobudowanym piętrze nagrobka Marii Tudor, a na górze umieszczono kamienną rzeźbę, ukazującą leżącą Elżbietę; całość obudowano baldachimem wspartym na ośmiu kolumienkach. Zwolnione miejsce przy Henryku VII, od którego Jakub wywodził swe prawa do tronu, zostawiono puste: czekało na Jakuba i tam właśnie go pochowano w 1625 roku. W ten sposób znalazł się obok protoplasty. 

Trzeba było jeszcze ukazać przepływ genów. Wprawdzie obok stał już nagrobek matki Henryka VII, Margaret Beaufort, a także Małgorzaty Lennox, czyli babki Jakuba, ale brakowało ważnego ogniwa – jego matki. Po to, by w nowej historycznej obsadzie i ją umieścić, trzeba było i nieszczęsną Marię Stuart ekshumować: z grobu w odległym Peterborough, jej szczątki przeniesiono do opactwa i umieszczono w bogatym grobowcu obok Elżbiety I. 

W ten sposób wielkie antagonistki (również w sensie religijnym: Maria była katoliczką) wieczne odpoczywanie spędzają razem, a Jakub jawi się jako ten, co zaprowadził między nimi pokój. Każdy z wizytujących opactwo mógł też naocznie zobaczyć, jak układała się genealogia władzy.

Oprócz marmurowych nagrobków, w opactwie umieszczano funeralne kukły, naturalnej wielkości, o twarzach odbitych w maskach pośmiertnych. Tworzyło to efekt teatralności, tak jakby duchy przeszłości pojawiały się na scenie: parada królów w „Makbecie” zapewne do tego nawiązuje. W każdym razie, ekshumacja i powtórny pochówek przodków i krewnych, stworzył nową narrację historyczną, legitymizującą nową władzę.