Arkadiusz Hronowski

od 2001 roku zawiaduje sopockim SPATiF-em. Odpowiada za serwis muzyki niezależnej Soundrive.pl oraz festiwal muzyki alternatywnej Soundrive Festival. Na stoczniowych terenach w Gdańsku stworzył klub B90 oraz współtworzy Ulicę Elektryków, Plenum i Plener 33. Od niedawna w Krakowie współorganizuje Mystic Festival. Najmłodsze dziecko to nowy, alternatywny klub muzyczny DRIZZLY GRIZZLY.

Nosem prezent poczułaś, już taka jesteś czuła...

Prezydent, rezydent, prezent… nie wiem czy te słowa mają wspólny mianownik, ale prezent jest zdecydowanie najfajniejszym wyrazem. Kto nie lubi otrzymywać prezentów? Chyba niewielu. A jaką minę przygotować jeśli prezent jest nietrafiony? A jaką, kiedy wiemy co otrzymamy? A jaką kiedy nie wiemy co, a prezent trafiony? 

No z tą miną chyba nie będzie problemu. Kiedy myślę o prezencie dla kogoś kto nie jest mi bliski, zawsze mam problem. Mój mózg choć rzadko, to tym razem jednak nie pracuje kompletnie. Znam za to osoby, które są mistrzami w wymyślaniu drobnych, niekoniecznie drogich, ale bardzo pomysłowych prezentów. Nie dość, że wymyślą coś naprawdę szałowego, to jeszcze zapakują tak nietypowo, iż wiem że po rozpakowaniu naprawdę będzie dobrze. Za to ich szczerze cenię. 

Zresztą zawsze najbardziej cenię w ludziach kreatywność, nawet jeśli są gnojkami w życiu. Tego się nigdzie nie nauczysz. To się ma z kosmosu. Osobiście uwielbiam sprawiać komuś prezenty. Wówczas bardziej jestem nakręcony, niż ten kto być powinien. A kiedy jeszcze trafię z pomysłem, to radocha potrójna. 

Grudzień to urzędowo czas prezentów dla wszystkich. Dla nie urodzonych w tym miesiącu również. Szaleństwo zakupów, ale też i ogromny problem. Gdyby ktoś zadał sobie trud i przepytał losowo określoną grupę osób, pewnie okazałoby się że ¾ prezentów jest raczej chybiona. Pieniądze, czas i stres co kupić poszły na marne. Osobiście jestem za tym aby znieść „obowiązkową” tradycję prezentów mikołajkowych, choć to już pewnie dawno w zaniku. Ale już tych gwiazdkowych w szczególności. Wiem, zaraz narażę się 90 % społeczeństwa. 

Spokojnie, nie taki diabeł rogaty. Cała ta gwiazdka to przecież największa frajda dla dzieciaków. To one czekają na prezenty najbardziej, bo są dziećmi. Wierzą w Mikołaja i bardzo dobrze. Skupmy się zatem z prezentami na dzieciach. Niech one ten czas pamiętają jak najlepiej i mają z tego dużą frajdę. My, stare konie już nie potrzebujemy aż tak prezentów, już nie zbieramy na pralkę, okap czy lodówkę. To sobie sami już dawno kupiliśmy. 

Lepiej zabierzmy swoje żony, narzeczone, mężów, kochanków na spontaniczny, dwudniowy wyjazd gdzieś. Kupmy im we wtorek, w styczniu, bez okazji ładny pierścionek za 6 dych, płytę ulubionego zespołu, czy koszulkę kapeli, którą wybranek kiedyś uwielbiał. Tak po prostu, bez powodu, spontanicznie. Robiłem to dziesiątki razy i zawsze efekt był jak pięć Mikołajów razem wziętych. 

Ale kto z Was choć raz wręczył komuś prezent na odwal? Często się to zdarza np. muzykom, którzy ofiarowują swoje płyty, których nie sprzedali, a obdarowany niekoniecznie jest ich fanem. To jest słabe. Często też się zdarza przekazywać komuś prezent, który otrzymało się od innej osoby. To jest już naprawdę słabe. Kupowanie szamponu, skarpetek, szalika… czy naprawdę ludzie nie mają szamponu w domu, by aż kupować go im w prezencie gwiazdkowym czy urodzinowym? Ja bym się obraził. 

Ale za to bardzo popularną formą prezentu jest tzw. zrzuta. Wówczas można poszaleć. Osobiście jestem za, gdyż można komuś sprawić naprawdę frajdę. Pamiętam jak znajomi zrzucali się na skok ze spadochronem czy lot balonem. Potem cała ferajna w tym uczestniczyła, cieszyła się, przeżywała. No bo co mamy kupić w prezencie takiemu czterdziesto czy pięćdziesięciolatkowi? Znów lodówkę z WiFi, pralkę która przyszywa guziki, ekologiczny okap, który segreguje opary? Ja bym się obraził, że mi staremu koniowi ktoś pralkę kupuje.  

To co w końcu na ten prezent? Zapytała moja mama swojej synowej, co synowi ZNÓW na Gwiazdkę kupić. Wtem synowa czyta mężowi treść esemesa od jego mamy. Syn odpowiada synowej swojej mamy, że niech mama już mi zrobi ten zapas miodu z czosnkiem i cytryną, bym na wiosnę te trójglicerydy miał młodzieżowe. Synowa mojej mamy odpowiada mężowi, że to już masz zagwarantowane z urzędu. Odpowiadam synowej mojej mamy, to niech mama własnoręcznie zaprojektuje i wykona etykietę na te słoiki. No i deal. Wiem co otrzymam, ale nie wiem jaka będzie etykieta. I tego jak małe dziecko nie mogę się już doczekać.

75
12/2016

Filolog, radiowiec, kiedyś pan z marketingu, teraz dzień po dniu w TVN24 i osobiście w Radiu Gdańsk. Pracuje w Warszawie, mieszka w Gdyni, bo bez morza nie może. Ma 40 lat i lubi swoje zmarszczki.