Jerzy Limon

Jerzy Limon jest profesorem zwyczajnym Uniwersytetu Gdańskiego oraz dyrektorem Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Wydał kilkanaście książek naukowych z zakresu historii i teorii literatury, dramatu i teatru, a jego specjalnością jest XVI i XVII wiek (w tym i twórczość Szekspira). Jest autorem pięciu powieści i przekładów dawnego i współczesnego dramatu angielskiego. W wolnym czasie gotuje.

Prekursor sztuki ciała

Kiedy w 519 r. p.n.e. król Persów, Dariusz, dowiedział się o buncie Babilończyków, zebrał – jak podaje Herodot – „wszystkie swe siły i ruszył przeciw nim; dotarłszy do Babilonu, zaczął go oblegać, lecz mieszkańcy zupełnie nie przejmowali się oblężeniem… drwili sobie z Dariusza i jego wojska: „nasze miasto wtedy dopiero zajmiecie, gdy mulice porodzą młode”. A wszystkim wiadome było, że mulice raczej nie mogą rodzić. 

„Upłynął rok i siedem miesięcy, zniechęcił się Dariusz i całe wojsko, bo nie mogli wziąć Babilonu… [lecz] Oto w dwudziestym miesiącu Zopyrosowi zdarzył się następujący dziw: jedna z jego mulic porodziła młode”. Zopyros bierze to za znak bogów i spełnienie wyroczni wrogów. Chcąc przezwyciężyć ogólne zniechęcenie, postanawia działać sam. Dokonuje czynu bulwersującego: obcina sobie nos i uszy, strzyże głowę na łyso (oznaka zbrodniarzy lub żałoby) i każe się wychłostać. Tak sponiewierany i pokaleczony, niczym ucharakteryzowany aktor, staje przed Dariuszem, który „zeskoczył z tronu, wydał okrzyk zgrozy i zapytał, kto go tak okaleczył i za co”. Na co Zopyros przyznaje, że zrobił to sam, „nie mogąc znieść, żeby Babilończycy natrząsali się z Persów”.

Człowiek pohańbiony traci twarz, co znajduje wyraz we frazeologii wielu języków. Do widoku okaleczonych twarzy Persowie byli z pewnością przyzwyczajeni, ale do samookaleczenia – nie. Oszpecenie staje się drastycznym znakiem hańby, która wbrew pozorom wypisana jest na twarzach wszystkich Persów. Staje się przeto widocznym i szokującym „tekstem”. Jego siła polega właśnie na tym, że prowadzi do uogólnienia, dotyczy całego wojska. A to stanowi cechę dzisiejszej sztuki ciała, która pragnie stać się komunikatem dotyczącym wybranej zbiorowości ludzkiej, a nie jednostki, która swoje ciało wykorzystuje jako substancję dzieła. 

Zopyros ma jednak dalszy plan: pójdzie do wrogów, uda, że uciekł przed Dariuszem, gdyż to jemu przypisze okaleczenie. Ma ono być znakiem prawdy słów. Zdobywszy zaufanie, podstępnie wpuści do Babilonu Persów. Jak zaplanował, tak zrobił: „Gdy go zobaczyli z wież, zbiegli w dół i zapytali go, kim jest i jakim celu przybył. On im odpowiedział, że jest Zopyrosem i przybywa do nich jako zbieg. Słysząc to, zaprowadzili go przed radę Babilończyków”. Rada wierzy jego słowom i powierza mu dowództwo nad oddziałem wojskowym. 

Jak wspomniałem, widać tu niezwykłe podobieństwo zamysłu Zopyrosa ze sztuką dzisiejszych czasów, rozmaitymi „działaniami” na twarzach i ciałach artystów, często niezrozumiałymi dla niewtajemniczonych. Na przykład francuska artystka Orlan ze swej zniekształconej chirurgicznie twarzy tworzy „tekst”, walczący z kanonem kobiecej urody, tworem nie natury, lecz opresyjnego patriarchalnego społeczeństwa. "Reinkarnacja św. Orlan" polegała na wymodelowaniu skalpelem nowej twarzy artystki z fragmentów twarzy różnych kobiet ze znanych dzieł malarskich i rzeźbiarskich: nos wzięty był z Diany (Szkoła Fontainebleau), usta z Europy F. Bouchera, podbródek z Wenus S. Botticellego, a oczy z Psyche J. Gerome'a. 

Transmitowane do galerii na świecie, operacje miały oprawę scenograficzną, z rekwizytami, muzyką, tańcem, no i personelem medycznym. Zapisy wideo można było potem kupić, wraz z pooperacyjnymi pozostałościami, zakrwawionymi tamponami, bandażami, a także wyciętymi podczas zabiegu kawałkami tkanki, skóry, tłuszczu, włosów artystki. Artystka dokonała też dalszych operacji, deformujących nawet jej waginę, „spreparowaną” do monstrualnych rozmiarów, pokrytą krwią menstruacyjną i farbą. Wszystko to miało na celu opór przeciw arbitralnie ustanowionym kanonom kobiecej urody – ikonom męskiego pożądania i męskiej wyobraźni. 

Również i tu fakt, iż trwałe okaleczenie i zeszpecenie nie jest skutkiem choroby czy wypadku, lecz własnej nieprzymuszonej woli artystki, jest dla odbiorcy szokiem, dzięki któremu wzrasta siła rażenia komunikatu, zwraca uwagę na przyczyny tak drastycznego czynu. W intencji artystki „tekst” zoperowanej twarzy dotyczy już nie tylko jej samej, lecz wszystkich kobiet. Istota sztuki tego odłamu to zdolność przekształcenia znaczeń ciała z jednostkowych na powszechne, co prowadzi do stworzenia metafory. 

Zopyrosowi nie przyszło jednak do głowy podawać się za artystę, a jego czynu nikt ze współczesnych nie uznałby za sztukę. Wszelako z dzisiejszego punktu widzenia, nie ma zasadniczej różnicy pomiędzy tym, co czyni dziś Orlan, a tym, co zrobił Zopyros kilka tysięcy lat temu. Są zatem powody, by uznać go za pierwszego, znanego z opisu artystę ciała. I to bardzo skutecznego, gdyż w przeciwieństwie do patriarchatu, Babilon padł.

74
11/2016

W ludzi wierzy tylko rano, po południu jest z tym już o wiele gorzej.