Jakub Jakubowski

Od naczelnego

Idzie zima, ale dzieje się sporo. W polityce, rozrywce, show-biznesie... Również na naszym lokalnym podwórku. Ale dzisiaj nie o tym. Będzie o poważnym temacie. W Magazynie Prestiż, który trzymacie w rękach przeczytacie m.in. relację z kolejnej już aukcji charytatywnej Fundacji Między Niebem a Ziemią. Od kilku lat nasza redakcja wspiera tą fundację, która opiekuje się dziećmi śmiertelnie i nieuleczalnie chorymi.

Przypadki ekstremalnie ciężkie. W zdecydowanej większości są to dzieci wychowywane w rozbitych rodzinach, zdarza się, że w ogóle bez rodziców. Fundacja opiekuje się całymi rodzinami, pomaga w rehabilitacji, nauce, zakupie sprzętów medycznych i sprzętów ułatwiających życie, opłaca rachunki, itp. 

Aukcja w Olivia Business Centre zbiegła się w czasie z ogólnonarodową dyskusją o aborcji. Jedna strona krzyczy "Precz od naszych macic", druga odwołuje się do Boga i odpowiada "Wasze macice, dzieci Boga". I każą rodzić, nawet wtedy, gdy wiadomo, że dziecko urodzi się zdeformowane, niepełnosprawne w stopniu jakiego nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić i nawet jeśli przeżyje, to resztę życia spędzi w stanie wegetatywnym. 

Nie zamierzam roztrząsać kto ma racje, bo w sporach światopoglądowych - cytując klasyka - racja jest jak dupa, każdy ma swoją. I jest to zupełnie zrozumiałe. Obie strony tego sporu zaprosiłbym po prostu do domu babci Irenki, która od 18 lat, samotnie opiekuje się Dominikiem. Dominik nie mówi, nie chodzi, nie siedzi. Jest dzieckiem leżącym, przy którym trzeba być obecnym 24 h na dobę. Babcia Irenka jest z Dominikiem non - stop. Czasami marzy o tym, aby wyjść do sklepu bądź na spacer. Ale nie może.  

Co zobaczą obie strony w domu babci Irenki i w tysiącach podobnych? Na pewno niewyobrażalne cierpienie. W zdecydowanej większości przypadków również biedę. Prozę życia rodziców, dziadków, opiekunów, którzy przez 24 godziny na dobę są przy swoich dzieciach. Nie mają czasu na sen, na pracę, na zabawę, na obejrzenie filmu, nie mają czasu na życie. Ale mają jedno, co ich przy życiu trzyma. Miłość do dziecka. Z tym uczuciem powinni zderzyć się ci, którzy najgłośniej krzyczą "Precz od naszych macic", z kolei warunki, w jakich ta miłość się hartuje powinni z bliska zobaczyć ci, którzy z bogiem na ustach żądają ubezwłasnowolnienia tychże macic. 

Jest jeszcze trzecia strona, która powinna otworzyć oczy. To oczywiście jaśnie nam panujący. Ci, którzy żyją w tak wielkim odrealnieniu i oderwaniu od problemów zwykłych ludzi. Ich zaprosiłbym nie tylko do domu babci Irenki, ale też na aukcję Fundacji Między Niebem a Ziemią. Zobaczyliby grono dobrych ludzi autentycznie przejętych losem innych. Pomagających z dobroci serca, a nie z pobudek koniunkturalnych, znających problemy ludzi, którym pomagają i wiedzących, że ta ich konkretna pomoc jest systemowa. 

Chciałbym wierzyć, że wtedy nikomu by nie przyszło do głowy jednorazowe 4 tysiące "trumienkowego", czy "gwałcikowego", jak już zaczęto określać rządową zapomogę zapisaną w ustawie "Za życiem" dla kobiety, która urodzi niepełnosprawne dziecko. Ileż tupetu trzeba mieć, aby na jednej szali postawić 4 tysiące złotych, na drugiej zaś wieloletnie cierpienie, ból, traumę. Dla porównania - 80 tys. zł. wydała niedawno premier Szydło na oświetlenie budynku Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. A za nowe filiżanki do kancelarii zapłacono 29 tysięcy. 

Chciałbym też wierzyć, że ktoś w końcu poszedłby po rozum do głowy i pozwoliłby rodzicom lub opiekunom dzieci niepełnosprawnych na podjęcie legalnej, dorywczej pracy, bez groźby odebrania zasiłku. Czyż to nie byłby piękny, jakże chrześcijański gest wobec tych wszystkich współczesnych Herosów, którzy poświęcają swoje życie dla dziecka?

I na koniec, chciałbym też wierzyć, że system umożliwi rodzicom i opiekunom powrót na rynek pracy po śmierci dziecka.  Dziecko odchodzi, ale rodzice stają przed kolejnym wyzwaniem. Życie po, jest dla nich często jak zderzenie z rozpędzonym pociągiem. 

Chciałbym wierzyć... ale już wiem, że ludzie pot­rze­bują wiary w bogów, choćby dla­tego, że tak trud­no jest wie­rzyć w ludzi. 

 

Jakub Jakubowski